piątek, 5 kwietnia 2013

~ . VIII Rozdział .

Cały tydzień minął mi na treningach, spotkaniami z Zbyszkiem. Cieszyłam się z tego że jesteśmy razem. Dziś chłopaki mieli mecz z Jastrzębskim Węglem. Obiecałam Michałowi że będę więc przyjechałam wczoraj z siatkarzami do Jastrzębia. Do meczu została godzina, pojechałam z chłopakami na halę. Wyszłam ze Zbyszkiem trzymając się za ręce, spokojnie Paul już wiedział że jesteśmy razem... Weszliśmy do środka. Bartman pocałował mnie i wszedł z chłopakami do szatni. Uśmiechnęłam się do niego odwzajemniając pocałunek. Gdy Zbyszek wszedł do szatni ja poszłam na salę, gdzie trenowali już siatkarze z Jastrzębia. Uśmiechnęłam się, poszłam na trybuny zając jak najlepsze miejsca. Usiadłam i z niecierpliwiona czekałam aż mecz się zacznie. Z uwaga przyglądałam się jastrzębianom, kiedy Michał spojrzał w moją stronę pomachałam mu i się uśmiechnęłam. Siatkarz odwzajemnił gest. Po chwili mecz się zaczął, był strasznie wyrównany. W setach było już 2:2. Czas na ostatni decydujący 5 set. Jastrzębie wygrywało 14:12, siedziałam trzymając kciuki za naszych chłopaków ale na zagrywkę poszedł Violas i... I as serwisowy, Asseco Resovia Rzeszów przegrywa zacięty pojedynek z Jastrzębiem. Westchnęłam cicho i zeszłam na dół. Podeszłam do band. Po chwili koło mnie zjawił się Paul.
- Ojej, następnym razem będzie lepiej. Dobrze było.
Powiedziałam i przytuliłam go. Siatkarz cicho westchnął. Poszedł rozdać autografy fanom a ja czekałam na Zbyszka. Ale zamiast niego pojawił się Michał.
- Czeeść. Gratuluję.
Powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Podszedł do nas Bartman i objął mnie po czym pocałował a ja odwzajemniłam jego pocałunek. Michał spojrzał wściekły na nas.
- Dobrze było.
Powiedziałam zwracając się do Kubiaka. Puściłam mu oczko. Michał cicho westchnął.
- To ja wam nie przeszkadzam. Na razie.
Odwrócił się i odszedł.
- Co z nim jest?
Zapytałam po czym odwróciłam się do Bartmana. Podeszli do nas chłopaki a zaraz doszli siatkarze z Jastrzębia.
- Świetny mecz. To wiecie co, skoro jutro wyjeżdżacie to zapraszamy was na... Piwo.
Szybko dodał kapitan z Jastrzębia zwracając się do Achrema. Ten się podrapał po karku.
- Aa fajny pomysł. Gdzie i o której?
- Mam rozumieć że też mam iść tak?
Zapytałam uśmiechając się delikatnie do Michała.
- Pewnie jak najbardziej.  
Odpowiedział uśmiechając się. Uzgodnili co i gdzie i siatkarze poszli się przebrać a ja zaczekałam na nich na jakieś ławeczce. Po 20 minutach wszyscy wyszli. Zbyszek podszedł do mnie po czym chwycił mnie za rękę, splotłam nasze palce po czym wyszliśmy z hali. Weszliśmy do autobusu ja oczywiście siedziałam z tylu na samym środku a obok mnie siedział Igła i oczywiście Zbyszek. Oparłam głowę o ramię Zbyszka i jechałam tak całą drogę. Wyszliśmy z autobusu i razem z Bartmanem weszłam do hotelu, gdzie nocowaliśmy. Ja niestety miałam osobno pokój. Za 3 godziny mieliśmy się zjawić w jakimś " clubie " , gdzie umówiliśmy się z siatkarzami z Jastrzębia. Na szczęście wzięłam ze sobą jakąś sukienkę, wyciągnęłam ją, przyłożyłam ją do siebie i przejrzałam się w lustrze. 1,5 godziny przed wzięłam prysznic, wyszłam po czym ubrałam sukienkę. Przejrzałam się raz jeszcze w lustrze i uśmiechnęłam się do siebie. Spięłam włosy w luźnego kłosa który opadał lekko na moje ramię, zrobiłam makijaż. Po chwili do mojego pokoju wparował Zbyszek, spojrzałam na niego po czym się uśmiechnęłam.
- Co tu robisz?
Zapytałam patrząc na niego, Boże jak on świetnie wyglądał, włosy postawione na żelu, jeansy i koszula w kratę. Po prostu świetnie. Zbyszek podszedł do mnie i uważnie mi się przyjrzał.
- Pięknie wyglądasz. Odparł z uśmiechem i pocałował mnie. Uśmiechnęłam się po czym odwzajemniłam jego czuły pocałunek. - Kurde... Dodał po chwili i puścił głowę.
- Co " kurde "?
Zapytałam patrząc na niego.
- Ktoś mi cię zabierze, i co wtedy?
Powiedział smutny. Zaśmiałam się cicho patrząc na niego.
- Zbyszek... Jestem... Twoja. Powiedziałam i mocno go przytuliłam. - Wiesz? Dodałam po chwili i pogładziłam ręką jego policzek.
- No to dobrze.
Oznajmił i się uśmiechnął po czym znów mnie przytulił do siebie. Za 30 minut mieliśmy być na umówionym miejscu. Wsunęłam na nogi buty i wyszłam. ( KLIK ) . Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka, ja oczywiście ze Zbyszkiem trzymając się za ręce. Przy stoliku siedzieli już siatkarze z Jastrzębia. Podeszliśmy wszyscy do nich po czym jak przystało przywitaliśmy się z nimi. Usiadłam Zbyszkowi na kolanach obejmując go. Spojrzałam na Michała który co chwilę mi się przyglądał. Każdy wypił już po kilka kolejek z wyjątkiem Michała.
- Zbyszek, idę się przewietrzyć.
Poinformowałam go i wyszłam. Bartman jedynie pokiwał głową. Wyszłam na zewnątrz i się rozejrzałam. Oparłam się o ścianę i przymknęłam oczy, podszedł do mnie po chwili Michał.
- Ładnie wyglądasz. Powiedział przyglądając mi się. - Zazdroszczę Zbyszkowi. Dodał po chwili i cicho westchnął.
- No coś ty...
Oznajmiłam i spojrzałam na siatkarza. Uśmiechnęłam się do niego. Michał puścił mi oczko i staną na przeciw mnie, nasze ciała dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Odsunęłam się od niego trochę a ten znów się przybliżył, nad chylił się nade mną po czym pogładził ręką mój policzek i delikatnie a zarazem czule mnie pocałował. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz, gdy całowałam się ze Zbyszkiem nie czułam tego samego. Szybko się od niego odsunęłam. Siatkarz popatrzył na mnie i podrapał się po karku, widocznie był zmieszany całą tą sytuacją.
- Boże... Milena, przepraszam cię. Nie wiem co się ze mną dzieje. Po tym meczu u was nie mogłem przestać o tobie myśleć.
Powiedział. Westchnęłam cicho.
- Nie powinieneś tego robić Zbyszkowi, to jest twój najlepszy przyjaciel, nie?
Oznajmiłam spoglądając głupawo w jedne punkt.
- Wiem. Przepraszam cię jeszcze raz.
Odparł. Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Na środku parkietu zauważyłam Zbyszka jak tańczy z jakąś młodą ładną dziewczyną, ale to nie był zwyczajny taniec, obejmował ją, jego ręka była wystarczająco niosko. Wściekła spojrzałam na niego i wybiegłam płacząc. Wpadłam na Michała.
- Co się stało?
Zapytał ocierając moje mokre policzki od łez. Przytuliłam się do niego bardzo mocno.
- Widziałam jak Zbyszek tańczył z jakąś dziewczyną...
Powiedziałam smutna.
- Jeśli spotkasz mojego brata powiedz mu że poszłam już, okej?
Zapytałam. Zeszłam po schodach na dół. Michał podbiegł do mnie i chwycił mnie za rękę.
- Odprowadzę cię, jest późno.
Oznajmił. Ruszyliśmy w kierunku hotelu w którym się zatrzymaliśmy. Całą drogę rozmawialiśmy, Michał starał się mnie pocieszyć, nawet mu się udało. Po 30 minutach byliśmy na miejscu.
- Dziękuję ci bardzo. Powiedziałam. Ucałowałam siatkarza w policzek i weszłam do środka. - Cześć! Dodałam po chwili i poszłam do siebie, wzięłam klucz. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. od razu przebrałam się w piżamę, położyłam się na łóżku. Przetarłam policzki mokre od łez. Myślałam o moim pocałunku z Michałem, przed oczami miałam Zbyszka jak obejmuje tą dziewczynę. Zmęczona zasnęłam...

~ . VII Rozdział.

Obudziłam się ok godziny 8.20. Spałam cały czas wtulona w ramiona siatkarza. On dalej spał. Uśmiechnęłam się i delikatnie ucałowałam jego policzek. Wstałam i wyszłam z pokoju. Weszłam po cichu do salonu aby nikogo nie zbudzić. Wszyscy jeszcze spali, byli "porozrzucani: po całym salonie a ja musiałam przejść jakoś do kuchni. Ostrożnie przeszłam między nogami Ignaczaka i Nowakowskiego, Igła zaczął coś mamrotać pod nosem, zaśmiałam się cicho i dotarłam do kuchni. Wyciągnęłam sok pomarańczowy z lodówki i napiłam się prosto z kartonu. Usiadłam na blacie i spojrzałam na chłopaków po czym się zaśmiałam. Zrobiłam dla nich kanapki i dla siebie też oczywiście. Zauważyłam po chwili jak Zbyszek przedziera się aby dojść do kuchni.
- Kurde Igła. Bąknął do siebie i w końcu doszedł do upragnionego celu jakim była kuchnia. Uśmiechnęłam się do siatkarza po czym puściłam mu oczko. Zbyszek odwzajemnił ten gest i ucałował mój policzek.
- Cześć. Oznajmiłam cicho i również ucałowałam jego prawy policzek. Bartman stanął przede mną i położył ręce na moich udach. Popatrzyłam na niego z delikatnym uśmiechem. - Jesteś głodny? Tu są kanapki. Dodałam po chwili i pokazałam jednym ruchem głowy na talerz z kanapkami. Siatkarz się uśmiechnął. Usiadł przy stole i zaczął jeść śniadanie. Nalałam mu soku pomarańczowego do szklanki i postawiłam ją przed nim. Z powrotem wskoczyłam na blat i przeniosłam wzrok na Zbyszka. Posłałam mu delikatny uśmiech. Do kuchni po chwili wparował Ignaczak na kacu. - Ile się to wczoraj wypiło co? Zapytałam rozbawionym głosem patrząc na chwiejącego się siatkarza. - Nawet nie wiem.
Odezwał się i lekko się uśmiechnął.
- Tu masz kanapki. Powiedziałam. Pokazałam na talerz z kanapkami. Wyciągnęłam wodę z lodówki. Nalałam trochę do szklanki i położyłam przed Ignaczakiem. - Smacznego. Dodałam krótko i się uśmiechnęłam do Igły. 10 minut później już wszyscy zawitali w kuchni, zabrali się za konsumowanie kanapek, po chwili musiałam dorobić. Gdy siatkarze byli w kuchni ja poszłam do siebie. Wzięłam ubrania i weszłam do łazienki, wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Spięłam włosy w luźnego kłosa który lekko opadał na moje lewe ramię. Do tego zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam telefon, sprawdziłam czy mam jakieś wiadomości. Odłożyłam komórkę na stoliku w pokoju i wyszłam, w drzwiach wpadłam na Zbyszka.
- Boże Zbyszek! Zawału przez ciebie dostanę...
Powiedziałam i cicho westchnęłam. Siatkarz puścił mi oczko po czym się zaśmiał.
- Co się tak śmiejesz co?
Zapytałam po czym lekko dźgnęłam go w bok i się zaśmiałam.
- A co nie wolno? Zapytał i się uśmiechnął. - Aua to bolało! Syknął pod nosem Bartman.
- Miało boleć. Ale chyba mi wybaczysz co? Zapytałam robiąc minę zbitego psiaka. - Proooszę... Przedłużyłam patrząc na niego.
- No nie wiem. Powiedział obojętnie patrząc na mnie. Przyciągnął mnie do siebie i spojrzał mi w oczy. - Wiesz? Będziesz musiała jakoś... Fajnie przeprosić. Dodał i wytknął język. Staliśmy tak blisko siebie że nasze ciała się stykały. Zrobiłam dzióbek z ust i położyłam rękę na jego brzuchu. Wzięłam jego twarz w ręce i delikatnie a zarazem czule go pocałowałam, stanęłam na palcach aby dorównać jego wzrostowi. Po chwili niechętnie się odsunęłam od niego.
- I jak?
Zapytałam, moje policzki przybrały lekko różowego koloru. Zbyszek puścił mi oczko i znów przyciągnął mnie do siebie i delikatnie pocałował z każdą chwilą pocałunek robił się coraz namiętny. Stanęłam na palcach, zawiesiłam ręce na jego szyi i odwzajemniłam pocałunek. Czułam jak ręce Zbyszka zatrzymały się na moich plecach, po chwili zjechał nimi trochę niżej. nagle do pokoju wszedł Ignaczak.
- Ooo co tu się dzieje?
Zapytał rozbawionym głosem patrząc na nas. Szybko odsunęłam się od Zbyszka i spojrzałam na Krzyśka.
- Ej Igła nie gadaj Paul'owi, proszę cię. Zabije mnie.
Powiedział patrząc błagalnym wzrokiem na siatkarza. Ignaczak poklepał Zbyszka po ramieniu i wyszedł.
- Spokojna głowa. Ale jak mnie wkurzysz to wiesz co będzie.
Powiedział i się zaśmiał. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce.
- Oo kurde... Cicho westchnęłam. - teraz nie waż się denerwować Ignaczaka. Pogroziłam mu i się zaśmiałam.
- Nie. Wiesz chciałbym aby twój brat wiedział. Zależy mi na tobie. I chce aby o tym wiedział.
Oznajmił i pogładził ręką mój policzek. Spojrzałam trochę zszokowana na Zbyszka.
- Co? Tobie na mnie zależy? Żartujesz sobie, prawda?
Zapytałam ciekawa. Przyznam, Zbyszek to bardzo fajny facet, ale traktowałam go do tej pory tylko jako przyjaciela, nie myślałam że on do mnie coś czuje, a jednak...
- Tak Milena. Odparł. - Kocham cię. Dodał po chwili i musnął moje wargi. Uśmiechnęłam się do niego. - I w końcu muszę o to zapytać, bo chyba nie wytrzymam. Dodał znów rozbawionym głosem. - Yhm... A więc czy chciałbyś zostać moją dziewczyną? Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach. Uśmiechnęłam się delikatnie. Fajnie by było mieć kogoś takiego jak Zbyszek więc od razu się zgodziłam.
- Tak,tak,tak! Powiedziałam i mocno go przytuliłam. Ucałowałam jego policzek i się zaśmiałam.
- Tak? Zapytał.
- No tak. Odparłam. - Chodź idziemy do salonu. Dodałam. Poszliśmy do salonu, Zbyszek spojrzał na Ignaczaka po czym się zaśmiał cicho. Usiadłam na kanapie włączając TV, przyciągnęłam nogi aż do brody i siedziałam tak oglądając powtórki seriali. Wszyscy poszli już do siebie. A ja kolejny dzień musiałam spędzić w domu, nie wiem dlaczego ale dziś trener odwołał trening. Oglądałam razem z Paul'em jakieś filmy na DVD i ok godziny 22.30 skończyliśmy.
- Idę pierwsza do łazienki! Krzyknęłam. Wzięłam piżamę i wbiegłam do łazienki. Wyszłam po 15 minutach. - Dobranoc. Dodałam i weszłam do siebie. Wzięłam telefon i napisałam do Zbyszka "Dobranoc... Kochanie ;** " i wysłałam. Położyłam się i zasnęłam...

środa, 3 kwietnia 2013

~ . VI Rozdział .

Obudziłam się rano po czym rozejrzałam się. Zaśmiałam się do siebie, usiadłam na kanapie, spięłam włosy i podeszłam do lodówki. Zrobiłam sobie tosty z nutellą, nalałam sobie soku pomarańczowego. Usiadłam przy stole. Pałaszowałam tosty. Zjadłam je i popiłam sokiem. Usiadłam na kanapie. Wzięłam telefon i karteczkę z numerem Michała. Zapisałam sobie jego numer, długo się wahałam czy napisać, ale ostatecznie napisałam " Cześć. Tu Milena. Myślę ze Cię nie obudziłam : ) " Podrapałam się po karku po czym wysłałam wiadomość. Po kilku minutach dostałam odpowiedź. " Aa cześć. A już myślałem że nie napiszesz. Nie nie obudziłaś, już godzinę nie śpię. " Uśmiechnęłam się po czym odpisałam. " Uff... Dobrze. : ). Jesteś już w Jastrzębiu? " Wysłałam wiadomość i czekałam na jego odpowiedź. " Nie. Jeszcze nie. Za 2 godziny jadę : * " Westchnęłam cicho i napisałam " Ach... Szkoda : ( " Zaśmiałam się i wysłałam wiadomość. " Wiem : (. To może chciałabyś się jeszcze spotkać, hm? " Uśmiechnęłam się do siebie czytając wiadomość. " Pewnie, czemu nie. To gdzie i o której? " , " Za 15 minut pod Twoim domem? ^^ " Przecząco pokiwałam głową śmiejąc się przy tym. " No dobrze :). " Wysłałam. Poszłam do siebie. Wyciągnęłam ubrania, weszłam do łazienki, wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam.Napisałam na kartce " Wychodzę będę za jakieś 2 godziny. Kocham Cię. Milena ; ** ". Położyłam to na stoliku w kuchni i wyszłam z domu. Wyszłam z mieszkania zapinając kurtkę. Spojrzałam przez siebie, stał tam już Michał, opierał się o samochód. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam.
- Cześć. Powiedziałam przyglądając się siatkarzowi.
- Cześć. Odparł z uśmiechem siatkarz i ucałował mnie w policzek.
- To co. Gdzie mnie zabierzesz? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze. - Hm? Puściłam mu oczko, włożyłam ręce do tylnych kieszeni spodni.
- Co powiesz na kawę i pyszne ciacho, hm? Zapytał. - Pasuje ci? Dodał po chwili.
- Świetny pomysł. Oznajmiłam. - To idziemy. Dodałam po chwili. Michał zostawił samochód pod domem. Ruszyliśmy w kierunku kawiarni. Drogą zamieniliśmy zaledwie kilka słów. Znaliśmy się krótko, nie mieliśmy wspólnych tematów. Ale z każdą minutą poznawaliśmy się coraz bardziej.Byliśmy po 10 minutach w pobliskiej kawiarni. Usiedliśmy przy wolnym stoliku tuż obok okna.
- To co zamawiasz?
Zapytał siatkarz przyglądając mi się. Uniosłam wzrok i spojrzałam na mojego towarzysza.
- Yhm... Gorącą czekoladę i sernik. Oznajmiłam z uroczym uśmiechem. - A ty? Zapytałam po chwili.
- Też to samo.
Odpowiedział, zamówiliśmy 2 razy to samo. Po kilku minutach do naszego stolika przywitała młoda kelnerka z zamówieniem. Przyjrzała się Michałowi.
- Michał Kubiak? Wydukała z siebie.
- Tak. Oznajmił krótko po czym się zaśmiał.
- Mogę autograf? Dodała młoda brunetka patrząc na siatkarza. Michał wziął od niej jakiś notesik i długopis i złożył na nim swój autograf.
- Proszę. Powiedział i spojrzał na mnie.
- Ale ty tu rozpoznawalny jesteś... Westchnęłam cicho i spróbowałam sernika. - Pyszny. Dodałam po chwili i przeniosłam wzrok na Michała.
- Ile jesteś ze Zbyszkiem?
Zapytał zawiedziony siatkarz wlepiając swój wzrok w sernik.
- Ja ze Zbyszkiem? Zaśmiałam się. - Nie jestem z nim, on jest moim przyjacielem nic więcej. Oznajmiłam z uśmiechem i puściłam mu oczko. Michałowi tak jakby ulżyło po tym co usłyszał.
- Cały czas myślałem że jesteście razem. Powiedział zadowolony i spróbował sernika. - Masz rację. Oznajmił krótko. Zaśmiałam się patrząc na siatkarza.
- Za tydzień jest u nas mecz. Przyjedziesz z chłopakami?
Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- A mam przyjechać?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- No pewnie. Chcę abyś przyjechała.
Odparł z uśmiechem patrząc na mnie.
- Jeśli tego tak bardzo chcesz to oczywiście. Przyjadę, o ile mnie wezmą ze sobą.
Westchnęłam cicho i lekko zmarszczyłam nos i czoło.
- Liczę na to że będziesz.
Powiedział. Po godzinie zbieraliśmy się. Po 15 minutach byliśmy pod moim domem. Przeniosłam wzrok na Michała i się uśmiechnęłam.
- Fajnie było. Dziękuję. Oznajmiłam krótko. Stanęłam na palcach aby choć trochę dorównać jego wzrostowi, niby byłam wysoka ale to i tak nie wystarczało. Przybliżyłam się do niego i delikatnie ucałowałam jego prawy zimny policzek. - Do zobaczenia. Powiedziałam i wbiegłam do domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. W salonie siedział Paul, Zbyszek i kilku chłopaków z drużyny brata.
- Cześć. Odparłam krótko z uśmiechem. - Co to za zebranie? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze podchodząc do chłopaków.
- Czekamy na ciebie. Jedziemy na basen, jedziesz z nami? Zapytał Piotrek patrząc na mnie. - To jak? Pasuje ci? Dodał po chwili.
- Na basen? Pewnie. idę tylko po kostium i jestem. Oznajmiłam. Wbiegłam do siebie.Do torebki wrzuciłam strój i ręcznik. Włosy spięłam w wysokiego kucyka i poszłam do salonu. - Gotowa jestem. Jedziemy? Zapytałam. Paul kiwnął głową, wyszliśmy z domu.
- Ty jedziesz ze Zbyszkiem, ja z tobą nie jadę.
Powiedział Lotman patrząc na mnie. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do Bartmana.
- Będziesz zmuszony mnie zabrać ze sobą, bo mój kochany braciszek nie chce jechać ze mną.
Powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- Mi to jak najbardziej pasuje. Wsiadaj.
Odparł z uśmiechem siatkarz i otworzył mi drzwi. Usiadłam na miejscu pasażera i zapięłam pas. Jechał jeszcze z nami Piotrek i Ignaczak.
- Ej... Ale dlaczego ja muszę jechać z tyłu.  Jestem najstarszy, powinienem siedzieć na przodzie. Młoda zamień się.
Lamentował Krzysiu Ignaczak.
- Byłam pierwsza. Musisz pocierpieć.
Oznajmiłam z uroczym uśmiechem i wytknęłam język w jego stronę. Zbyszek ruszył zaraz za Lotmanem, po 10 minutach byliśmy pod ogromnym pomalowanym na jasno niebiesko budynkiem. Wyszłam z samochodu i zaczekałam na Zbyszka. Siatkarz podszedł do mnie i się uśmiechnął. Weszliśmy razem do środka. Kupiliśmy bilety na 2 godziny i mogliśmy iść do przebieralni. Przebrałam się w czarno - żółty strój.Do małej szafki wcisnęłam ubrania. Poszłam na basen. Byłam jako pierwsza.
- Jak to jest? Jestem dziewczyną i jestem jako pierwsza... Pomyślałam krótko i sprawdziłam jaka jest woda. Po chwili poczułam czyjeś ręce na swoim ciele. Odchyliłam głową trochę w tył i ujrzałam Zbyszka. Uśmiechnęłam się i stanęłam przodem do niego. Ręką przejechałam po jego brzuchu i puściłam mu oczko.
- Wchodzimy? Zapytałam. Podeszłam do drabinek. Zeszłam powoli do wody.  - Jaka zimna... Dodałam. Po moim ciele przeszły ciarki. Bartman się zaśmiał i wskoczył do wody na bombę. Odwróciłam się szybko. Siatkarz po chwili znalazł się koło mnie, położył ręce na moich biodrach i przyciągnął do siebie. Spojrzałam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam. Lekko go ochlapałam. Reszta chłopaków po chwili przyszło. Uśmiechnęłam się delikatnie do Zbyszka. Wyszłam z basenu i usiadłam na murku mocząc nogi. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
- Zbyszek!
Krzyknęłam. Chwyciłam jego ręce. Odwróciłam głowę, nie mogłam uwierzyć kogo tam zobaczyłam. Był to Grozer. Uśmiechnęłam się i szybko wstałam.
- Kurde człowieku, co ty tu robisz? Zapytałam i przytuliłam go. - Na ile przyjechałeś? Dodałam po chwili cały czas tuląc siatkarza.
- Przyjechałem was odwiedzić. Na dwa dni. A co już mi nie wolno?
Zapytał po czym puścił mi oczko. Reszta siatkarzy po chwili znalazła się koło nas.
- Wolno wolno.
Powiedziałam. Reszta chłopaków zaczęła zadawać mu mnóstwo pytań. Ja oddaliłam się od nich i podeszłam do Zbyszka. On nawet tam nie szedł, nie znał go więc po co?
- Chodź ze mną na zjeżdżalnię, boję się trochę.
Powiedziałam rozbawionym a zarazem przerażonym głosem. Bartman chwycił mnie za rękę i poszliśmy na zjeżdżalnię.
- Usiądź pierwsza a ja zaraz za tobą okej?
Zapytał z uśmiechem. Usiadłam i czekałam na Zbyszka. Siatkarz usiadł zaraz za mną po czym mnie objął, przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Położyłam swoje ręce na jego i ścisnęłam mocno. Zibi odepchnął nas i po chwili jechaliśmy. Cały czas trzymałam go za rękę i po chwili znaleźliśmy się w wodzie.
- Fajnie było.
Oznajmiłam z uroczym uśmiechem.Po 2 godzinach poszliśmy do przebieralni. Szybko się przebrałam. Poszłam wysuszyć włosy bo to właśnie na mnie będą musieli zaczekać. Oczywiście nie obeszło się bez dawania autografów.Na wysuszenie włosów poświęciłam jakieś 10 minut. Chłopaki czekali już w samochodzie razem z Grozerem. Wsiadłam do samochodu Zbyszka i mogliśmy jechać. Po 10 minutach byliśmy u nas. Nie wiem dlaczego chłopacy poszli do nas ale mi to oczywiście nie przeszkadzało, przyszedł też Grozer. Weszliśmy do domu. Położyłam torebkę na ziemi i poszłam zrobić wszystkim kawę. Położyłam kawę na stoliku w salonie. Wszyscy rozsiedli się wygodnie na kanapie no i właśnie dla mnie zabrakło miejsca. Zbyszek popatrzył na mnie i poklepał ręką na kolana, abym usiadła. Zaśmiałam się po czym usiadłam mu na kolanach. Lotman spojrzał na Bartmana i się lekko uśmiechnął. Po jakieś godzinie siatkarze wzięli alkohol z barku, no przecież musieli to opić że Grozer przyjechał... Ich odwiedzić. Ja tylko symbolicznie wypiłam jednego drinka, musiałam mieć ich na oku, musiałam ich "pilnować" , tak wiem dziwnie to brzmi, jak bym była ich niańką... Poszłam do kuchni i usiadłam na parapecie co chwilę spoglądając co się dzieje w pomieszczeniu obok. Zbyszek po chwili zjawił się obok mnie. Ręką odgarnął włosy padające mi na oczy. Spojrzałam na przyjaciela i się uśmiechnęłam.
- Wiesz, ja już się będę zbierał.
Powiedział i puścił mi oczko.
- Ej Zbyszek nie. Nie zostawiaj mnie tak samą z nimi. Oznajmiłam patrząc błagalnym wzrokiem na siatkarza. - Proszę. Będziesz mógł spać na moim łóżku ja prześpię się na ziemi. Dodałam po chwili. Bartman się zaśmiał po czym podrapał się po głowie.
- Dla ciebie zrobię wszystko.Nie ja się prześpię na ziemi.
Odparł z uśmiechem i mnie przytulił. Ucieszyłam się po czym wtuliłam się w jego ramiona i zeskoczyłam z parapetu. Weszłam do salonu, wszyscy już spali, niektórzy na kanapie, fotelu a niektórzy na ziemi. Westchnęłam cicho. Sprzątnęłam z większa bałagan i poszłam do Zbyszka.
- To wiem, zrobimy tak. Nikt nie będzie spał na łóżku, wyśpimy się na ziemi i po sprawie. Dam ci koszulkę od Paul'a okej?
Zapytałam. Poszłam do pokoju brata. Wzięłam pierwszą lepszą koszulkę i dałam ją Zbyszkowi.
- Aa dzięki.
Oznajmił krótko.
- To idź się wykąpać a ja pójdę po tobie.
Odparłam krótko. Przez chwilę się kłóciliśmy kto ma iść pierwszy ale wyszło ze ja, wzięłam krótki prysznic i w piżamie wyszłam. Rozłożyłam 2 śpiwory na ziemi. Spięłam włosy i usiadłam na łóżku. Zbyszek po chwili wyszedł z łazienki w samych bokserkach a w ręce trzymał koszulkę.
- Czemu nie ubierasz tej koszulki?
Zapytałam patrząc na dobrze zbudowane ciało siatkarza.
- Wolę bez koszulki.
Oznajmił i usiadł na ziemi. Zaśmiałam się po czym wzięłam od niego koszulkę i położyłam ją na krześle. Usiadłam na śpiworze obok Bartmana i puściłam mu oczko.
- W takim razie dobranoc.
Powiedziałam. Położyłam się. Leżałam przodem do Zbyszka. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Jedną rękę dałam nad głowę, siatkarz się uśmiechnął i chwycił mnie za nią. Przymknęłam oczy i się uśmiechnęłam delikatnie. Bartman po chwili zaczął ręką gładzić mój policzek. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć ale Zbyszek mi to utrudniał. Za każdym razem gdy palcem przejechał po mojej ręce, pogładził mój policzek, palcem wodził po moim udzie przechodziły mnie miłe dreszcze. Delikatnie musnęłam jego policzek.
- Dobranoc.
Odparłam znowu i po chwili zasnęłam wtulona w Zbyszka...

wtorek, 2 kwietnia 2013

~ . V Rozdział .

Obudziłam się rano wtulona w Zbyszka. Powoli wyszłam z jego łóżka aby go nie obudzić, tak słodko spał. Uśmiechnęłam się i po cichu wyszłam z jego pokoju. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni. Wzięłam wodę z lodówki i się napiłam. Wzięłam telefon ze stolika, miałam 5 nieodebranych połączeń od Paul'a i 3 wiadomości. Zadzwoniłam do niego i po chwili odebrał. 
- Cześć. Powiedziałam.
- No raczyłaś zadzwonić. Odezwał się Lotman.
- No widzisz. Przepraszam że nie odbierałam. Ale byliśmy z Zbyszkiem w barze, upił się i zostałam u niego na noc. Odparłam. Bałam się jego reakcji.
- Co?! Krzyknął a ja odsunęłam telefon.
- Nie krzycz tak. Sąsiadów pobudzisz. Dodałam.
- O której będziesz? Zapytał już trochę spokojniej.
- Jak się Zbyszek obudzi to przyjadę. Powiedziałam i rozłączyłam się. Westchnęłam cicho. Do salonu wszedł nieprzytomny Bartman, trzymał się za głowę. Zaśmiałam się patrząc na niego.
- Hej, ile ja wczoraj wypiłem?
Zapytał i napił się zimnej wody z lodówki.
- Z 5 piw. Oznajmiłam z uśmiechem. - Dobrze ja muszę iść. Dodałam po chwili. Ubrałam kurtkę, wzięłam torebkę. - Cześć. Powiedziałam. Ucałowałam przyjaciela w policzek i wyszłam z jego mieszkania. Poszłam na przystanek i czekałam na autobus. Po chwili koło przystanka zatrzymał się czerwony samochód. Wyszedł z niego Kubiak. Spojrzałam zszokowana na siatkarza.
- Co tutaj robisz?
Zapytałam z nutką ciekawości w głosie.
- Postanowiłem zostać tutaj jeszcze jeden dzień, jutro już pojadę do Jastrzębia. A gdzie ty się wybierasz? Podwiozę cię.
Zaproponował mi siatkarz i jednym ruchem głowy pokazał na samochód. To było miłe z jego strony ale przez chwilę się wahałam czy mam z nim jechać czy nie. Ale ostatecznie się zgodziłam.
- Do domu. Byłam u Zbyszka, wczoraj się upił i zostałam u niego.
Powiedziałam. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce. Siatkarz był tak jakby... Załamany.
- Wsiadaj.
Odparł krótko. Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie i wsiadłam do samochodu. Zapięłam pas i kątem oka spojrzałam na Kubiaka. Mówiłam mu dokładnie jak ma jechać. Drogą trochę porozmawialiśmy oczywiście tematem była siatkówka. Po 10 minutach Michał zatrzymał się po mieszkaniem.
- Dziękuję ci bardzo. Miło było. Cześć.
Powiedziałam i wyszłam z samochodu. Kubiak westchnął cicho i również wyszedł.
- Zaczekaj! Krzyknął. Wyciągnął kartkę z samochodu i długopis, nie wiedziałam po co on w ogóle to tam trzyma ale to nie moja sprawa. Na kartce napisał swój numer telefonu i dał mi ją.
- Zadzwoń jeśli będziesz chciała.
Powiedział i wsiadł do samochodu. Uśmiechnęłam się biorąc karteczkę. Zaśmiałam się i weszłam do domu. W salonie siedział zdenerwowany Paul, stukał lekko komórką o stolik.
- Czeeeść. Przeciągnęłam. - Jak tam? Zapytałam zaraz aby brat nie wypytywał mnie o to że spałam u Zbyszka.
- Nie zmieniaj tematu. Zaczął. - Dlaczego mi nie powiedziałaś że wychodzisz ze Zbyszkiem. Martwiłem się o ciebie... Jesteś moją młodsza siostrą, opiekuję się tobą. Powiedział. Wstał i mnie przytulił. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i wtuliłam się w ramiona brata.
- Wiem przepraszam. Powinnam zadzwonić.
Oznajmiłam.
- Ale chyba się już nie gniewasz,co?
Zapytałam. Puściłam mu oczko i jeszcze raz go przytuliłam tylko że tym razem mocniej.
- Nie umie się na ciebie gniewać.
Powiedział i ucałował mnie w policzek.
- Idę się wykąpać i ubrać.
Odparłam. Poszłam do siebie, wyciągnęłam z szafy ubrania. Weszłam do łazienki. Wzięłam krótką kąpiel i ubrana wyszłam. Spięłam włosy w kucyk i poszłam do salonu.
- Chodź. Obejrzymy jakiś film, co?
Zaproponowałam i usiadłam przed TV. Paul usiadł obok mnie, wyciągnął płyty DVD, przejrzeliśmy je i wybraliśmy jakiś horror. Siatkarz włączył film i usiadł. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Oparłam głowę o ramię brata i z zaciekawieniem oglądałam film. Cały dzień spędziliśmy na kanapie oglądając filmy. Zmęczona położyłam głowę na kolanach brata i po chwili zasnęłam. Paul się uśmiechnął, pocałował mnie w czoło. Podłożył pod moją głowę poduszkę i przykrył kocem, poszedł do łazienki. Wziął krótki prysznic i też położył się spać...

~ . IV Rozdział .

Rano obudziły mnie stukające krople deszczu o parapet. Wyszłam spod ciepłej kołdry i podeszłam do okna. Kałuże powiększały się z każdą minutą. Z powrotem weszłam pod ciepłą kołdrę, wzięłam laptop na kolana i weszłam na facebook'a. Przejrzałam wszystkie powiadomienia i wyłączyłam laptopa. Poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. I tak w piżamie razem z bratem spędziłam czas do godziny 13.00. Paul miał na 14.30 mecz. Ubrałam się i poczesałam. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z swojego pokoju. Do torebki włożyłam swoją niezawodną lustrzankę. Wyszliśmy z domu. Pod halą byliśmy po 10 minutach. Wyszłam z samochodu i razem z bratem weszłam do budynku. Paul poszedł do szatni a ja na salę. Na sali trenowali już chłopaki z Jastrzębia i kilku z Resovii. Podeszłam do Zbyszka i się uśmiechnęłam.
- Cześć. Powiedziałam. - Trzymam za was kciuki. Powiedziałam i zacisnęłam pięści.
- O cześć. No myślę. Odparł z uśmiechem i puścił mi oczko.
- To ja ci nie przeszkadzam. Jeszcze raz powodzenia.
Powiedziałam i poszłam zająć miejsce. O 14.30 zaczął się mecz, był on jak najbardziej wyrównany. Było 2:2.Nadszedł czas na decydujący 5 set. Resovia wygrywała 14:12 i po zagrywce Piotrka Nowakowskiego rzeszowiacy ostatecznie wygrali. Podeszłam do band aby przybić piątkę zawodnikom. Podszedł do mnie Lotman i przytulił.
- Gratulacje braciszku.
Powiedziałam i ucałowałam jego policzek. Siatkarz się uśmiechnął i poszedł rozdać autografy fanom. Przybiłam piątki każdemu z nich. Gdy ludzie powoli już wychodzili stanęłam koło chłopaków i spojrzałam na siatkarzy z Jastrzębia, zrobiło mi się ich trochę żal... Zauważyłam że przyjmujące JW nie spuszczał ze mnie wzroku, zdziwiona spojrzałam na Asseco.
- No gratuluj chłopaki.
Powiedziałam uśmiechając się cały czas do nich. Po chwili podszedł do nas kapitan z Jastrzębia i przyjmujący.
- Dobry mecz, gratuluję.
Oznajmił i każdemu po kolei podał rękę.
- Z waszej strony też był bardzo dobry.
Powiedział Lotman i uścisnął rękę Michała. Delikatnie się uśmiechnęłam.
- Przedstawisz nam swoją... Dziewczynę?
Zapytał Kubiak spoglądając na mnie. Zaśmiałam się po czym się uśmiechnęłam do niego.
- Jestem Milena. Małe sprostowanie, ja jestem jego siostrą.
Odparłam z lekkim uśmiechem. Siatkarzowi tak jakby ulżyło.
- Miło mi cię poznać. Ja jestem Michał.
Powiedział i się uśmiechnął przyjaźnie. Po chwili podszedł do nas Zbyszek, objął mnie od tyłu. Cicho westchnęłam i spojrzałam na Bartmana. On się uśmiechnął i puścił mi oczko.
- Świetny mecz.
Powiedział przenosząc wzrok na Michała i podał mu rękę. Kubiak zacisnął pięść po czym niechętnie wyciągnął do niego rękę. Spojrzałam na nich ze zdziwieniem, przecież oni są najlepszymi przyjaciółmi.
- Idziemy gdzieś?
Wyciągnął mnie z zamysłu Zbyszek. Posłałam mu delikatny uśmiech.
- A nie jesteś zmęczony po meczu? Zapytałam. - Możemy iść. Dodałam po chwili. Siatkarz się uśmiechnął.
- Nie nie jestem. To idziemy.
Oznajmił Zbyszek.
- No to cześć.
Powiedziałam i pomachałam chłopakom. Wyszliśmy z budynku, na zewnątrz cały czas padało.
- Mam już dość tego deszczu. Bąknęłam pod nosem. - A gdzie idziemy? Dodałam po chwili ciekawa.
- Co powiesz na jakiś bar trzeba opić naszą wygraną.
Zaoferował siatkarz i puścił mi oczko.
- No pewnie czemu nie. Oznajmiłam. - A ty jesteś samochodem? Zapytałam po chwili.
- Jestem, ale zostawię go tutaj a potem zamówimy taksówkę okej?
Ruszyliśmy w kierunku najbliższego baru. Nie było daleko bo po 5 minutach byliśmy w barze. Zbyszek jako przykładny facet otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. Uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Zaraz w drzwiach unosił się szary dym papierosów. Podeszliśmy do baru, usiadłam na wysokim drewnianym krześle a Zbyszek obok. Siatkarz zamówił sobie piwo a ja drinka.
- Dziękuję.
Powiedziałam do barmana i wzięłam drinka. Upiłam łyk zamówionego trunku. Przeniosłam wzrok na siatkarza.
- Ej Zbyszek powiesz mi co jest z tobą i z Kubiakiem, jesteście najlepszymi przyjaciółmi a jakoś dzisiaj tego nie było widać.
Wypowiedziałam się i spojrzałam na kieliszek. Bartman cicho westchnął po czym wzruszył ramionami.
- Nie wiem co z nim jest. Wydawał mi się taki... Dziwny.
Powiedział i napił się piwa. Po 2 godzinach  takiego siedzenia Zbyszek już był widocznie pijany. 5 piw robi swoje.
- Chodź Zbyszek idziemy już.
Oznajmiłam. Wzięłam siatkarza pod rękę i wolnym krokiem wyszliśmy bo on się chwiał. Stanęliśmy na zewnątrz. Wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam po taksówkę. Po 15 minutach przyjechała. Weszliśmy, podałam adres Bartmana kierowcy i po 10 minutach byliśmy pod jego mieszkaniem.
- Zostaniesz u mnie?
Zapytał. Zapłaciłam kierowcy i wyszliśmy z samochodu. Weszliśmy po schodach na górę.
- Daj klucze.
Powiedziałam. Minęło kilka minut zanim je dostałam. Wzięłam je i otworzyłam. Weszliśmy, zamknęłam drzwi. Siatkarz położył się zmęczony na kanapie.
- Trener cię zabije, jutro macie trening. Powiedziałam. Wzięłam od niego torbę i położyłam ją na ziemi.
- Ty śpij tu a ja idę do ciebie.
Powiedziałam. Chciałam iść ale Zbyszek chwycił mnie za rękę.
- Co się stało? Zapytałam. - Śpij. Dodałam po chwili.
- A nie mogę z tobą spać?
Zapytał Bartman i się uśmiechnął.
- Zbyszek...
Westchnęłam cicho. Po chwili siatkarz pociągnął mnie za rękę i usiadłam na jego kolanach. Spojrzałam na niego zdziwiona. Siatkarz przyciągnął mnie za bluzkę do siebie i czule pocałował. Przymknęłam oczy i odwzajemniłam jego pocałunek. Z każdą chwilą pocałunek robić się coraz namiętny. Jego ręka powędrowała pod moją bluzkę.
- Hej, hej Zbyszek. Powiedziałam. - Śpij. Dodałam.
- To zostań tu.
Odparł po czym ogładził ręką mój policzek.
- Ojej no okej. Powiedziałam. - Ale tu się w dwójkę nie wyśpimy. Dodałam i się zaśmiałam.
- No to chodź.
Odparł z uśmiechem, wstał chwiejąc się. Weszliśmy do jego pokoju.
- Yhm...
Westchnęłam cicho. Usiadłam na jego łóżku z jednego boku a Zbyszek z drugiego.
- No to dobranoc.
Oznajmiłam z uśmiechem i odwróciłam się. Czułam jak Zbyszek jeździł ręką po moim udzie. Uśmiechnęłam się do siebie delikatnie po czym zasnęłam...

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

~ . III Rozdział .

Następnego ranka obudziłam się ok 9.00. Przeciągnęłam się i przetarłam oczy. Podniosłam się z łóżka, wyciągnęłam ubrania z szafy. Podreptałam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę. Wyszłam ubrana.Wskoczyłam na łóżko,wzięłam laptopa i weszłam na facebook'a. Miałam kilka wiadomości od Zbyszka, Agnieszki i paru innych. Po odpisywałam na wiadomości i po chwili dostałam kolejną od Zbyszka.
" Cześć . Jak się spało ? " Zaśmiałam się czytając to co napisał.
" Hej. Dobrze a tobie ? " Wysłałam wiadomość i z niecierpliwością czekałam na odpowiedź.
" Dobrze. Co teraz robisz? Masz czas? " Podrapałam się po głowie. - Co on kombinuje. Pomyślałam.
" Aktualnie to pisze z tobą. Tak mam czas :) " Wysłałam.
" To ubieraj się będę u ciebie za 20 minut " I właśnie na tym skończyła się nasze rozmowa. Wyłączyłam laptopa i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam ubrania i się przebrałam. Poczesałam się i zrobiłam lekki makijaż. Usta pomalowałam malinowym błyszczykiem, stanęłam przed lustrem i zrobiłam tak zwany " dzióbek ". Uśmiechnęłam się do siebie i wyszłam z pokoju. W salonie siedział Paul.
- Uciekam.
Odparłam z uśmiechem. Chwyciłam za klamkę ale nie otworzyłam bo zatrzymało mnie pytanie brata " gdzie idziesz ? " .
- Umówiłam się ze Zbyszkiem.
Dodałam i wyszłam z domu. Zeszłam na dół, przed domem stał już siatkarz opierający się o swój samochód. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam bliżej.
- Cześć. Co to za pomysł? Wyrywać mnie z domu o... Spojrzałam na zegarek. - O 10 rano. Dodałam po chwili. Atakujący uśmiechnął się do mnie i ucałował mój policzek. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce.
- Nie mam żadnego pomysłu ale chciałem się z tobą spotkać.
Powiedział siatkarz i puścił mi oczko.
- Zbyszek...
Cicho westchnęłam i lekko uderzyłam go w ramię.
- W takim razie mam iść do domu?
Zapytałam uśmiechając się do niego cały czas. Bartman pokiwał przecząco głową.
- Nie, nie. Coś ty. Coś się wymyśli.
Dodał i podrapał się po karku.
- Wiem! Krzyknął zadowolony.  - Basen?
Zapytał i się uśmiechnął. Zaśmiałam się.
- Basen? Okej. Pójdę tylko po kostium. Powiedziałam. - Chwila.
Dodałam po chwili. Wbiegłam do domu. Weszłam do siebie, przekopałam szafkę i znalazłam strój kąpielowy. Włożyłam go do torebki i ręcznik. Spięłam jeszcze włosy w wysokiego koka. Wyszłam z domu. Podeszłam do siatkarza i się uśmiechnęłam.
- Możemy jechać.
Oznajmiłam. Weszliśmy do jego ciemnego samochodu i pojechaliśmy pod jego mieszkanie.
- Zaczekaj. Zaraz wrócę.
Poinformował mnie siatkarz, wyszedł z samochodu i wbiegł do środka. Uśmiechnęłam się do siebie. W czasie gdy nie było Zbyszka zadzwoniłam do mamy i porozmawiałam z nią chwilę a Bartmana dalej nie było. Rozejrzałam się i zauważyłam telefon Zbyszka. Wzięłam go i odblokowałam. Na wyświetlaczu widniało nasze zdjęcie które zrobiliśmy kilka tygodni temu. Zdziwiło mnie to dlaczego on ma je na tapecie. Gdy zauważyłam Zbyszka wychodzącego z domu szybko odłożyłam telefon na miejsce. Przeniosłam wzrok na niego i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Co tak długo?
Zapytałam. Zbyszek usiadł i ruszył w kierunku aqua parku. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Wyszłam z samochodu biorąc torebkę. Weszliśmy do środka. Kupiliśmy bilety na 2 godziny. Poszliśmy się przebrać. Przebrałam się w czarno-żółty strój. Torebkę i resztę ubrań w trudem wcisnęłam do ciasnej szafki. Zamknęłam ją i poszłam na basen. Stanęłam przy drabince przodem do basenu. Sprawdziłam jaka jest woda. Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na ludzi. Po chwili ktoś mnie objął. Odwróciłam głowę w tył i zauważyłam Zbyszka. Położyłam ręce na jego i się uśmiechnęłam.
- Wchodzimy?
Zapytałam unosząc teatralnie jedną brew ku górze. Uśmiechnęłam się łobuzersko patrząc na Bartmana. Lekko popchnęłam Zibiego a ten wpadł do wody. Zaśmiałam się przyglądając się siatkarzowi. Zbyszek spojrzał na mnie i pokiwał przecząco głową. Wyszedł z wody i powolnym krokiem szedł do mnie a ja wolno oddalałam się od niego. On podbiegł i mnie objął, gdy to zrobił przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- I co teraz?
Zapytał obejmując mnie. Położyłam ręce na jego rękach.
- Tylko mnie nie wrzucaj. Powiedziałam. - Przepraszam. Dodałam po chwili patrząc na niego z nadzieją w oczach. Bartman się zaśmiał i wziął mnie na ręce.
- Bartman puść!
Powiedziałam.
- Mam zacząć krzyczeć?
Zapytałam. Siatkarz się tylko zaśmiał i szedł ze mną w kierunku basenu.
- Wrzucisz mnie i będzie źle. Powiedziałam. - No proszę cię nie rób tego. Dodałam mocno obejmując siatkarza. - Da się to jakoś na spokojnie załatwić ii bez wody? Zapytałam. Bartman na to pytanie się uśmiechnął a oczy zaświeciły. Nie miałam zielonego pojęcia co wymyśli.
- Da się. Odparł cały czas mnie trzymając na rękach. Zrobił dzióbek z ust i uniósł jedną brew ku górze. - Pasuje? Dodał po chwili.
- Zwariuję przez ciebie.
Powiedziałam. Zbliżyłam się do niego i delikatnie go pocałowałam. Ręką pogładziłam jego policzek. Zbyszek po chwili mnie puścił. Uśmiechnęłam się delikatnie odsuwając się od siatkarza. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce. Spuściłam wzrok i weszłam do wody a Bartman zaraz za mną. Pływaliśmy wygłupiając się przy tym, i ta minęły nam 2 godziny. Wyszliśmy z wody. Ja poszłam do swojej szatni a Zbyszek do swojej. Zaczęłam suszyć włosy. Siatkarz był już dawno gotowy i czekał.
- Co tak długo? Zapytał Bartman przechodząc z jednej nogi na drugą. - Pośpiesz się. Dodał po chwili.
- Jak byś nie wiedział, mam dłuższe włosy od Ciebie i to wiele... To wymaga więcej czasu. Powiedziałam susząc włosy. Po jakiś 10 minutach skończyłam. Wyszliśmy z budynku. Weszłam do samochodu i zapięłam pas. Po 20 minutach byliśmy przed domem.
- Będziesz dziś, tak?
Zapytałam wychodząc z samochodu.
- Pewnie.
Powiedział. Uśmiechnęłam się i poszłam do domu.Weszłam do środka, po kuchni krzątał się już Paul.
- Ooo obiad robisz. Dobrze. Głodna jestem.
Powiedziałam. Wskoczyłam na blat i spojrzałam na brata.
- Będziesz dziś na meczu?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Będę.
Powiedział. Puściłam mu oczko, zeskoczyłam z blatu i usiadłam do stołu.
- Ooo zapiekanka. Odparłam z uśmiechem. - Mniam. Dodałam po chwili i zaczęłam pałaszować posiłek.
- Aa gdzie byliście?
Zapytał Paul i poruszał teatralnie brwiami.
- Na basenie.
Odparłam z uśmiechem. Skończyłam jeść. Włożyłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie. Do meczu została tylko godzina. Wzięłam torbę i poszłam do salonu.
- Jedziemy już.
Powiedziałam. Wyszłam z domu. Poczekałam na brata przy samochodzie. Lotman po chwili zjawił się koło mnie. Weszłam do środka i zapięłam pas. Pod halą byliśmy po 10 minutach. Wyszłam z samochodu i weszłam do środka. Wzięłam strój i poszłam do szatni się przebrać. Szybko się przebrałam i razem z dziewczynami poszłyśmy na salę. Potrenowałyśmy jeszcze i o 16.00 zaczęłyśmy mecz. Był on jak najbardziej wyrównany, po 4setach było 2:2 i zaczął się decydujący 5 set. Było 14:12 dla nas. Po zagrywce Agnieszki wygrałyśmy ten zacięty mecz. Skakałyśmy, cieszyłyśmy się tak jak robi to każda drużyna która wygra. Poszłyśmy do szatni ale przed drzwiami zatrzymał mnie Zbyszek.
- Gratulacje.
Powiedział i przytulił mnie. Uśmiechnęłam się i wtuliłam się w Bartmana.
- Dziękuję. Odparłam z uśmiechem. - A wy kiedy macie następny mecz? Zapytałam po chwili.
- Jutro. Będziesz nie? Zapytał i się uśmiechnął.  - Z Jastrzębskim. Dodał po chwili.
- Ooo pewnie że będę. A teraz daj mi się przebrać.
Powiedziałam i weszłam do szatni. Przebrałam się i wyszłam. Wyszłam na zewnątrz i podeszłam do brata który już niecierpliwie czekał w samochodzie. Weszłam do auta i zapięłam pasy.
- No gratulacje siostra. Powiedział. - Świetny mecz. Dodał i się uśmiechnął. Po 10 minutach byliśmy w domu. Ja teraz tylko marzyłam aby się wykąpać i iść spać. Tak wiem, była dopiero 19.30 a ja już chciałam iść spać... Weszłam do domu, wzięłam ze sobą piżamę i weszłam do łazienki. Po 30 minutach wyszłam. Zmęczona wskoczyłam na łóżko i po kilku minutach zasnęłam...

~ . II Rozdział.

Dziś trening był nieco później bo na 13.00 więc mogłam sobie pospać trochę dłużej. Obudziłam się o 10.00. Przez 15 minut leżałam w łóżku myśląc o naszym jutrzejszym meczu, wiedziałam że dziś trener da nam niezły wycisk bo ta drużyna jest bardzo dobra. Wyszłam z łóżka i podeszłam do szafy, wyciągnęłam ubrania. Weszłam do łazienki, zrobiłam poranna toaletę i ubrana wyszłam. Poczesałam się i poszłam do kuchni, tam krzątał się już Paul. Podeszłam do niego i się uśmiechnęłam.
- Załapię się też, hm?
Zapytałam i ucałowałam brata w policzek.
- Już wstałaś... Aa no tak.
Powiedział. Nałożył mi na talerz trochę jajecznicy. Usiadłam i zaczęłam pałaszować przygotowany przez brata posiłek. Gdy zjadłam podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam sok pomarańczowy i napiłam się prosto z kartonu.
- Szklanki nie masz?
Wtrącił się Lotman.
- Nie nie mam.
Powiedziałam. Włożyłam sok do lodówki i poszłam przed TV. Skakałam po kanałach szukając czegoś ciekawego. Zatrzymałam się na chwilę na jednym kanale gdzie leciała powtórka meczu Skry z Resovią.
- Oo braciszku jesteś tu.
Powiedziałam odchylając głowę w tył. Uśmiechnęłam się. Przeniosłam wzrok na ekran i skakałam dalej po kanałach. Zatrzymałam się na jednym gdzie leciał Malanowski. Odłożyłam pilot na stolik. Po chwili koło mnie usiadł Paul, wziął pilot i przełączył na mecz.
- Oddaj to!
Krzyknęłam. Próbowałam mu wyrwać pilot z ręki ale on nie dawał za wygraną.
- Paul. No proszę cię.
Dodałam po chwili. Usiadłam na nim i zaczęłam go łaskotać. Siatkarz się poddał i oddał mi pilot.
- No dziękuję.
Powiedziałam. Włączyłam ponownie Malanowskiego i usiadłam koło brata.
- Na którą macie dziś trening?
Zapytałam patrząc na Paul'a.
- Na 13. Tak jak wy.
Odparł z uśmiechem.
- Tylko nie mów że znów będziemy mieć razem. Bo się załamię.
Powiedziałam i spuściłam głowę.
- Aa ja bym chciał mieć z tobą.
Odparł Lotman i poczochrał moje włosy. Oo jakie ja mam kochanego brata, nie uważacie? Cicho westchnęłam patrząc na Paul'a.
- Jak ja się cieszę.
Dodałam i lekko go uderzyłam w ramię. Za godzinę mieliśmy trening.
- Idę się ubrać.
Oznajmiłam i poszłam do siebie. Ubrałam się, wzięłam torbę treningową i poszłam do salonu.
- Idziemy już?
Zapytałam stojąc w drzwiach. Paul pokiwał głową, wziął swoją torbę. Wyszliśmy z domu. Brat zamknął jeszcze drzwi i mogliśmy iść. Weszłam do samochodu, usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Wyciągnęłam go i na wyświetlaczu ukazał się napis " mama ". Nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
- Halo? Zapytałam uśmiechając się. - Cześć mamo. Stało się coś ze dzwonisz? Dodałam po chwili.
- Cześć kochanie. Powiedziała mama. Nie lubiłam kiedy tak do mnie mówiła, fajne to było gdy miałam z 5 lat a nie teraz gdy mam 19. Ale jako przykładna córka znosiłam to. - Stęskniłam się za wami. Co u was słychać? Dodała po chwili.
- My za wami też. Właśnie na trening jedziemy. Zadzwonię potem, okej? Zapytałam.
- No dobrze. Czekam. Powiedziała kobieta i się rozłączyła.
- Mama?
Zapytał siatkarz patrząc przed siebie.
- Tak. Stęskniła się za nami.
Powiedziałam rozbawionym głosem. Po chwili byliśmy pod halą. Wyszłam z samochodu i weszłam do środka. Dziś nie musiałam się tak śpieszyć tak jak to było wczoraj. Weszłam do szatni, tam siedziała już Agnieszka.
- Cześć.
Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Co tak szybko?
Dodałam po chwili. Przebrałam się. Włosy spięłam w wysoki kucyk i spojrzałam na Agnieszkę.
- Nudziło mi się w domu więc przyszłam szybciej.
Odparła dziewczyna i się uśmiechnęła.
- No to chodź. Nie będziemy się nudzić, chodź na salę. Pogramy sobie, hm? Mój brat też jest to z nim pogramy.
Powiedziałam wstając. Brunetka się uśmiechnęła i wstała.
- Skoczę tylko po brata. I idziemy.
Poinformowałam ją i zapukałam do szatni chłopaków. Drzwi otworzył mi Achrem bez koszulki. Nerwowo zasłoniłam oczy.
- Zawołasz Paul'a?
Zapytałam i się zaśmiałam. Olieg się uśmiechnął.
- Lotman! Siostra do ciebie!
Powiedział i wszedł do środka. Paul zaraz po tym wyszedł.
- Czego?
Zapytał po czym zawiązał buty.
- Chcemy iść na chwile pograć. Idziesz z nami? Weź też resztę chłopaków.
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- To zaraz przyjdziemy.
Powiedział i znikł za drzwiami szatni. Uśmiechnęłam się i razem z Agnieszką poszłyśmy na salę. Wzięłyśmy piłkę i zaczęłyśmy odbijać między sobą. Po chwili na sali pojawiła się banda wyrośniętych siatkarzy.
- To co kto z kim jest?
Zapytał Achrem patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się.
- Ja jestem z tobą.
Powiedziałam i stanęłam obok kapitana Asseco. Uśmiechnęłam się do niego ukazując przy tym szereg śnieżno-białych zębów. en się uśmiechnął i puścił mi oczko.
- Twoja siostra bardziej mnie lubi niż ciebie.
Bąknął Achrem i wytknął język Lotmanowi. Paul skrzyżował ręce na piersi i udawał obrażonego.
- Ojej ale nie będziesz chyba płakał co?
Zapytałam po czym spojrzałam na niego z troską.
- No coś ty.
Odparł i dumnie wypiął pierś do przodu. Podzieliliśmy się na 2 drużyny. Było nas za mało więc drużyny były 4 osobowe. Ja byłam z Achremem, Ignaczakiem i Dobrowolskim. Zaczęliśmy grę. Pograliśmy tylko z 15 minut, bo na salę weszły dziewczyny, reszta chłopaków i trenerzy. Dziewczyny stanęły razem a chłopaki razem. Zaczęłyśmy od rozciągania. 10 minut takich ćwiczeń i mogłyśmy zacząć grać. Trenerzy podzielili nas na 4 drużyny, tym razem byłam z Paul'em. Zaczęliśmy grę. Po 3 godzinach skończyliśmy. Podbiegłam do barta i wskoczyłam mu na plecy.
- Teraz do szatni.
Powiedziałam. Zaśmiałam się po chwili. Puściłam mu oczko.
- Milena złaś!
Krzyknął zdenerwowany siatkarz.
- No ej proszę.
Powiedziałam patrząc na niego. Zrobiłam oczy jak kot ze Shreka, po tym chyba nie mógł odmówić.
- Jak ja z tobą wytrzymuję?
Zdziwił się Paul i poszedł w kierunku szatni dziewczyn.
- Dzięki, jesteś wielki.
Powiedziałam. Zeskoczyłam z jego pleców i weszłam do szatni. Przebrałam się i wyszłam. Zaczekałam na brata przed ich szatnią. Stałam tyłem. Po chwili ktoś zakrył mi oczy. Chwyciłam osobą stojącą za mną za ręce i się uśmiechnęłam.
- Zbyszek?
Zapytałam. Po chwili Bartman odkrył mi oczy. Odwróciłam się patrząc na niego.
- To jak możemy iść? Pamiętasz wczoraj się umówiliśmy.
Powiedział siatkarz patrząc na mnie.
- No pewnie że pamiętam. A gdzie mnie zabierzesz?
Zapytałam.
- Kawa?
Spojrzał na mnie siatkarz z ciekawością w oczach.
- Świetny pomysł.
Powiedziałam. Wzięłam siatkarza pod rękę i ruszyliśmy przed siebie. Drogą rozmawialiśmy o różnych sprawach.
- Przyjdziesz jutro na mój mecz?
Zapytałam patrząc na Zbyszka.
- Pewnie. A o której?
Spojrzał Bartman na mnie i się uśmiechnął.
- O 16.
Dodałam. Po kilku minutach byliśmy w kawiarni. Usiedliśmy przy wolnym stoliku. Zamówiliśmy kawę. Rozmawialiśmy popijając kawę. Po godzinie wyszliśmy z kawiarni. Zbyszek jako przykładny facet odprowadził mnie do domu. Uśmiechnęłam się patrząc na niego.
- Dziękuję. Fajnie było.
Powiedziałam. Chciałam ucałować jego policzek ale ten odwrócił głowę i musnęłam jego usta.
- Zbyszek...
Westchnęłam cicho. Weszłam do środka.
- Cześć.
Dodałam i poszłam do mieszkania. Otworzyłam i spojrzałam na zdenerwowanego Paul'a.
- Gdzie się to było?
I zaczął swoje przesłuchanie.
- Byłam ze Zbyszkiem, zaprosił mnie na kawę.
Powiedziałam.
- A ten pocałunek?
Dodał po chwili Lotman.
- Na pożegnanie.
Odparłam i poszłam do siebie. Przez 2 godziny pisałam ze znajomymi na facebook'u. Była już 21.30. Wzięłam piżamę. Poszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Położyłam się do łóżka, wzięłam telefon do ręki.
- Oo kurde miałam zadzwonić do mamy. Jutro zadzwonię.
Powiedziałam. Po chwili dostałam SMS'a od Zbyszka. " Śpij dobrze. Dobranoc ;* " . Taka była treść tego SMS'a. " Dziękuję. Dobranoc :** " Wysłałam i odłożyłam komórkę na szafce. Po chwili zasnęłam...