środa, 3 kwietnia 2013

~ . VI Rozdział .

Obudziłam się rano po czym rozejrzałam się. Zaśmiałam się do siebie, usiadłam na kanapie, spięłam włosy i podeszłam do lodówki. Zrobiłam sobie tosty z nutellą, nalałam sobie soku pomarańczowego. Usiadłam przy stole. Pałaszowałam tosty. Zjadłam je i popiłam sokiem. Usiadłam na kanapie. Wzięłam telefon i karteczkę z numerem Michała. Zapisałam sobie jego numer, długo się wahałam czy napisać, ale ostatecznie napisałam " Cześć. Tu Milena. Myślę ze Cię nie obudziłam : ) " Podrapałam się po karku po czym wysłałam wiadomość. Po kilku minutach dostałam odpowiedź. " Aa cześć. A już myślałem że nie napiszesz. Nie nie obudziłaś, już godzinę nie śpię. " Uśmiechnęłam się po czym odpisałam. " Uff... Dobrze. : ). Jesteś już w Jastrzębiu? " Wysłałam wiadomość i czekałam na jego odpowiedź. " Nie. Jeszcze nie. Za 2 godziny jadę : * " Westchnęłam cicho i napisałam " Ach... Szkoda : ( " Zaśmiałam się i wysłałam wiadomość. " Wiem : (. To może chciałabyś się jeszcze spotkać, hm? " Uśmiechnęłam się do siebie czytając wiadomość. " Pewnie, czemu nie. To gdzie i o której? " , " Za 15 minut pod Twoim domem? ^^ " Przecząco pokiwałam głową śmiejąc się przy tym. " No dobrze :). " Wysłałam. Poszłam do siebie. Wyciągnęłam ubrania, weszłam do łazienki, wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam.Napisałam na kartce " Wychodzę będę za jakieś 2 godziny. Kocham Cię. Milena ; ** ". Położyłam to na stoliku w kuchni i wyszłam z domu. Wyszłam z mieszkania zapinając kurtkę. Spojrzałam przez siebie, stał tam już Michał, opierał się o samochód. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam.
- Cześć. Powiedziałam przyglądając się siatkarzowi.
- Cześć. Odparł z uśmiechem siatkarz i ucałował mnie w policzek.
- To co. Gdzie mnie zabierzesz? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze. - Hm? Puściłam mu oczko, włożyłam ręce do tylnych kieszeni spodni.
- Co powiesz na kawę i pyszne ciacho, hm? Zapytał. - Pasuje ci? Dodał po chwili.
- Świetny pomysł. Oznajmiłam. - To idziemy. Dodałam po chwili. Michał zostawił samochód pod domem. Ruszyliśmy w kierunku kawiarni. Drogą zamieniliśmy zaledwie kilka słów. Znaliśmy się krótko, nie mieliśmy wspólnych tematów. Ale z każdą minutą poznawaliśmy się coraz bardziej.Byliśmy po 10 minutach w pobliskiej kawiarni. Usiedliśmy przy wolnym stoliku tuż obok okna.
- To co zamawiasz?
Zapytał siatkarz przyglądając mi się. Uniosłam wzrok i spojrzałam na mojego towarzysza.
- Yhm... Gorącą czekoladę i sernik. Oznajmiłam z uroczym uśmiechem. - A ty? Zapytałam po chwili.
- Też to samo.
Odpowiedział, zamówiliśmy 2 razy to samo. Po kilku minutach do naszego stolika przywitała młoda kelnerka z zamówieniem. Przyjrzała się Michałowi.
- Michał Kubiak? Wydukała z siebie.
- Tak. Oznajmił krótko po czym się zaśmiał.
- Mogę autograf? Dodała młoda brunetka patrząc na siatkarza. Michał wziął od niej jakiś notesik i długopis i złożył na nim swój autograf.
- Proszę. Powiedział i spojrzał na mnie.
- Ale ty tu rozpoznawalny jesteś... Westchnęłam cicho i spróbowałam sernika. - Pyszny. Dodałam po chwili i przeniosłam wzrok na Michała.
- Ile jesteś ze Zbyszkiem?
Zapytał zawiedziony siatkarz wlepiając swój wzrok w sernik.
- Ja ze Zbyszkiem? Zaśmiałam się. - Nie jestem z nim, on jest moim przyjacielem nic więcej. Oznajmiłam z uśmiechem i puściłam mu oczko. Michałowi tak jakby ulżyło po tym co usłyszał.
- Cały czas myślałem że jesteście razem. Powiedział zadowolony i spróbował sernika. - Masz rację. Oznajmił krótko. Zaśmiałam się patrząc na siatkarza.
- Za tydzień jest u nas mecz. Przyjedziesz z chłopakami?
Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- A mam przyjechać?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- No pewnie. Chcę abyś przyjechała.
Odparł z uśmiechem patrząc na mnie.
- Jeśli tego tak bardzo chcesz to oczywiście. Przyjadę, o ile mnie wezmą ze sobą.
Westchnęłam cicho i lekko zmarszczyłam nos i czoło.
- Liczę na to że będziesz.
Powiedział. Po godzinie zbieraliśmy się. Po 15 minutach byliśmy pod moim domem. Przeniosłam wzrok na Michała i się uśmiechnęłam.
- Fajnie było. Dziękuję. Oznajmiłam krótko. Stanęłam na palcach aby choć trochę dorównać jego wzrostowi, niby byłam wysoka ale to i tak nie wystarczało. Przybliżyłam się do niego i delikatnie ucałowałam jego prawy zimny policzek. - Do zobaczenia. Powiedziałam i wbiegłam do domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. W salonie siedział Paul, Zbyszek i kilku chłopaków z drużyny brata.
- Cześć. Odparłam krótko z uśmiechem. - Co to za zebranie? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze podchodząc do chłopaków.
- Czekamy na ciebie. Jedziemy na basen, jedziesz z nami? Zapytał Piotrek patrząc na mnie. - To jak? Pasuje ci? Dodał po chwili.
- Na basen? Pewnie. idę tylko po kostium i jestem. Oznajmiłam. Wbiegłam do siebie.Do torebki wrzuciłam strój i ręcznik. Włosy spięłam w wysokiego kucyka i poszłam do salonu. - Gotowa jestem. Jedziemy? Zapytałam. Paul kiwnął głową, wyszliśmy z domu.
- Ty jedziesz ze Zbyszkiem, ja z tobą nie jadę.
Powiedział Lotman patrząc na mnie. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do Bartmana.
- Będziesz zmuszony mnie zabrać ze sobą, bo mój kochany braciszek nie chce jechać ze mną.
Powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- Mi to jak najbardziej pasuje. Wsiadaj.
Odparł z uśmiechem siatkarz i otworzył mi drzwi. Usiadłam na miejscu pasażera i zapięłam pas. Jechał jeszcze z nami Piotrek i Ignaczak.
- Ej... Ale dlaczego ja muszę jechać z tyłu.  Jestem najstarszy, powinienem siedzieć na przodzie. Młoda zamień się.
Lamentował Krzysiu Ignaczak.
- Byłam pierwsza. Musisz pocierpieć.
Oznajmiłam z uroczym uśmiechem i wytknęłam język w jego stronę. Zbyszek ruszył zaraz za Lotmanem, po 10 minutach byliśmy pod ogromnym pomalowanym na jasno niebiesko budynkiem. Wyszłam z samochodu i zaczekałam na Zbyszka. Siatkarz podszedł do mnie i się uśmiechnął. Weszliśmy razem do środka. Kupiliśmy bilety na 2 godziny i mogliśmy iść do przebieralni. Przebrałam się w czarno - żółty strój.Do małej szafki wcisnęłam ubrania. Poszłam na basen. Byłam jako pierwsza.
- Jak to jest? Jestem dziewczyną i jestem jako pierwsza... Pomyślałam krótko i sprawdziłam jaka jest woda. Po chwili poczułam czyjeś ręce na swoim ciele. Odchyliłam głową trochę w tył i ujrzałam Zbyszka. Uśmiechnęłam się i stanęłam przodem do niego. Ręką przejechałam po jego brzuchu i puściłam mu oczko.
- Wchodzimy? Zapytałam. Podeszłam do drabinek. Zeszłam powoli do wody.  - Jaka zimna... Dodałam. Po moim ciele przeszły ciarki. Bartman się zaśmiał i wskoczył do wody na bombę. Odwróciłam się szybko. Siatkarz po chwili znalazł się koło mnie, położył ręce na moich biodrach i przyciągnął do siebie. Spojrzałam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam. Lekko go ochlapałam. Reszta chłopaków po chwili przyszło. Uśmiechnęłam się delikatnie do Zbyszka. Wyszłam z basenu i usiadłam na murku mocząc nogi. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
- Zbyszek!
Krzyknęłam. Chwyciłam jego ręce. Odwróciłam głowę, nie mogłam uwierzyć kogo tam zobaczyłam. Był to Grozer. Uśmiechnęłam się i szybko wstałam.
- Kurde człowieku, co ty tu robisz? Zapytałam i przytuliłam go. - Na ile przyjechałeś? Dodałam po chwili cały czas tuląc siatkarza.
- Przyjechałem was odwiedzić. Na dwa dni. A co już mi nie wolno?
Zapytał po czym puścił mi oczko. Reszta siatkarzy po chwili znalazła się koło nas.
- Wolno wolno.
Powiedziałam. Reszta chłopaków zaczęła zadawać mu mnóstwo pytań. Ja oddaliłam się od nich i podeszłam do Zbyszka. On nawet tam nie szedł, nie znał go więc po co?
- Chodź ze mną na zjeżdżalnię, boję się trochę.
Powiedziałam rozbawionym a zarazem przerażonym głosem. Bartman chwycił mnie za rękę i poszliśmy na zjeżdżalnię.
- Usiądź pierwsza a ja zaraz za tobą okej?
Zapytał z uśmiechem. Usiadłam i czekałam na Zbyszka. Siatkarz usiadł zaraz za mną po czym mnie objął, przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Położyłam swoje ręce na jego i ścisnęłam mocno. Zibi odepchnął nas i po chwili jechaliśmy. Cały czas trzymałam go za rękę i po chwili znaleźliśmy się w wodzie.
- Fajnie było.
Oznajmiłam z uroczym uśmiechem.Po 2 godzinach poszliśmy do przebieralni. Szybko się przebrałam. Poszłam wysuszyć włosy bo to właśnie na mnie będą musieli zaczekać. Oczywiście nie obeszło się bez dawania autografów.Na wysuszenie włosów poświęciłam jakieś 10 minut. Chłopaki czekali już w samochodzie razem z Grozerem. Wsiadłam do samochodu Zbyszka i mogliśmy jechać. Po 10 minutach byliśmy u nas. Nie wiem dlaczego chłopacy poszli do nas ale mi to oczywiście nie przeszkadzało, przyszedł też Grozer. Weszliśmy do domu. Położyłam torebkę na ziemi i poszłam zrobić wszystkim kawę. Położyłam kawę na stoliku w salonie. Wszyscy rozsiedli się wygodnie na kanapie no i właśnie dla mnie zabrakło miejsca. Zbyszek popatrzył na mnie i poklepał ręką na kolana, abym usiadła. Zaśmiałam się po czym usiadłam mu na kolanach. Lotman spojrzał na Bartmana i się lekko uśmiechnął. Po jakieś godzinie siatkarze wzięli alkohol z barku, no przecież musieli to opić że Grozer przyjechał... Ich odwiedzić. Ja tylko symbolicznie wypiłam jednego drinka, musiałam mieć ich na oku, musiałam ich "pilnować" , tak wiem dziwnie to brzmi, jak bym była ich niańką... Poszłam do kuchni i usiadłam na parapecie co chwilę spoglądając co się dzieje w pomieszczeniu obok. Zbyszek po chwili zjawił się obok mnie. Ręką odgarnął włosy padające mi na oczy. Spojrzałam na przyjaciela i się uśmiechnęłam.
- Wiesz, ja już się będę zbierał.
Powiedział i puścił mi oczko.
- Ej Zbyszek nie. Nie zostawiaj mnie tak samą z nimi. Oznajmiłam patrząc błagalnym wzrokiem na siatkarza. - Proszę. Będziesz mógł spać na moim łóżku ja prześpię się na ziemi. Dodałam po chwili. Bartman się zaśmiał po czym podrapał się po głowie.
- Dla ciebie zrobię wszystko.Nie ja się prześpię na ziemi.
Odparł z uśmiechem i mnie przytulił. Ucieszyłam się po czym wtuliłam się w jego ramiona i zeskoczyłam z parapetu. Weszłam do salonu, wszyscy już spali, niektórzy na kanapie, fotelu a niektórzy na ziemi. Westchnęłam cicho. Sprzątnęłam z większa bałagan i poszłam do Zbyszka.
- To wiem, zrobimy tak. Nikt nie będzie spał na łóżku, wyśpimy się na ziemi i po sprawie. Dam ci koszulkę od Paul'a okej?
Zapytałam. Poszłam do pokoju brata. Wzięłam pierwszą lepszą koszulkę i dałam ją Zbyszkowi.
- Aa dzięki.
Oznajmił krótko.
- To idź się wykąpać a ja pójdę po tobie.
Odparłam krótko. Przez chwilę się kłóciliśmy kto ma iść pierwszy ale wyszło ze ja, wzięłam krótki prysznic i w piżamie wyszłam. Rozłożyłam 2 śpiwory na ziemi. Spięłam włosy i usiadłam na łóżku. Zbyszek po chwili wyszedł z łazienki w samych bokserkach a w ręce trzymał koszulkę.
- Czemu nie ubierasz tej koszulki?
Zapytałam patrząc na dobrze zbudowane ciało siatkarza.
- Wolę bez koszulki.
Oznajmił i usiadł na ziemi. Zaśmiałam się po czym wzięłam od niego koszulkę i położyłam ją na krześle. Usiadłam na śpiworze obok Bartmana i puściłam mu oczko.
- W takim razie dobranoc.
Powiedziałam. Położyłam się. Leżałam przodem do Zbyszka. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Jedną rękę dałam nad głowę, siatkarz się uśmiechnął i chwycił mnie za nią. Przymknęłam oczy i się uśmiechnęłam delikatnie. Bartman po chwili zaczął ręką gładzić mój policzek. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć ale Zbyszek mi to utrudniał. Za każdym razem gdy palcem przejechał po mojej ręce, pogładził mój policzek, palcem wodził po moim udzie przechodziły mnie miłe dreszcze. Delikatnie musnęłam jego policzek.
- Dobranoc.
Odparłam znowu i po chwili zasnęłam wtulona w Zbyszka...

wtorek, 2 kwietnia 2013

~ . V Rozdział .

Obudziłam się rano wtulona w Zbyszka. Powoli wyszłam z jego łóżka aby go nie obudzić, tak słodko spał. Uśmiechnęłam się i po cichu wyszłam z jego pokoju. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni. Wzięłam wodę z lodówki i się napiłam. Wzięłam telefon ze stolika, miałam 5 nieodebranych połączeń od Paul'a i 3 wiadomości. Zadzwoniłam do niego i po chwili odebrał. 
- Cześć. Powiedziałam.
- No raczyłaś zadzwonić. Odezwał się Lotman.
- No widzisz. Przepraszam że nie odbierałam. Ale byliśmy z Zbyszkiem w barze, upił się i zostałam u niego na noc. Odparłam. Bałam się jego reakcji.
- Co?! Krzyknął a ja odsunęłam telefon.
- Nie krzycz tak. Sąsiadów pobudzisz. Dodałam.
- O której będziesz? Zapytał już trochę spokojniej.
- Jak się Zbyszek obudzi to przyjadę. Powiedziałam i rozłączyłam się. Westchnęłam cicho. Do salonu wszedł nieprzytomny Bartman, trzymał się za głowę. Zaśmiałam się patrząc na niego.
- Hej, ile ja wczoraj wypiłem?
Zapytał i napił się zimnej wody z lodówki.
- Z 5 piw. Oznajmiłam z uśmiechem. - Dobrze ja muszę iść. Dodałam po chwili. Ubrałam kurtkę, wzięłam torebkę. - Cześć. Powiedziałam. Ucałowałam przyjaciela w policzek i wyszłam z jego mieszkania. Poszłam na przystanek i czekałam na autobus. Po chwili koło przystanka zatrzymał się czerwony samochód. Wyszedł z niego Kubiak. Spojrzałam zszokowana na siatkarza.
- Co tutaj robisz?
Zapytałam z nutką ciekawości w głosie.
- Postanowiłem zostać tutaj jeszcze jeden dzień, jutro już pojadę do Jastrzębia. A gdzie ty się wybierasz? Podwiozę cię.
Zaproponował mi siatkarz i jednym ruchem głowy pokazał na samochód. To było miłe z jego strony ale przez chwilę się wahałam czy mam z nim jechać czy nie. Ale ostatecznie się zgodziłam.
- Do domu. Byłam u Zbyszka, wczoraj się upił i zostałam u niego.
Powiedziałam. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce. Siatkarz był tak jakby... Załamany.
- Wsiadaj.
Odparł krótko. Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie i wsiadłam do samochodu. Zapięłam pas i kątem oka spojrzałam na Kubiaka. Mówiłam mu dokładnie jak ma jechać. Drogą trochę porozmawialiśmy oczywiście tematem była siatkówka. Po 10 minutach Michał zatrzymał się po mieszkaniem.
- Dziękuję ci bardzo. Miło było. Cześć.
Powiedziałam i wyszłam z samochodu. Kubiak westchnął cicho i również wyszedł.
- Zaczekaj! Krzyknął. Wyciągnął kartkę z samochodu i długopis, nie wiedziałam po co on w ogóle to tam trzyma ale to nie moja sprawa. Na kartce napisał swój numer telefonu i dał mi ją.
- Zadzwoń jeśli będziesz chciała.
Powiedział i wsiadł do samochodu. Uśmiechnęłam się biorąc karteczkę. Zaśmiałam się i weszłam do domu. W salonie siedział zdenerwowany Paul, stukał lekko komórką o stolik.
- Czeeeść. Przeciągnęłam. - Jak tam? Zapytałam zaraz aby brat nie wypytywał mnie o to że spałam u Zbyszka.
- Nie zmieniaj tematu. Zaczął. - Dlaczego mi nie powiedziałaś że wychodzisz ze Zbyszkiem. Martwiłem się o ciebie... Jesteś moją młodsza siostrą, opiekuję się tobą. Powiedział. Wstał i mnie przytulił. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i wtuliłam się w ramiona brata.
- Wiem przepraszam. Powinnam zadzwonić.
Oznajmiłam.
- Ale chyba się już nie gniewasz,co?
Zapytałam. Puściłam mu oczko i jeszcze raz go przytuliłam tylko że tym razem mocniej.
- Nie umie się na ciebie gniewać.
Powiedział i ucałował mnie w policzek.
- Idę się wykąpać i ubrać.
Odparłam. Poszłam do siebie, wyciągnęłam z szafy ubrania. Weszłam do łazienki. Wzięłam krótką kąpiel i ubrana wyszłam. Spięłam włosy w kucyk i poszłam do salonu.
- Chodź. Obejrzymy jakiś film, co?
Zaproponowałam i usiadłam przed TV. Paul usiadł obok mnie, wyciągnął płyty DVD, przejrzeliśmy je i wybraliśmy jakiś horror. Siatkarz włączył film i usiadł. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Oparłam głowę o ramię brata i z zaciekawieniem oglądałam film. Cały dzień spędziliśmy na kanapie oglądając filmy. Zmęczona położyłam głowę na kolanach brata i po chwili zasnęłam. Paul się uśmiechnął, pocałował mnie w czoło. Podłożył pod moją głowę poduszkę i przykrył kocem, poszedł do łazienki. Wziął krótki prysznic i też położył się spać...

~ . IV Rozdział .

Rano obudziły mnie stukające krople deszczu o parapet. Wyszłam spod ciepłej kołdry i podeszłam do okna. Kałuże powiększały się z każdą minutą. Z powrotem weszłam pod ciepłą kołdrę, wzięłam laptop na kolana i weszłam na facebook'a. Przejrzałam wszystkie powiadomienia i wyłączyłam laptopa. Poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. I tak w piżamie razem z bratem spędziłam czas do godziny 13.00. Paul miał na 14.30 mecz. Ubrałam się i poczesałam. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z swojego pokoju. Do torebki włożyłam swoją niezawodną lustrzankę. Wyszliśmy z domu. Pod halą byliśmy po 10 minutach. Wyszłam z samochodu i razem z bratem weszłam do budynku. Paul poszedł do szatni a ja na salę. Na sali trenowali już chłopaki z Jastrzębia i kilku z Resovii. Podeszłam do Zbyszka i się uśmiechnęłam.
- Cześć. Powiedziałam. - Trzymam za was kciuki. Powiedziałam i zacisnęłam pięści.
- O cześć. No myślę. Odparł z uśmiechem i puścił mi oczko.
- To ja ci nie przeszkadzam. Jeszcze raz powodzenia.
Powiedziałam i poszłam zająć miejsce. O 14.30 zaczął się mecz, był on jak najbardziej wyrównany. Było 2:2.Nadszedł czas na decydujący 5 set. Resovia wygrywała 14:12 i po zagrywce Piotrka Nowakowskiego rzeszowiacy ostatecznie wygrali. Podeszłam do band aby przybić piątkę zawodnikom. Podszedł do mnie Lotman i przytulił.
- Gratulacje braciszku.
Powiedziałam i ucałowałam jego policzek. Siatkarz się uśmiechnął i poszedł rozdać autografy fanom. Przybiłam piątki każdemu z nich. Gdy ludzie powoli już wychodzili stanęłam koło chłopaków i spojrzałam na siatkarzy z Jastrzębia, zrobiło mi się ich trochę żal... Zauważyłam że przyjmujące JW nie spuszczał ze mnie wzroku, zdziwiona spojrzałam na Asseco.
- No gratuluj chłopaki.
Powiedziałam uśmiechając się cały czas do nich. Po chwili podszedł do nas kapitan z Jastrzębia i przyjmujący.
- Dobry mecz, gratuluję.
Oznajmił i każdemu po kolei podał rękę.
- Z waszej strony też był bardzo dobry.
Powiedział Lotman i uścisnął rękę Michała. Delikatnie się uśmiechnęłam.
- Przedstawisz nam swoją... Dziewczynę?
Zapytał Kubiak spoglądając na mnie. Zaśmiałam się po czym się uśmiechnęłam do niego.
- Jestem Milena. Małe sprostowanie, ja jestem jego siostrą.
Odparłam z lekkim uśmiechem. Siatkarzowi tak jakby ulżyło.
- Miło mi cię poznać. Ja jestem Michał.
Powiedział i się uśmiechnął przyjaźnie. Po chwili podszedł do nas Zbyszek, objął mnie od tyłu. Cicho westchnęłam i spojrzałam na Bartmana. On się uśmiechnął i puścił mi oczko.
- Świetny mecz.
Powiedział przenosząc wzrok na Michała i podał mu rękę. Kubiak zacisnął pięść po czym niechętnie wyciągnął do niego rękę. Spojrzałam na nich ze zdziwieniem, przecież oni są najlepszymi przyjaciółmi.
- Idziemy gdzieś?
Wyciągnął mnie z zamysłu Zbyszek. Posłałam mu delikatny uśmiech.
- A nie jesteś zmęczony po meczu? Zapytałam. - Możemy iść. Dodałam po chwili. Siatkarz się uśmiechnął.
- Nie nie jestem. To idziemy.
Oznajmił Zbyszek.
- No to cześć.
Powiedziałam i pomachałam chłopakom. Wyszliśmy z budynku, na zewnątrz cały czas padało.
- Mam już dość tego deszczu. Bąknęłam pod nosem. - A gdzie idziemy? Dodałam po chwili ciekawa.
- Co powiesz na jakiś bar trzeba opić naszą wygraną.
Zaoferował siatkarz i puścił mi oczko.
- No pewnie czemu nie. Oznajmiłam. - A ty jesteś samochodem? Zapytałam po chwili.
- Jestem, ale zostawię go tutaj a potem zamówimy taksówkę okej?
Ruszyliśmy w kierunku najbliższego baru. Nie było daleko bo po 5 minutach byliśmy w barze. Zbyszek jako przykładny facet otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. Uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Zaraz w drzwiach unosił się szary dym papierosów. Podeszliśmy do baru, usiadłam na wysokim drewnianym krześle a Zbyszek obok. Siatkarz zamówił sobie piwo a ja drinka.
- Dziękuję.
Powiedziałam do barmana i wzięłam drinka. Upiłam łyk zamówionego trunku. Przeniosłam wzrok na siatkarza.
- Ej Zbyszek powiesz mi co jest z tobą i z Kubiakiem, jesteście najlepszymi przyjaciółmi a jakoś dzisiaj tego nie było widać.
Wypowiedziałam się i spojrzałam na kieliszek. Bartman cicho westchnął po czym wzruszył ramionami.
- Nie wiem co z nim jest. Wydawał mi się taki... Dziwny.
Powiedział i napił się piwa. Po 2 godzinach  takiego siedzenia Zbyszek już był widocznie pijany. 5 piw robi swoje.
- Chodź Zbyszek idziemy już.
Oznajmiłam. Wzięłam siatkarza pod rękę i wolnym krokiem wyszliśmy bo on się chwiał. Stanęliśmy na zewnątrz. Wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam po taksówkę. Po 15 minutach przyjechała. Weszliśmy, podałam adres Bartmana kierowcy i po 10 minutach byliśmy pod jego mieszkaniem.
- Zostaniesz u mnie?
Zapytał. Zapłaciłam kierowcy i wyszliśmy z samochodu. Weszliśmy po schodach na górę.
- Daj klucze.
Powiedziałam. Minęło kilka minut zanim je dostałam. Wzięłam je i otworzyłam. Weszliśmy, zamknęłam drzwi. Siatkarz położył się zmęczony na kanapie.
- Trener cię zabije, jutro macie trening. Powiedziałam. Wzięłam od niego torbę i położyłam ją na ziemi.
- Ty śpij tu a ja idę do ciebie.
Powiedziałam. Chciałam iść ale Zbyszek chwycił mnie za rękę.
- Co się stało? Zapytałam. - Śpij. Dodałam po chwili.
- A nie mogę z tobą spać?
Zapytał Bartman i się uśmiechnął.
- Zbyszek...
Westchnęłam cicho. Po chwili siatkarz pociągnął mnie za rękę i usiadłam na jego kolanach. Spojrzałam na niego zdziwiona. Siatkarz przyciągnął mnie za bluzkę do siebie i czule pocałował. Przymknęłam oczy i odwzajemniłam jego pocałunek. Z każdą chwilą pocałunek robić się coraz namiętny. Jego ręka powędrowała pod moją bluzkę.
- Hej, hej Zbyszek. Powiedziałam. - Śpij. Dodałam.
- To zostań tu.
Odparł po czym ogładził ręką mój policzek.
- Ojej no okej. Powiedziałam. - Ale tu się w dwójkę nie wyśpimy. Dodałam i się zaśmiałam.
- No to chodź.
Odparł z uśmiechem, wstał chwiejąc się. Weszliśmy do jego pokoju.
- Yhm...
Westchnęłam cicho. Usiadłam na jego łóżku z jednego boku a Zbyszek z drugiego.
- No to dobranoc.
Oznajmiłam z uśmiechem i odwróciłam się. Czułam jak Zbyszek jeździł ręką po moim udzie. Uśmiechnęłam się do siebie delikatnie po czym zasnęłam...

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

~ . III Rozdział .

Następnego ranka obudziłam się ok 9.00. Przeciągnęłam się i przetarłam oczy. Podniosłam się z łóżka, wyciągnęłam ubrania z szafy. Podreptałam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę. Wyszłam ubrana.Wskoczyłam na łóżko,wzięłam laptopa i weszłam na facebook'a. Miałam kilka wiadomości od Zbyszka, Agnieszki i paru innych. Po odpisywałam na wiadomości i po chwili dostałam kolejną od Zbyszka.
" Cześć . Jak się spało ? " Zaśmiałam się czytając to co napisał.
" Hej. Dobrze a tobie ? " Wysłałam wiadomość i z niecierpliwością czekałam na odpowiedź.
" Dobrze. Co teraz robisz? Masz czas? " Podrapałam się po głowie. - Co on kombinuje. Pomyślałam.
" Aktualnie to pisze z tobą. Tak mam czas :) " Wysłałam.
" To ubieraj się będę u ciebie za 20 minut " I właśnie na tym skończyła się nasze rozmowa. Wyłączyłam laptopa i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam ubrania i się przebrałam. Poczesałam się i zrobiłam lekki makijaż. Usta pomalowałam malinowym błyszczykiem, stanęłam przed lustrem i zrobiłam tak zwany " dzióbek ". Uśmiechnęłam się do siebie i wyszłam z pokoju. W salonie siedział Paul.
- Uciekam.
Odparłam z uśmiechem. Chwyciłam za klamkę ale nie otworzyłam bo zatrzymało mnie pytanie brata " gdzie idziesz ? " .
- Umówiłam się ze Zbyszkiem.
Dodałam i wyszłam z domu. Zeszłam na dół, przed domem stał już siatkarz opierający się o swój samochód. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam bliżej.
- Cześć. Co to za pomysł? Wyrywać mnie z domu o... Spojrzałam na zegarek. - O 10 rano. Dodałam po chwili. Atakujący uśmiechnął się do mnie i ucałował mój policzek. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce.
- Nie mam żadnego pomysłu ale chciałem się z tobą spotkać.
Powiedział siatkarz i puścił mi oczko.
- Zbyszek...
Cicho westchnęłam i lekko uderzyłam go w ramię.
- W takim razie mam iść do domu?
Zapytałam uśmiechając się do niego cały czas. Bartman pokiwał przecząco głową.
- Nie, nie. Coś ty. Coś się wymyśli.
Dodał i podrapał się po karku.
- Wiem! Krzyknął zadowolony.  - Basen?
Zapytał i się uśmiechnął. Zaśmiałam się.
- Basen? Okej. Pójdę tylko po kostium. Powiedziałam. - Chwila.
Dodałam po chwili. Wbiegłam do domu. Weszłam do siebie, przekopałam szafkę i znalazłam strój kąpielowy. Włożyłam go do torebki i ręcznik. Spięłam jeszcze włosy w wysokiego koka. Wyszłam z domu. Podeszłam do siatkarza i się uśmiechnęłam.
- Możemy jechać.
Oznajmiłam. Weszliśmy do jego ciemnego samochodu i pojechaliśmy pod jego mieszkanie.
- Zaczekaj. Zaraz wrócę.
Poinformował mnie siatkarz, wyszedł z samochodu i wbiegł do środka. Uśmiechnęłam się do siebie. W czasie gdy nie było Zbyszka zadzwoniłam do mamy i porozmawiałam z nią chwilę a Bartmana dalej nie było. Rozejrzałam się i zauważyłam telefon Zbyszka. Wzięłam go i odblokowałam. Na wyświetlaczu widniało nasze zdjęcie które zrobiliśmy kilka tygodni temu. Zdziwiło mnie to dlaczego on ma je na tapecie. Gdy zauważyłam Zbyszka wychodzącego z domu szybko odłożyłam telefon na miejsce. Przeniosłam wzrok na niego i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Co tak długo?
Zapytałam. Zbyszek usiadł i ruszył w kierunku aqua parku. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Wyszłam z samochodu biorąc torebkę. Weszliśmy do środka. Kupiliśmy bilety na 2 godziny. Poszliśmy się przebrać. Przebrałam się w czarno-żółty strój. Torebkę i resztę ubrań w trudem wcisnęłam do ciasnej szafki. Zamknęłam ją i poszłam na basen. Stanęłam przy drabince przodem do basenu. Sprawdziłam jaka jest woda. Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na ludzi. Po chwili ktoś mnie objął. Odwróciłam głowę w tył i zauważyłam Zbyszka. Położyłam ręce na jego i się uśmiechnęłam.
- Wchodzimy?
Zapytałam unosząc teatralnie jedną brew ku górze. Uśmiechnęłam się łobuzersko patrząc na Bartmana. Lekko popchnęłam Zibiego a ten wpadł do wody. Zaśmiałam się przyglądając się siatkarzowi. Zbyszek spojrzał na mnie i pokiwał przecząco głową. Wyszedł z wody i powolnym krokiem szedł do mnie a ja wolno oddalałam się od niego. On podbiegł i mnie objął, gdy to zrobił przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- I co teraz?
Zapytał obejmując mnie. Położyłam ręce na jego rękach.
- Tylko mnie nie wrzucaj. Powiedziałam. - Przepraszam. Dodałam po chwili patrząc na niego z nadzieją w oczach. Bartman się zaśmiał i wziął mnie na ręce.
- Bartman puść!
Powiedziałam.
- Mam zacząć krzyczeć?
Zapytałam. Siatkarz się tylko zaśmiał i szedł ze mną w kierunku basenu.
- Wrzucisz mnie i będzie źle. Powiedziałam. - No proszę cię nie rób tego. Dodałam mocno obejmując siatkarza. - Da się to jakoś na spokojnie załatwić ii bez wody? Zapytałam. Bartman na to pytanie się uśmiechnął a oczy zaświeciły. Nie miałam zielonego pojęcia co wymyśli.
- Da się. Odparł cały czas mnie trzymając na rękach. Zrobił dzióbek z ust i uniósł jedną brew ku górze. - Pasuje? Dodał po chwili.
- Zwariuję przez ciebie.
Powiedziałam. Zbliżyłam się do niego i delikatnie go pocałowałam. Ręką pogładziłam jego policzek. Zbyszek po chwili mnie puścił. Uśmiechnęłam się delikatnie odsuwając się od siatkarza. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce. Spuściłam wzrok i weszłam do wody a Bartman zaraz za mną. Pływaliśmy wygłupiając się przy tym, i ta minęły nam 2 godziny. Wyszliśmy z wody. Ja poszłam do swojej szatni a Zbyszek do swojej. Zaczęłam suszyć włosy. Siatkarz był już dawno gotowy i czekał.
- Co tak długo? Zapytał Bartman przechodząc z jednej nogi na drugą. - Pośpiesz się. Dodał po chwili.
- Jak byś nie wiedział, mam dłuższe włosy od Ciebie i to wiele... To wymaga więcej czasu. Powiedziałam susząc włosy. Po jakiś 10 minutach skończyłam. Wyszliśmy z budynku. Weszłam do samochodu i zapięłam pas. Po 20 minutach byliśmy przed domem.
- Będziesz dziś, tak?
Zapytałam wychodząc z samochodu.
- Pewnie.
Powiedział. Uśmiechnęłam się i poszłam do domu.Weszłam do środka, po kuchni krzątał się już Paul.
- Ooo obiad robisz. Dobrze. Głodna jestem.
Powiedziałam. Wskoczyłam na blat i spojrzałam na brata.
- Będziesz dziś na meczu?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Będę.
Powiedział. Puściłam mu oczko, zeskoczyłam z blatu i usiadłam do stołu.
- Ooo zapiekanka. Odparłam z uśmiechem. - Mniam. Dodałam po chwili i zaczęłam pałaszować posiłek.
- Aa gdzie byliście?
Zapytał Paul i poruszał teatralnie brwiami.
- Na basenie.
Odparłam z uśmiechem. Skończyłam jeść. Włożyłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie. Do meczu została tylko godzina. Wzięłam torbę i poszłam do salonu.
- Jedziemy już.
Powiedziałam. Wyszłam z domu. Poczekałam na brata przy samochodzie. Lotman po chwili zjawił się koło mnie. Weszłam do środka i zapięłam pas. Pod halą byliśmy po 10 minutach. Wyszłam z samochodu i weszłam do środka. Wzięłam strój i poszłam do szatni się przebrać. Szybko się przebrałam i razem z dziewczynami poszłyśmy na salę. Potrenowałyśmy jeszcze i o 16.00 zaczęłyśmy mecz. Był on jak najbardziej wyrównany, po 4setach było 2:2 i zaczął się decydujący 5 set. Było 14:12 dla nas. Po zagrywce Agnieszki wygrałyśmy ten zacięty mecz. Skakałyśmy, cieszyłyśmy się tak jak robi to każda drużyna która wygra. Poszłyśmy do szatni ale przed drzwiami zatrzymał mnie Zbyszek.
- Gratulacje.
Powiedział i przytulił mnie. Uśmiechnęłam się i wtuliłam się w Bartmana.
- Dziękuję. Odparłam z uśmiechem. - A wy kiedy macie następny mecz? Zapytałam po chwili.
- Jutro. Będziesz nie? Zapytał i się uśmiechnął.  - Z Jastrzębskim. Dodał po chwili.
- Ooo pewnie że będę. A teraz daj mi się przebrać.
Powiedziałam i weszłam do szatni. Przebrałam się i wyszłam. Wyszłam na zewnątrz i podeszłam do brata który już niecierpliwie czekał w samochodzie. Weszłam do auta i zapięłam pasy.
- No gratulacje siostra. Powiedział. - Świetny mecz. Dodał i się uśmiechnął. Po 10 minutach byliśmy w domu. Ja teraz tylko marzyłam aby się wykąpać i iść spać. Tak wiem, była dopiero 19.30 a ja już chciałam iść spać... Weszłam do domu, wzięłam ze sobą piżamę i weszłam do łazienki. Po 30 minutach wyszłam. Zmęczona wskoczyłam na łóżko i po kilku minutach zasnęłam...

~ . II Rozdział.

Dziś trening był nieco później bo na 13.00 więc mogłam sobie pospać trochę dłużej. Obudziłam się o 10.00. Przez 15 minut leżałam w łóżku myśląc o naszym jutrzejszym meczu, wiedziałam że dziś trener da nam niezły wycisk bo ta drużyna jest bardzo dobra. Wyszłam z łóżka i podeszłam do szafy, wyciągnęłam ubrania. Weszłam do łazienki, zrobiłam poranna toaletę i ubrana wyszłam. Poczesałam się i poszłam do kuchni, tam krzątał się już Paul. Podeszłam do niego i się uśmiechnęłam.
- Załapię się też, hm?
Zapytałam i ucałowałam brata w policzek.
- Już wstałaś... Aa no tak.
Powiedział. Nałożył mi na talerz trochę jajecznicy. Usiadłam i zaczęłam pałaszować przygotowany przez brata posiłek. Gdy zjadłam podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam sok pomarańczowy i napiłam się prosto z kartonu.
- Szklanki nie masz?
Wtrącił się Lotman.
- Nie nie mam.
Powiedziałam. Włożyłam sok do lodówki i poszłam przed TV. Skakałam po kanałach szukając czegoś ciekawego. Zatrzymałam się na chwilę na jednym kanale gdzie leciała powtórka meczu Skry z Resovią.
- Oo braciszku jesteś tu.
Powiedziałam odchylając głowę w tył. Uśmiechnęłam się. Przeniosłam wzrok na ekran i skakałam dalej po kanałach. Zatrzymałam się na jednym gdzie leciał Malanowski. Odłożyłam pilot na stolik. Po chwili koło mnie usiadł Paul, wziął pilot i przełączył na mecz.
- Oddaj to!
Krzyknęłam. Próbowałam mu wyrwać pilot z ręki ale on nie dawał za wygraną.
- Paul. No proszę cię.
Dodałam po chwili. Usiadłam na nim i zaczęłam go łaskotać. Siatkarz się poddał i oddał mi pilot.
- No dziękuję.
Powiedziałam. Włączyłam ponownie Malanowskiego i usiadłam koło brata.
- Na którą macie dziś trening?
Zapytałam patrząc na Paul'a.
- Na 13. Tak jak wy.
Odparł z uśmiechem.
- Tylko nie mów że znów będziemy mieć razem. Bo się załamię.
Powiedziałam i spuściłam głowę.
- Aa ja bym chciał mieć z tobą.
Odparł Lotman i poczochrał moje włosy. Oo jakie ja mam kochanego brata, nie uważacie? Cicho westchnęłam patrząc na Paul'a.
- Jak ja się cieszę.
Dodałam i lekko go uderzyłam w ramię. Za godzinę mieliśmy trening.
- Idę się ubrać.
Oznajmiłam i poszłam do siebie. Ubrałam się, wzięłam torbę treningową i poszłam do salonu.
- Idziemy już?
Zapytałam stojąc w drzwiach. Paul pokiwał głową, wziął swoją torbę. Wyszliśmy z domu. Brat zamknął jeszcze drzwi i mogliśmy iść. Weszłam do samochodu, usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Wyciągnęłam go i na wyświetlaczu ukazał się napis " mama ". Nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
- Halo? Zapytałam uśmiechając się. - Cześć mamo. Stało się coś ze dzwonisz? Dodałam po chwili.
- Cześć kochanie. Powiedziała mama. Nie lubiłam kiedy tak do mnie mówiła, fajne to było gdy miałam z 5 lat a nie teraz gdy mam 19. Ale jako przykładna córka znosiłam to. - Stęskniłam się za wami. Co u was słychać? Dodała po chwili.
- My za wami też. Właśnie na trening jedziemy. Zadzwonię potem, okej? Zapytałam.
- No dobrze. Czekam. Powiedziała kobieta i się rozłączyła.
- Mama?
Zapytał siatkarz patrząc przed siebie.
- Tak. Stęskniła się za nami.
Powiedziałam rozbawionym głosem. Po chwili byliśmy pod halą. Wyszłam z samochodu i weszłam do środka. Dziś nie musiałam się tak śpieszyć tak jak to było wczoraj. Weszłam do szatni, tam siedziała już Agnieszka.
- Cześć.
Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Co tak szybko?
Dodałam po chwili. Przebrałam się. Włosy spięłam w wysoki kucyk i spojrzałam na Agnieszkę.
- Nudziło mi się w domu więc przyszłam szybciej.
Odparła dziewczyna i się uśmiechnęła.
- No to chodź. Nie będziemy się nudzić, chodź na salę. Pogramy sobie, hm? Mój brat też jest to z nim pogramy.
Powiedziałam wstając. Brunetka się uśmiechnęła i wstała.
- Skoczę tylko po brata. I idziemy.
Poinformowałam ją i zapukałam do szatni chłopaków. Drzwi otworzył mi Achrem bez koszulki. Nerwowo zasłoniłam oczy.
- Zawołasz Paul'a?
Zapytałam i się zaśmiałam. Olieg się uśmiechnął.
- Lotman! Siostra do ciebie!
Powiedział i wszedł do środka. Paul zaraz po tym wyszedł.
- Czego?
Zapytał po czym zawiązał buty.
- Chcemy iść na chwile pograć. Idziesz z nami? Weź też resztę chłopaków.
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- To zaraz przyjdziemy.
Powiedział i znikł za drzwiami szatni. Uśmiechnęłam się i razem z Agnieszką poszłyśmy na salę. Wzięłyśmy piłkę i zaczęłyśmy odbijać między sobą. Po chwili na sali pojawiła się banda wyrośniętych siatkarzy.
- To co kto z kim jest?
Zapytał Achrem patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się.
- Ja jestem z tobą.
Powiedziałam i stanęłam obok kapitana Asseco. Uśmiechnęłam się do niego ukazując przy tym szereg śnieżno-białych zębów. en się uśmiechnął i puścił mi oczko.
- Twoja siostra bardziej mnie lubi niż ciebie.
Bąknął Achrem i wytknął język Lotmanowi. Paul skrzyżował ręce na piersi i udawał obrażonego.
- Ojej ale nie będziesz chyba płakał co?
Zapytałam po czym spojrzałam na niego z troską.
- No coś ty.
Odparł i dumnie wypiął pierś do przodu. Podzieliliśmy się na 2 drużyny. Było nas za mało więc drużyny były 4 osobowe. Ja byłam z Achremem, Ignaczakiem i Dobrowolskim. Zaczęliśmy grę. Pograliśmy tylko z 15 minut, bo na salę weszły dziewczyny, reszta chłopaków i trenerzy. Dziewczyny stanęły razem a chłopaki razem. Zaczęłyśmy od rozciągania. 10 minut takich ćwiczeń i mogłyśmy zacząć grać. Trenerzy podzielili nas na 4 drużyny, tym razem byłam z Paul'em. Zaczęliśmy grę. Po 3 godzinach skończyliśmy. Podbiegłam do barta i wskoczyłam mu na plecy.
- Teraz do szatni.
Powiedziałam. Zaśmiałam się po chwili. Puściłam mu oczko.
- Milena złaś!
Krzyknął zdenerwowany siatkarz.
- No ej proszę.
Powiedziałam patrząc na niego. Zrobiłam oczy jak kot ze Shreka, po tym chyba nie mógł odmówić.
- Jak ja z tobą wytrzymuję?
Zdziwił się Paul i poszedł w kierunku szatni dziewczyn.
- Dzięki, jesteś wielki.
Powiedziałam. Zeskoczyłam z jego pleców i weszłam do szatni. Przebrałam się i wyszłam. Zaczekałam na brata przed ich szatnią. Stałam tyłem. Po chwili ktoś zakrył mi oczy. Chwyciłam osobą stojącą za mną za ręce i się uśmiechnęłam.
- Zbyszek?
Zapytałam. Po chwili Bartman odkrył mi oczy. Odwróciłam się patrząc na niego.
- To jak możemy iść? Pamiętasz wczoraj się umówiliśmy.
Powiedział siatkarz patrząc na mnie.
- No pewnie że pamiętam. A gdzie mnie zabierzesz?
Zapytałam.
- Kawa?
Spojrzał na mnie siatkarz z ciekawością w oczach.
- Świetny pomysł.
Powiedziałam. Wzięłam siatkarza pod rękę i ruszyliśmy przed siebie. Drogą rozmawialiśmy o różnych sprawach.
- Przyjdziesz jutro na mój mecz?
Zapytałam patrząc na Zbyszka.
- Pewnie. A o której?
Spojrzał Bartman na mnie i się uśmiechnął.
- O 16.
Dodałam. Po kilku minutach byliśmy w kawiarni. Usiedliśmy przy wolnym stoliku. Zamówiliśmy kawę. Rozmawialiśmy popijając kawę. Po godzinie wyszliśmy z kawiarni. Zbyszek jako przykładny facet odprowadził mnie do domu. Uśmiechnęłam się patrząc na niego.
- Dziękuję. Fajnie było.
Powiedziałam. Chciałam ucałować jego policzek ale ten odwrócił głowę i musnęłam jego usta.
- Zbyszek...
Westchnęłam cicho. Weszłam do środka.
- Cześć.
Dodałam i poszłam do mieszkania. Otworzyłam i spojrzałam na zdenerwowanego Paul'a.
- Gdzie się to było?
I zaczął swoje przesłuchanie.
- Byłam ze Zbyszkiem, zaprosił mnie na kawę.
Powiedziałam.
- A ten pocałunek?
Dodał po chwili Lotman.
- Na pożegnanie.
Odparłam i poszłam do siebie. Przez 2 godziny pisałam ze znajomymi na facebook'u. Była już 21.30. Wzięłam piżamę. Poszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Położyłam się do łóżka, wzięłam telefon do ręki.
- Oo kurde miałam zadzwonić do mamy. Jutro zadzwonię.
Powiedziałam. Po chwili dostałam SMS'a od Zbyszka. " Śpij dobrze. Dobranoc ;* " . Taka była treść tego SMS'a. " Dziękuję. Dobranoc :** " Wysłałam i odłożyłam komórkę na szafce. Po chwili zasnęłam...

niedziela, 31 marca 2013

~ . I Rozdział .

- Milena wstawaj. Spóźnimy się na trening.
Powiedział Paul stojąc w drzwiach ubierając koszulkę
- Pięć minut, okej?
Zapytałam spoglądając na niego. Spojrzałam na budzik, była godzina 9.40 a na 10.00 mieliśmy trening.
- O kurde...
Westchnęłam i wyparowałam z łóżka niczym Bolt. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Poczesałam się i zrobiłam makijaż. Do torby treningowej spakowałam ubrania na treningi poszłam do kuchni. W drzwiach czekał już niecierpliwy Paul. Wzięłam jabłko, zeszliśmy na dół. Weszłam do samochodu brata, drogą zjadłam jabłko. Po 15 minutach byliśmy na hali. Wzięłam torbę i wbiegłam do środka. W drzwiach wpadłam na Zbyszka.
- Cześć.
Odparłam krótko i wbiegłam do szatni. W środku nie było już żadnych dziewczyn.
- No trener mnie zabije.
Pomyślałam. Przebrałam się i włosy spięłam w wysoki kucyk. Wyszłam z szatni i wbiegłam na salę. Na sali trenowały już dziewczyny. Odetchnęłam i wzięłam piłkę, podeszłam do dziewczyn. Zaczęłam robić te same ćwiczenia co dziewczyny.
- To teraz dobieracie się w pary dziewczyna z chłopakiem i trenujecie odbiór.
Powiedział trener chłopaków rozmawiając z naszym trenerem. Nawet nie zauważyłam kiedy koło mnie pojawił się Zbyszek z piłką w ręku.
- Chodź, potrenujemy razem.
Odparł z uśmiechem siatkarz i jednym ruchem głowy pokazał na wolne miejsce.
- Pewnie.
Oznajmiłam krótko. Poszliśmy na wolne miejsce, staliśmy od siebie kilka kroków dalej. Zaczęliśmy odbijać. Po 10 minutach takiego odbijania trener zarządził krótkie rozciąganie a potem gramy. Dziewczyny usadowiły się w kółku i zaczęły się rozciągać. Po kolejnych 10 minutach trener podzielił nas na 4 drużyny. Ja miałam być z Nowakowskim, Agnieszką, Olą, Bartmanem, Achremem i Ignaczakiem. Graliśmy jako 1, naszą przeciwną drużyną był... Paul.
- Ooo jakie to będzie piękne...
Pomyślałam. Ja jako 1 poszłam na zagrywkę. Wzięłam piłkę, podrzuciłam ją do góry i z wyskoku zaserwowałam, moim obiektem był nie kto inny a Lotman. I tak jak chciałam uczyniłam, posłałam mu nie łatwą zagrywkę do obrony, wiedziałam że sobie nie da rady.
- Jest!
Krzyknęłam wesoła i wytknęłam język ku bratu.
- Młoda nie ciesz się tak.
Dodał Lotman patrząc na siostrę. Kolejny raz zaserwowałam ale tym razem piłka zatrzymała się na siatce.
- Cicho Lotman nawet nic nie mów.
Powiedziałam i stanęłam na swoim miejscu. Paul zaśmiał się patrząc cały czas na Milenę. Westchnęłam cicho. Po 3 godzinach męczącego treningu skończyliśmy, oczywiście wszystkie mecze wygraliśmy. Nie ma to jak być lepszym od swojego starszego i bardziej doświadczonego rodzeństwa. Kto by się nie cieszył? Zmęczona usiadłam na środku boiska i położyłam się. Cicho westchnęłam i przymknęłam oczy. Po chwili koło mnie usiadł Zbyszek. Uśmiechnęłam się do niego.
- Będziesz tu tak siedzieć tak?
Zapytał atakujący uśmiechając się do blondynki.
- Człowieku, zmęczona jestem. Daj poleżeć.
Powiedziałam i puściłam oczko Bartmanowi.
- Mam prośbę. Zaniesiesz mnie do szatni? Proszę.
Zapytałam patrząc błagalnym wzrokiem na przyjaciela. Zibi tylko się zaśmiał i wyciągnął rękę do Mileny. Posłałam mu przyjazny uśmiech i chwyciłam jego rękę. Wstałam. Zbyszek zniżył się trochę a ja wskoczyłam mu na plecy.
- Oo jak dobrze.
Powiedziałam. Pocałowałam go w policzek i poczochrałam jego włosy. Gdy Zibi zatrzymał się pod szatnią zeskoczyłam z jego pleców.
- Dziękuję.
Powiedziałam. Położyłam rękę na klamce ale Zbyszek chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na niego.
- Co się stało?
Zapytałam patrząc na Bartmana z lekkim uśmiechem.
- Chciałem zapytać czy pójdziesz gdzieś ze mną, hm?
Uśmiechnął się ZB9 przyglądając się blondynce. Siatkarz dalej trzymał mnie za rękę.
- Dzisiaj nie. Wybacz. Jestem zmęczona. teraz tylko marzę aby się wykąpać. Może jutro.
Zaproponowałam mu i się uśmiechnęłam.
- Hm... No dobrze.
Powiedział. Pocałował dziewczynę na pożegnanie i odszedł.
- Cześć.
Zawołałam za nim i weszłam do szatni. Przebrałam się i zaczekałam na Paul'a przy samochodzie. Po chwili on zjawił się koło mnie. Wsiadłam do samochodu. Drogą rozmawialiśmy o treningu. Po 15 minutach byliśmy w domu. Wyszłam z samochodu biorąc torbę. Poszłam do łazienki. Wykąpałam się i po 20 minutach wyszłam. Ubrałam się i położyłam się na łóżku z laptopem. Przez 2 godz pisałam ze Zbyszkiem i się pożegnaliśmy. Wyłączyłam laptopa i położyłam się. Ze zmęczenia zasnęłam a była dopiero 18.30. Spałam tak aż do rana...

~ . Bohaterowie .

Milena Lotman : 19 letnia niebieskooka blondynka o zniewalająco pięknym uśmiechu. Młodsza siostra Paul'a Lotman'a. Dziewczyna jest kapitanką w żeńskim zespole z Rzeszowa.

Paul Lotman : 28 letni  siatkarz o brązowych oczach. Występuje w rzeszowskim zespole jest również Reprezentantem Stanów Zjednoczonych.


Zbigniew Bartman : 25 letni zielonooki brunet. Jest siatkarzem rzeszowskiego zespołu jest również Reprezentantem Polski.

Michał Kubiak : 25 letni niebieskooki brunet. Jest siatkarzem  zespołu z Jastrzębie jest również Reprezentantem Polski. 

Piotr Nowakowski : 26 letni brunet. Jest siatkarzem rzeszowskiego zespołu jest również Reprezentantem Polski.

Olieg Achrem : 30 letni siatkarz rzeszowskiego zespołu. Przyjaciel Mileny oraz Paul'a. Chociaż dziewczyna traktuje go jak starszego brata. 

Agnieszka Wolska : 19 letnia brunetka o brązowych oczach. Koleżanka Mileny, zakochana w Lotmanie, zostają parą. 

Aleksandra Dobrowolska : 19 letnia dziewczyna. Przyjaciółka Mileny. Gdy poznaje Piotrka od razu się w nim zakochuje. 


Marcin Kowalski : 25 letni mężczyzna. Instruktor tańca. Zakochuje się w Milenie, ale ta nie odwzajemnia jego uczucia. 

 Igor Bartman : 6 miesięczny chłopczyk. Synek Mileny i Zbyszka. Ma duże niebieskie oczka i blond włosy.