piątek, 19 kwietnia 2013

~ . XIII Rozdział .

Obudziłam się rano ok godziny 7.00, ponieważ mój kochany braciszek taranował wszystko co napotkał w kuchni.
- Daj człowiekowi pospać!
Krzyknęłam i zakryłam głowę poduszką.
- Wstawaj już za godzinę mamy trening.
Oznajmił Paul po czym napił się wody. Uniosłam głowę i spojrzałam na brata, westchnęłam cicho. Wstałam półprzytomna i poczłapałam do siebie, wzięłam ubrania z szafy i poszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic po chwili wyszłam ubrana . Zrobiłam lekki makijaż i spięłam włosy w wysokiego koka. Wzięłam torbę do której wcisnęłam trampki i strój na trening. Poszłam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie przygotowane przez Paul'a. Zjedliśmy po czym wyszliśmy. Poszłam do samochodu brata po czym wsiadłam i zapięłam pas. Drogą rozmawialiśmy o Zbyszku, co się z nim dzieje i takie tam... Po 20 minutach byliśmy pod halą, wyszłam z samochodu, zaczekałam na brata po czym razem weszliśmy do środka. Ja skierowałam się do swojej szatni a Paul do swojej. Weszłam, w szatni nie było jeszcze żadnej dziewczyny. Cicho westchnęłam i przebrałam się. Postanowiłam iść się już rozgrzać. Wyszłam z szatni po czym poszłam na salę, wzięłam piłkę i zaczęłam odbijać. Na salę po chwili weszła Agnieszka razem z Paul'em. Spojrzałam na nich po czym się uśmiechnęłam.
- Może on będzie szczęśliwy... Pomyślałam. - Cześć. Oznajmiłam krótko i puściłam oczko bratu.Siatkarz się uśmiechnął po czym wytknął język w moją stronę.
- Hej.
Odparła brunetka po czym wzięła piłkę i zaczęła odbijać. Po jakiś 15 minutach na salę weszły dziewczyny a po chwilę banda siatkarzy. Na początku nasz trener zarządził krótki rozciąganie i możemy grać. Tym razem nie grałyśmy z chłopakami, poszłyśmy na boisko obok, podzieliłyśmy się na 2 drużyny i zaczęłyśmy grę. Po 3 godzinach męczącego treningu mogłyśmy iść już do domu. Poszłam do szatni gdzie się przebrałam. Powiedziałam Paul'owi że pójdę na chwilę do Zbyszka. Wyszłam z hali i ruszyłam w kierunku szpitala. Droga zajęła mi jakieś 30 minut. Poszłam do siatkarza.
- Cześć. Odparłam krótko. Sama się dziwiłam sobie dlaczego go w ogóle odwiedzam po tym co mi zrobił, może dlatego że go dalej kocham... Ale przez to że jestem u niego co dziennie nie będzie o nim łatwo zapomnieć. Usiadłam na krześle obok i spojrzałam na bruneta. - Jak się czujesz? Już lepiej? Dodałam.
- Cześć. A no nawet dobrze. Dziś będzie ta... Ta operacja.
Powiedział spuszczając głowę.
- Będzie dobrze.
Pocieszyłam siatkarza. Po chwili wzięli Zbyszka, postanowiłam siedzieć tutaj aż się dowiem jak poszła operacja. Usiadłam na krześle w poczekalni i niecierpliwie czekałam aż wyjdzie lekarz. Po 6 męczących godzinach wyszedł wysoki mężczyzna - lekarz który operował Zbyszka. Podeszłam do niego.
- I jak poszła operacja?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Dobrze, tak jak myślałem. Teraz tylko długa rehabilitacja i wszystko będzie dobrze.
Oznajmił z uśmiechem i odszedł.
- Uff... Dzięki Bogu.
Pomyślałam. Byłam strasznie zmęczona, myślałam że zaraz tutaj zasnę, wyszłam ze szpitala i poszłam na przystanek. Usiadłam na drewnianej ławce i czekałam na autobus, było już dość ciemno i zimno. Zacierałam ręce by się trochę ogrzać. Po chwili przyjechał autobus. Kupiłam bilet i wsiadłam. Usiadłam przy jakieś starszej kobiecie. Oparłam głowę o siedzenie i cicho odetchnęłam. Po 10 minutach byłam na przystanku 5 minut drogi dalej od domu. Wyszłam z autobusu i poszłam do domu. Byłam w domu ok godziny 20.00. Weszłam do domu. Wzięłam krótki prysznic i ubrana w piżamę położyłam się spać...

wtorek, 9 kwietnia 2013

~ . XII Rozdział .

Obudziłam się rano ok godziny 7.20. Spojrzałam na Zbyszka po czym pogładziłam ręką jego policzek. Wstałam i wyszłam.Poszłam do gabinetu lekarza. Zapukałam, usłyszałam krótkie " proszę ". Weszłam i spojrzałam na lekarza.
- Dzień dobry. Jestem dziew.... Yy byłą dziewczyną Zbyszka Bartmana. Martwię się o niego, co z nim jest? Zapytałam patrząc na niego. Lekarz spojrzał na mnie.
- Dzień dobry. Niech pani usiądzie. Yhm, więc wiem że jest on siatkarzem, tak? Powiedział. Cicho westchnęłam i usiadłam na drewnianym krześle.
- Tak, tak. Jest siatkarzem. Oznajmiłam patrząc z zatroskaniem w oczach na doktora.
- Nie wiem czy będzie dalej mógł grać. Ale może przejść poważną operację i jak wszystko ułoży się po naszyj myśli będzie musiał przejść długą rehabilitację. Odparł. Spojrzałam na niego.
- Ale operacja jest konieczna? Zapytałam. Podrapałam się po głowie.
- Jeśli chce wrócić do siatkówki to tak. Oznajmił.
- Dobrze. Dziękuję bardzo. Powiedziałam i wyszłam. Postanowiłam iść teraz do domu, przespać się na wygodnym łóżku, coś zjeść, przebrać się. Wyszłam ze szpitala. Zauważyłam Michała wychodzącego z samochodu. Od razu gdy mnie zauważył podszedł. - Cześć. Odparłam krótko z uśmiechem. - Co tutaj robisz? Dodałam po chwili.
- Słyszałem że Zbyszek jest w szpitalu, a że jest moim... Przyjacielem postanowiłem przyjechać go odwiedzić. Co z nim jest? Zapytał.
- Yhm... Jeśli będzie chciał grać dalej będzie musiał przejść poważną operację. Ma połamane żebra, złamaną nogę i rękę. Oznajmiłam. - Ja uciekam. Do zobaczenia. Dodałam i ruszyłam przed siebie. Poczułam jak ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam Kubiaka. - Co się stało? Zapytałam.
- Gdzie idziesz? Do domu? Podwiozę cię. Powiedział i jednym ruchem głowy pokazał na samochód. Cicho westchnęłam i poszłam z Michałem w kierunku samochodu. Wsiadłam i zapięłam pas. Oparłam głowę o siedzenie i cicho przełknęłam ślinę. Popatrzyłam na siatkarza i delikatnie się uśmiechnęłam do niego. Ruszyliśmy w kierunku mojego domu rozmawiając o różnych sprawach. Po 10 minutach byliśmy przy domu. Spojrzałam na Michała po czym puściłam mu oczko.
- Dziękuję bardzo. Oznajmiłam z lekkim uśmiechem, chciałam wyjść ale siatkarz pociągnął mnie za rękę. Spojrzałam na niego. - Hym? Uniosłam jedną brew ku górze. Michał przyciągnął mnie do siebie po czym delikatnie a zarazem czule mnie pocałował. Przymknęłam oczy oddając się jego namiętnym pocałunkom.- Nie, nie Michał. Powiedziałam przez pocałunki po czym oderwałam się od niego. - Dziękuję jeszcze raz, na razie. Odparłam i wyszłam z samochodu. Wbiegłam do środka. Weszłam do domu a kogo spotkałam w salonie, po prostu nie mogłam uwierzyć. Stanęłam jak wryta patrząc na Paul'a i Agnieszkę jak się całują. Skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej i przyglądałam się bratu i Agnieszce.
- Yy yy. Chrząknęłam patrząc na nich. Paul szybko się oderwał od brunetki i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się do niego po czym pomachałam. - No cześć braciszku. Nie przeszkadzajcie sobie. Dodałam i poszłam do siebie. Wzięłam ubrania i weszłam do łazienki. Wzięłam odprężającą długą kąpiel i po 40 minutach wyszłam ubrana. Poczesałam się i zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam torebkę i poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kanapkę po czym ją zjadłam i napisałam się soku. Narzuciłam na siebie kurtkę.
- Wychodzę. Powiedziałam i wyszłam. Poszłam znów do szpitala. Droga zajęła mi jakieś 20 minut. Weszłam do środka i poszłam do Zbyszka, usiadłam na krześle i popatrzyłam na niego, siatkarz po chwili się obudził. Chwycił mnie za rękę i ścisnął jak umie najmocniej.
- Jak się czujesz? Zapytałam patrząc na niego z troską w oczach.
- Fatalnie, a co się w ogóle stało? Zapytał patrząc na mnie.
- Miałeś wypadek. Yhm... Masz złamaną nogę i rękę i masz połamane... Żebra. Powiedziałam. Zbyszek zszokowany popatrzył na mnie. - Yhm... Nie wiem jak mam ci to powiedzieć, ale... Yhm... Będziesz miał trudną operację, to jest po to abyś mógł jeszcze wrócić do siatkówki. Dodałam.
- Co?! Powiedział Zbyszek i szybkim ruchem się podniósł. Zacisnął pięści i przymknął oczy.
- Leż. Nie ruszaj się. Oznajmiłam. - Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Pocieszałam siatkarza. Wyciągnęłam z jego kurtki telefon. - Zaraz wracam. Odparłam i wyszłam. Spisałam numer tej całej... Ani i zadzwoniłam z swojego telefonu, czekałam aż odbierze.
- Halo? Zapytała.
- Cześć. Jestem Milena, dziewcz... Była dziewczyna Zbyszka. Możemy się spotkać? Zapytałam.
- Yhm.... No dobrze. A gdzie i o której? Zapytała ponownie. Umówiłyśmy się. Rozłączyłam się. Weszłam do sali, włożyłam telefon Zbyszka do kieszeni jego kurtki. Siatkarz popatrzył na mnie po czym wyciągnął rękę abym go chwyciła. Cicho westchnęłam i chwyciłam jego rękę. Zbyszek się uśmiechnął.
- Ech... Zbyszek. Teraz muszę iść. Ale będę za jakąś godzinę, okej? Powiedziałam. Wstałam i wyszłam. Poszłam na umówione miejsce i czekałam na dziewczynę. Podeszłam do niej.
- Ania? Zapytałam a ta zgodnie pokiwała głową. Jak bym mogła zrobiłabym jej coś, ale starałam się opanować. - Możesz mi powiedzieć jak to jest możliwe że jesteś w ciąży ze Zbyszkiem co? Zaraz na drugi dzień wiedziałaś... Coś mi tu nie pasuje. Powiedziałam wściekła. Dziewczyna była zmieszana ową sytuacją. - Ze Zbyszka nie zrobisz debila. Nie martw się. Dodałam.
- Jestem w ciąży. Oznajmiła ruda dziewczyna patrząc na mnie.
- Ale na pewno nie ze Zbyszkiem. Nie kłam. Nie wrobisz go w to. Odparłam. - Zbyszek mi powiedział że między wami do niczego nie doszło. Dodałam.
- On był pijany. Mógł coś wiedzieć co się dzieje? Popatrzyła na mnie jak na idiotkę. Westchnęłam cicho.
- Dzięki za spotkanie. Odparłam i poszłam w kierunku szpitala. weszłam na salę do Zbyszka. Zauważyłam że siatkarz znów spał. westchnęłam cicho i wyszłam ze szpitala. Poszłam w kierunku domu, byłam po 20 minutach. Weszłam do domu, wskoczyłam na kanapę i tak zasnęłam...

niedziela, 7 kwietnia 2013

~ . XI Rozdział .

Obudziłam się rano obolała. Nie ma to jak spać całą noc na ziemi. Westchnęłam cicho i wstałam. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Wyszłam po 10 minutach ubrana. Dziś nie miałam treningu ale chciałam iść z Paul'em, bo po co mam siedzieć w domu i się nudzić, co nie? Westchnęłam cicho. Zrobiłam lekki makijaż i spięłam włosy w luźnego koka który lekko opadał na moje lewe ramię. Poszłam do kuchni, zrobiłam śniadanie dla siebie i dla brata. Zrobiłam kanapki. Położyłam je na talerzyku, usiadłam i zaczęłam pałaszować zrobiony przez siebie posiłek. Po 5 minutach do kuchni wszedł Paul. Uśmiechnął się i ucałował mnie w policzek.
- Cześć mała. Powiedział i usiadł. Zaczął jeść kanapki. Ja już zjadłam i napiłam się soku.
- Idę dziś z tobą na trening. Oznajmiłam i się uśmiechnęłam do niego. Przeszłam koło niego po czym poczochrałam mu włosy. Usiadłam na kanapie i poskakałam po kanałach. Po 20 minutach przyszedł Paul z torbą treningową w ręku.
- Idziemy? Zapytał krótko i się uśmiechnął. Puściłam mu oczko, wyłączyłam TV i wstałam. Wyszłam z domu zamykając go. Zeszłam na dół, wsiadłam do samochodu. - To może teraz mi powiesz co się znów wczoraj stało? Hm? Zapytał. Spojrzałam na niego.
- Pogodziłam się wczoraj ze Zbyszkiem. Mieliśmy się przejść ale ta dziewczyna z którą tańczył powiedziała mu że... Zatrzymałam się na chwilę. - Że jest z nim w ciąży. Dodałam. Do moich oczu napłynęły łzy. Przetarłam łzy spływające po moim policzku. - Ale on mówił że między nimi do niczego nie doszło. Tylko że wiesz, pijany był i nic nie wie... Westchnęłam cicho.
- Uduszę go normalnie. Powiedział wściekły Paul i zaparkował pod halą. Wyszłam z samochodu i zaczekałam na brata. Podszedł do mnie po czym wyciągnął ręce abym mogła się do niego przytulić, jak chciał tak zrobiłam. Bardzo mocno go przytuliłam i się uśmiechnęłam delikatnie. Przetarł łzy które spływały po moich policzkach. - Nie płacz już. Nie warto. Oznajmił i puścił mi oczko. Weszliśmy do środka. Paul poszedł do szatni a ja poszłam przywitać się z Panem Krzysztofem - ochroniarzem.
- Dzień dobry. Rzuciłam podchodząc do niego. Chwilę porozmawialiśmy, poszłam na salę. Położyłam torebkę na ławce i wzięłam piłkę. Zaczęłam odbijać. Na salę po chwili weszli siatkarze. Odłożyłam piłkę i usiadłam na ławce. Gdy widziałam Zbyszka miałam mu ochotę wygarnąć co o nim myślę, uderzyć go... Westchnęłam cicho i wzrok przeniosłam na trenera chłopaków.
- Dzień dobry. Odparłam z uśmiechem patrząc na Pana Andrzeja.
- Dzień dobry. Usłyszałam po chwili od niego. Kazał chłopakom zrobić 10 okrążeń dookoła boiska i usiadł obok mnie. Chwilę porozmawialiśmy, podzielił chłopaków na 2 drużyny i wyszedł z sali. Uważnie przyglądałam się ich grze.
- Milena chodź. Zagrasz z nami! Zawołał Ignaczak i puścił mi oczko. Cicho westchnęłam. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i włożyłam do torebki. - Będziesz ze mną. Dodał po chwili zadowolony Igła i się uśmiechnął, ale ja jednak odmówiłam bo była bym skarana na bycie razem ze Zbyszkiem.
- Nie, nie, nie. Wolę być z Paul'em. Odparłam stanowczo i przeszłam pod siatką na drugą stronę boiska. Stanęłam na swoim miejscu i zaczęliśmy grać. Bartmanowi dziś gra zbytnio nie wychodziła, ale co ja się będę nim przejmowała. Po 3 godzinach chłopaki skończyli trening. Paul poszedł do szatni a ja wolnym krokiem nie śpiesząc się wyszłam z sali. Czekałam na brata przed ich szatnią, nie chciało mi się stać więc usiadłam na ziemi. Podszedł do mnie Zbyszek i kucnął przede mną.Uniosłam głowę i gdy go zobaczyłam szybko wstałam i ruszyłam w kierunku wyjścia a on za mną. Stanęłam przy samochodzie Paul'a. Bartman podbiegł do mnie.
- Zostaw mnie! Krzyknęłam ale ten robił dalej swoje. - Zbyszek odwal się. Proszę cię. Dodałam wściekła po chwili. Oparłam się o samochód brata. Zbyszek spojrzał na mnie i przycisnął do mnie samochodu, nad chylił się nade mną, chciał mnie pocałować ale ja go uprzedziłam dając mu w twarz i to dość mocno, siatkarz szybkim ruchem chwycił się za policzek.
- Aua! Za co to było? Zapytał trzymając się cały czas za policzek.
- Co za co? Powinnam bardziej. Idź już. Pogoniłam go. Cicho westchnęłam, do moich oczu napłynęły łzy. Zbyszek ze łzami w oczach spojrzał na mnie, nie wiedział czy to łzy że go to za bolało czy może że żałuje... Odwrócił się i odszedł. Przetarłam policzki. Zbyszek chciał właśnie przejść przez drogę ale... Ale samochód w niego uderzył. Słysząc pisk opon szybko się odwróciłam, zauważyłam leżącego Zbyszka na ziemi.
- Boże Zbyszek! Krzyknęłam i szybko do niego podbiegłam. Z samochodu wyszedł facet i podszedł do niego, był strasznie roztrzęsiony. - Niech pan dzwoni na pogotowie. Pogoniłam mężczyznę. Ten wyciągnął szybko telefon i zadzwonił. Spojrzałam na Bartmana ze łzami w oczach, owszem byłam na niego strasznie wściekła ale teraz... teraz miałam po prostu ochotę mu wybaczyć, strasznie go kochałam... Kocham dalej... Ręką pogładziłam jego policzek, reszta siatkarzy po chwili stanęła dookoła nas.
- Kurwa! Co tu się stało?! Zapytał zszokowany Ignaczak. Spojrzałam na niego. Po chwili przyjechało pogotowie i zabrało Zbyszka do szpitala. Spojrzałam ze łzami w oczach na karetkę. Przytuliłam brata.
- Zawieziesz mnie do szpitala? Zapytałam. Weszłam do jego samochodu. Po 10 minutach byliśmy w szpitalu, szybko wbiegłam do środka, zapytałam pielęgniarkę gdzie leży Zbyszek. Poszłam pod salę nr 15. Westchnęłam cicho i weszłam do środka. usiadłam na krześle przy łóżku siatkarza. Przetarłam policzki, chwyciłam go za rękę. Zbyszek był cały czas nieprzytomny. Dowiedziałam się od doktora że ma polamane żebra, złamaną rękę i nogę. Spędziłam tutaj całą noc... 

~ . X Rozdział .

- Milena wstawaj! Zaraz z rana usłyszałam wołanie brata. Z trudem podniosłam głowę aby móc sprawdzić która godzina, była 7.30 a na 8.00 mieliśmy trening.
- Fuck! Krzyknęłam i szybko podniosłam się z łóżka. Wparowałam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Zrobiłam lekki makijaż i spięłam włosy w wysokiego koka. Poszłam do kuchni. Wzięłam jedną kanapkę przygotowaną przez Paul'a i wyszliśmy z domu. Weszłam do samochodu brata i spojrzałam na niego z delikatnym uśmiechem.
- Lepiej już? Zapytał Paul patrząc na drogę.
- Yhm... Tak lepiej. Oznajmiłam i popatrzyłam za okno. Po chwili byliśmy pod halą. Wyszłam i wbiegłam do środka. Szybko się przebrałam i poszłam na salę. Na sali już dziewczyny trenowały w parach razem z chłopakami. Zauważyłam jak Zbyszek szedł w moją stronę, podeszłam szybko do Achrema, ponieważ był wolny.
- Mogę być z tobą? Zapytałam patrząc na niego. Olieg się uśmiechnął.
- Pewnie. Oznajmił. Zaczęliśmy odbijać między sobą. Trener po 30 minutach zarządził abyśmy zrobili 4 drużyny. Ja byłam z Paul'em, Kosokiem, Achremem, Agnieszką, Ignaczakiem i... Bartmanem. Zbyszek chciał ze mną porozmawiać ale ja nie miałam ochoty. Po 3 godzinach trening się skończył. Wyszłam z sali a za mną Zbyszek, chwycił mnie za rękę i pociągnął do siebie.
- Czego chcesz? Zapytałam patrząc na niego.
- Chcę tylko z tobą porozmawiać. Dasz mi chwilę? Powiedział, cały czas trzymał mnie za rękę.
- Ale nie mamy o czym rozmawiać... Powiedziałam obojętnie biorąc rękę.
- Mamy. Usiądźmy na chwilę.
Oznajmił, pokazał jednym ruchem głowy na trybuny. Cicho westchnęłam i usiadłam na trybunach.
- Masz pięć minut. Postawiłam warunek i spojrzałam przed siebie. - No słucham... Dodałam po chwili.
- Chciałem porozmawiać z tobą o tym wczorajszym SMS'ie. Zaczął. - Mogę ci przysiąc że między nami niczego nie było, aż tak pijany nie byłem. Dodał patrząc na mnie, po moich policzkach poleciały łzy. Zbyszek chwycił mnie za rękę, spojrzałam na niego. Przetarłam policzki mokre od łez.
- Skąd ona w ogóle ma twój numer, co? Zapytałam. Nie mogłam wytrzymać aby nie przytulić Zbyszka. Westchnęłam cicho i bardzo mocno wtuliłam się w jego ramiona, strasznie mi tego brakowało. Bartman lekko się uśmiechnął i przytulił mnie.
- Nie wiem, nie mam pojęcia. Oznajmił. Pogładził ręką mój policzek i delikatnie pocałował mnie. Bez namysłu odwzajemniłam pocałunek. " Odkleiłam " się od siatkarza, wstałam i bez słowa wyszłam z sali. - Zaczekaj! Krzyknął Zibi i wybiegł z sali za mną. Odwróciłam się, przetarłam policzki. - Wybaczysz mi? Dodał po chwili patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- Tak Zbyszek. Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Musnęłam jego wargi. - Idę się przebrać. Dodałam i weszłam do szatni, szybko się przebrałam i wyszłam. Wyszłam z hali i na zewnątrz zaczekałam na Paul'a. Ale zamiast niego pojawił się Zbyszek.
- Przejdziemy się gdzieś? Zapytał obejmując mnie od tyłu.
- Yhm... No nie wiem. Powiedziałam obojętnie, zrobiłam dzióbek z ust patrząc na niego.Bartman dobrze wiedział o co chodzi, nad chylił się i mnie pocałował. Uśmiechnęłam się, chwyciłam go za rękę i ruszyliśmy przed siebie. - Zadzwonię tylko do Paul'a. Dodałam. Zadzwoniłam do niego i powiedziałam aby nie czekał na mnie że jestem ze Zbyszkiem i się rozłączyłam.
- Zbyszek! Zawołała Bartmana jakaś dziewczyna, odwróciliśmy się. W naszym kierunku biegła dziewczyna z którą Zbyszek ostatnio tańczył. Wściekła spojrzałam na nią. Podeszła do nas zapłakana.
- Co się stało? Zapytał siatkarz patrząc raz na mnie a raz na nią. Spojrzałam na niego wściekła. Myślałam co teraz znów wymyśli. A może jednak Zbyszek mnie kłamał... Westchnęłam cicho.
- Zbyszek... Zaczęła. - Ja jestem w ciąży. Dodała i się rozpłakała. Zbyszek zszokowany spojrzał na nią a potem na mnie. Do moich oczu napłynęły łzy. Przecząco pokiwałam głową i pobiegłam w kierunku domu. Całą drogę płakałam.
- Milena zaczekaj! Krzyknął Zbyszek i pobiegł za mną. Biegłam ale na nic moje starania siatkarz był szybszy ode mnie. Chwycił mnie za rękę.
- Puść mnie! Bo zacznę krzyczeć. Powiedziałam wściekła. Przetarłam policzki. Zbyszek westchnął cicho.
- Ona kłamie. Nic między nami nie było. Oznajmił nadal trzymając mnie za rękę, szybkim ruchem wzięłam rękę, odwróciłam się i poszłam do domu. W domu byłam po 20 minutach. Weszłam do środka i pobiegłam do siebie. Trzasnęłam drzwiami i usiadłam na ziemi. Zakryłam twarz w dłoniach, siedziałam tak płacząc. Po chwili do mojego pokoju wszedł Paul.
- Co się znowu stało? Zapytał i usiadł koło mnie. Objął mnie ramieniem i pogładził po włosach. Przytuliłam go.
- Znów Zbyszek... Oznajmiłam krótko. Przetarłam mokre policzki od łez i przytuliłam go bardzo mocno a on mnie. - Nie chcę o tym mówić. Dodałam. - Możesz wyjść, chcę być teraz sama. Dodałam po chwili i spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem. Siedziałam tak na ziemi cały czas i tam też zasnęłam...

sobota, 6 kwietnia 2013

~ . IX Rozdział .

Rano obudził mnie dźwięk budzika. Wstałam po czym podeszłam do lustra. Wyglądałam koszmarnie, pod czerwienione oczy od płaczu, a to wszystko przez jednego mężczyznę - Zbyszka. Niby był to tylko taniec, ale nie wiem co się później wydarzyło. Westchnęłam cicho i weszłam do łazienki, wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Spięłam włosy w wysokiego kucyka i zrobiłam lekki makijaż. Wcisnęłam ubrania do torby i wyszłam. Za godzinę mieliśmy jechać już do Rzeszowa, poszłam do kuchni, usiadłam gdzieś z boku przy stole. Na stołówkę wparowała banda wyrośniętych siatkarzy uśmiechniętych od ucha do ucha. Siedziałam jedząc kanapkę, podszedł do mnie Zbyszek i mnie objął.
- Cześć kochanie.
Powiedział. Chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam.
- Cześć.
Bąknęłam po nosem. Zjadłam kanapkę i wstałam. - Ja poczekam w autobusie. Powiedziałam bratu i się delikatnie uśmiechnęłam. Wzięłam torbę i wyszłam na zewnątrz. Poszłam do autobusu i wsiadłam. Zajęłam miejsce z tyłu i siedziałam, dostałam po chwili wiadomość od Michała. Odczytałam " Cześć, i co jak się czujesz? " . Westchnęłam cicho i odpisałam " Cześć. Lepiej, dziękuję : ** " . Wysłałam. Po chwili do autobusu wszedł Zbyszek. Podszedł do mnie i usiadł obok, chwycił mnie za rękę ale ja ją wzięłam.
- Ej co się stało?
Zapytał patrząc na mnie.
- Nic!
Powiedziałam podniesionym tonem patrząc na siatkarza.
- Widzę że coś jest nie tak...
Dodał po chwili i mnie objął, po moich policzkach poleciały łzy. Przytuliłam go ale po chwili zaraz się odsunęłam.
- Co to była wczoraj za dziewczyna z którą tańczyłeś? Jeśli w ogóle to można nazwać tańcem...
Westchnęłam cicho. Przetarłam mokre policzki od łez. Zbyszek podrapał się po karku.
- Yhm kochanie... Cicho westchnął i podrapał się po głowie. Widocznie nie wiedział co ma powiedzieć.
- Dobrze ty już lepiej nic nie mów. Powiedziałam. Po moich policzkach poleciały łzy. Podciągnęłam kolana do brody i spuściłam głowę. Zbyszek popatrzył na mnie po czym objął mnie. - Nie Zbyszek... Zostaw mnie. Dodałam po chwili.
- Proszę cię, wysłuchaj mnie tylko. Oznajmił. - Pijany byłem, a ona sama do mnie podeszła, no więc poszliśmy zatańczyć. Dodał po chwili.
- Długo się na tym zastanawiałeś...
Westchnęłam cicho. Zbyszek podrapał się po głowie po czym przytulił mnie a ja znów się odsunęłam.
- Przyjdę zaraz.
Powiedział. Zostawił torbę przy mnie i telefon na siedzeniu i wyszedł. Spojrzałam na niego. Gdy Zbyszek wyszedł przyszedł do niego SMS'a, bez zastanowienia wzięłam telefon i odczytałam wiadomość " Dziękuję za wczoraj, Ania ;** " . Po moich policzkach poleciały łzy, gdy trzymałam telefon do autobusu wszedł siatkarz. Usiadł obok mnie jednak ja szybko wstałam biorąc swoją torbę. Rzuciłam mu telefon i usiadłam z dala od Bartmana, po chwili na szczęście do autobusu weszli inni siatkarze. Do mnie dosiadł się Paul po czym spojrzał na mnie z troską.
- Ej mała, co się stało? Płakałaś? Zapytał po czym odgarnął moją grzywkę która zakrywała mi oczy. Popatrzyłam na niego po czym bardzo mocno go przytuliłam. - To co powiesz mi? Dodał ponownie.
- Chodzi o Zbyszka... Wczoraj widziałam go jak tańczył z jakąś dziewczyną, a teraz dostał od niej SMS'a i uwaga teraz cytat " dziękuję za wczoraj, Ania ".
Powiedziałam cicho i znów wtuliłam się w ramiona brata, cieszyłam się strasznie że go mam. Lotman spojrzał w tył na Zbyszka.
- Cicho... Nie płacz.
Powiedział, przetarł moje policzki mokre od łez. Westchnęłam cicho. Oparłam głowę o ramię brata i zasnęłam. Po jakiś 3 godzinach Paul mnie obudził.
- Już jesteśmy.
Powiedział i się uśmiechnął.
- Na reszcie.
Oznajmiłam. Wzięłam torbę i wyszłam z autobusu czekając na brata, po chwili wyszedł. Stanął koło mnie i zaczekał na Zbyszka
- Idziemy już?
Zapytałam przechodząc z jednej nogi na drugą.
- Zaraz.
Usłyszałam. Bartman wyszedł widocznie podłamany. Paul postawił torbę na ziemi i podszedł do niego. Popatrzyłam na nich jak rozmawiali, chociaż nie nazwałabym tego rozmową a raczej kłótnią. Wściekły Paul podszedł do mnie, wziął torbę z ziemi.
- Po co tam poszedłeś?
Zapytałam po czym spuściłam wzrok. Weszłam do samochodu brata. Całą drogę milczałam. Po 10 minutach byliśmy w domu. Weszłam do salonu po czym cicho westchnęłam. Poszłam do siebie. Włożyłam ubrania do szafy. Wzięłam inne ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki odprężający prysznic i ubrana wyszłam. Włosy spięłam w wysokiego koka i wskoczyłam na łóżko. Wzięłam laptopa na kolana, weszłam na facebook'a, miałam kilka wiadomości i zaproszeń od siatkarzy z Jastrzębia. Uśmiechnęłam się do siebie, po odpisywałam każdemu, zaakceptowałam zaproszenia i po chwili dostałam wiadomość od Zbyszka. " Możemy się spotkać? Proszę cię. " Cicho westchnęłam. " Nie! " Wysłałam i wyłączyłam laptopa. Odłożyłam go na stoliku, podciągnęłam kolana do brody i znów się rozpłakałam. usłyszałam pukanie do drzwi. Po chwili  do pokoju wszedł Paul z kubkiem ciepłej herbaty. Usiadł koło mnie i pogłaskał po głowie.
- Nie płacz już.
Uspokajał mnie. Cicho westchnęłam.Brat chwilę posiedział ze mną i wyszedł. Byłam strasznie zmęczona więc zasnęłam...

piątek, 5 kwietnia 2013

~ . VIII Rozdział .

Cały tydzień minął mi na treningach, spotkaniami z Zbyszkiem. Cieszyłam się z tego że jesteśmy razem. Dziś chłopaki mieli mecz z Jastrzębskim Węglem. Obiecałam Michałowi że będę więc przyjechałam wczoraj z siatkarzami do Jastrzębia. Do meczu została godzina, pojechałam z chłopakami na halę. Wyszłam ze Zbyszkiem trzymając się za ręce, spokojnie Paul już wiedział że jesteśmy razem... Weszliśmy do środka. Bartman pocałował mnie i wszedł z chłopakami do szatni. Uśmiechnęłam się do niego odwzajemniając pocałunek. Gdy Zbyszek wszedł do szatni ja poszłam na salę, gdzie trenowali już siatkarze z Jastrzębia. Uśmiechnęłam się, poszłam na trybuny zając jak najlepsze miejsca. Usiadłam i z niecierpliwiona czekałam aż mecz się zacznie. Z uwaga przyglądałam się jastrzębianom, kiedy Michał spojrzał w moją stronę pomachałam mu i się uśmiechnęłam. Siatkarz odwzajemnił gest. Po chwili mecz się zaczął, był strasznie wyrównany. W setach było już 2:2. Czas na ostatni decydujący 5 set. Jastrzębie wygrywało 14:12, siedziałam trzymając kciuki za naszych chłopaków ale na zagrywkę poszedł Violas i... I as serwisowy, Asseco Resovia Rzeszów przegrywa zacięty pojedynek z Jastrzębiem. Westchnęłam cicho i zeszłam na dół. Podeszłam do band. Po chwili koło mnie zjawił się Paul.
- Ojej, następnym razem będzie lepiej. Dobrze było.
Powiedziałam i przytuliłam go. Siatkarz cicho westchnął. Poszedł rozdać autografy fanom a ja czekałam na Zbyszka. Ale zamiast niego pojawił się Michał.
- Czeeść. Gratuluję.
Powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Podszedł do nas Bartman i objął mnie po czym pocałował a ja odwzajemniłam jego pocałunek. Michał spojrzał wściekły na nas.
- Dobrze było.
Powiedziałam zwracając się do Kubiaka. Puściłam mu oczko. Michał cicho westchnął.
- To ja wam nie przeszkadzam. Na razie.
Odwrócił się i odszedł.
- Co z nim jest?
Zapytałam po czym odwróciłam się do Bartmana. Podeszli do nas chłopaki a zaraz doszli siatkarze z Jastrzębia.
- Świetny mecz. To wiecie co, skoro jutro wyjeżdżacie to zapraszamy was na... Piwo.
Szybko dodał kapitan z Jastrzębia zwracając się do Achrema. Ten się podrapał po karku.
- Aa fajny pomysł. Gdzie i o której?
- Mam rozumieć że też mam iść tak?
Zapytałam uśmiechając się delikatnie do Michała.
- Pewnie jak najbardziej.  
Odpowiedział uśmiechając się. Uzgodnili co i gdzie i siatkarze poszli się przebrać a ja zaczekałam na nich na jakieś ławeczce. Po 20 minutach wszyscy wyszli. Zbyszek podszedł do mnie po czym chwycił mnie za rękę, splotłam nasze palce po czym wyszliśmy z hali. Weszliśmy do autobusu ja oczywiście siedziałam z tylu na samym środku a obok mnie siedział Igła i oczywiście Zbyszek. Oparłam głowę o ramię Zbyszka i jechałam tak całą drogę. Wyszliśmy z autobusu i razem z Bartmanem weszłam do hotelu, gdzie nocowaliśmy. Ja niestety miałam osobno pokój. Za 3 godziny mieliśmy się zjawić w jakimś " clubie " , gdzie umówiliśmy się z siatkarzami z Jastrzębia. Na szczęście wzięłam ze sobą jakąś sukienkę, wyciągnęłam ją, przyłożyłam ją do siebie i przejrzałam się w lustrze. 1,5 godziny przed wzięłam prysznic, wyszłam po czym ubrałam sukienkę. Przejrzałam się raz jeszcze w lustrze i uśmiechnęłam się do siebie. Spięłam włosy w luźnego kłosa który opadał lekko na moje ramię, zrobiłam makijaż. Po chwili do mojego pokoju wparował Zbyszek, spojrzałam na niego po czym się uśmiechnęłam.
- Co tu robisz?
Zapytałam patrząc na niego, Boże jak on świetnie wyglądał, włosy postawione na żelu, jeansy i koszula w kratę. Po prostu świetnie. Zbyszek podszedł do mnie i uważnie mi się przyjrzał.
- Pięknie wyglądasz. Odparł z uśmiechem i pocałował mnie. Uśmiechnęłam się po czym odwzajemniłam jego czuły pocałunek. - Kurde... Dodał po chwili i puścił głowę.
- Co " kurde "?
Zapytałam patrząc na niego.
- Ktoś mi cię zabierze, i co wtedy?
Powiedział smutny. Zaśmiałam się cicho patrząc na niego.
- Zbyszek... Jestem... Twoja. Powiedziałam i mocno go przytuliłam. - Wiesz? Dodałam po chwili i pogładziłam ręką jego policzek.
- No to dobrze.
Oznajmił i się uśmiechnął po czym znów mnie przytulił do siebie. Za 30 minut mieliśmy być na umówionym miejscu. Wsunęłam na nogi buty i wyszłam. ( KLIK ) . Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka, ja oczywiście ze Zbyszkiem trzymając się za ręce. Przy stoliku siedzieli już siatkarze z Jastrzębia. Podeszliśmy wszyscy do nich po czym jak przystało przywitaliśmy się z nimi. Usiadłam Zbyszkowi na kolanach obejmując go. Spojrzałam na Michała który co chwilę mi się przyglądał. Każdy wypił już po kilka kolejek z wyjątkiem Michała.
- Zbyszek, idę się przewietrzyć.
Poinformowałam go i wyszłam. Bartman jedynie pokiwał głową. Wyszłam na zewnątrz i się rozejrzałam. Oparłam się o ścianę i przymknęłam oczy, podszedł do mnie po chwili Michał.
- Ładnie wyglądasz. Powiedział przyglądając mi się. - Zazdroszczę Zbyszkowi. Dodał po chwili i cicho westchnął.
- No coś ty...
Oznajmiłam i spojrzałam na siatkarza. Uśmiechnęłam się do niego. Michał puścił mi oczko i staną na przeciw mnie, nasze ciała dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Odsunęłam się od niego trochę a ten znów się przybliżył, nad chylił się nade mną po czym pogładził ręką mój policzek i delikatnie a zarazem czule mnie pocałował. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz, gdy całowałam się ze Zbyszkiem nie czułam tego samego. Szybko się od niego odsunęłam. Siatkarz popatrzył na mnie i podrapał się po karku, widocznie był zmieszany całą tą sytuacją.
- Boże... Milena, przepraszam cię. Nie wiem co się ze mną dzieje. Po tym meczu u was nie mogłem przestać o tobie myśleć.
Powiedział. Westchnęłam cicho.
- Nie powinieneś tego robić Zbyszkowi, to jest twój najlepszy przyjaciel, nie?
Oznajmiłam spoglądając głupawo w jedne punkt.
- Wiem. Przepraszam cię jeszcze raz.
Odparł. Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Na środku parkietu zauważyłam Zbyszka jak tańczy z jakąś młodą ładną dziewczyną, ale to nie był zwyczajny taniec, obejmował ją, jego ręka była wystarczająco niosko. Wściekła spojrzałam na niego i wybiegłam płacząc. Wpadłam na Michała.
- Co się stało?
Zapytał ocierając moje mokre policzki od łez. Przytuliłam się do niego bardzo mocno.
- Widziałam jak Zbyszek tańczył z jakąś dziewczyną...
Powiedziałam smutna.
- Jeśli spotkasz mojego brata powiedz mu że poszłam już, okej?
Zapytałam. Zeszłam po schodach na dół. Michał podbiegł do mnie i chwycił mnie za rękę.
- Odprowadzę cię, jest późno.
Oznajmił. Ruszyliśmy w kierunku hotelu w którym się zatrzymaliśmy. Całą drogę rozmawialiśmy, Michał starał się mnie pocieszyć, nawet mu się udało. Po 30 minutach byliśmy na miejscu.
- Dziękuję ci bardzo. Powiedziałam. Ucałowałam siatkarza w policzek i weszłam do środka. - Cześć! Dodałam po chwili i poszłam do siebie, wzięłam klucz. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. od razu przebrałam się w piżamę, położyłam się na łóżku. Przetarłam policzki mokre od łez. Myślałam o moim pocałunku z Michałem, przed oczami miałam Zbyszka jak obejmuje tą dziewczynę. Zmęczona zasnęłam...

~ . VII Rozdział.

Obudziłam się ok godziny 8.20. Spałam cały czas wtulona w ramiona siatkarza. On dalej spał. Uśmiechnęłam się i delikatnie ucałowałam jego policzek. Wstałam i wyszłam z pokoju. Weszłam po cichu do salonu aby nikogo nie zbudzić. Wszyscy jeszcze spali, byli "porozrzucani: po całym salonie a ja musiałam przejść jakoś do kuchni. Ostrożnie przeszłam między nogami Ignaczaka i Nowakowskiego, Igła zaczął coś mamrotać pod nosem, zaśmiałam się cicho i dotarłam do kuchni. Wyciągnęłam sok pomarańczowy z lodówki i napiłam się prosto z kartonu. Usiadłam na blacie i spojrzałam na chłopaków po czym się zaśmiałam. Zrobiłam dla nich kanapki i dla siebie też oczywiście. Zauważyłam po chwili jak Zbyszek przedziera się aby dojść do kuchni.
- Kurde Igła. Bąknął do siebie i w końcu doszedł do upragnionego celu jakim była kuchnia. Uśmiechnęłam się do siatkarza po czym puściłam mu oczko. Zbyszek odwzajemnił ten gest i ucałował mój policzek.
- Cześć. Oznajmiłam cicho i również ucałowałam jego prawy policzek. Bartman stanął przede mną i położył ręce na moich udach. Popatrzyłam na niego z delikatnym uśmiechem. - Jesteś głodny? Tu są kanapki. Dodałam po chwili i pokazałam jednym ruchem głowy na talerz z kanapkami. Siatkarz się uśmiechnął. Usiadł przy stole i zaczął jeść śniadanie. Nalałam mu soku pomarańczowego do szklanki i postawiłam ją przed nim. Z powrotem wskoczyłam na blat i przeniosłam wzrok na Zbyszka. Posłałam mu delikatny uśmiech. Do kuchni po chwili wparował Ignaczak na kacu. - Ile się to wczoraj wypiło co? Zapytałam rozbawionym głosem patrząc na chwiejącego się siatkarza. - Nawet nie wiem.
Odezwał się i lekko się uśmiechnął.
- Tu masz kanapki. Powiedziałam. Pokazałam na talerz z kanapkami. Wyciągnęłam wodę z lodówki. Nalałam trochę do szklanki i położyłam przed Ignaczakiem. - Smacznego. Dodałam krótko i się uśmiechnęłam do Igły. 10 minut później już wszyscy zawitali w kuchni, zabrali się za konsumowanie kanapek, po chwili musiałam dorobić. Gdy siatkarze byli w kuchni ja poszłam do siebie. Wzięłam ubrania i weszłam do łazienki, wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Spięłam włosy w luźnego kłosa który lekko opadał na moje lewe ramię. Do tego zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam telefon, sprawdziłam czy mam jakieś wiadomości. Odłożyłam komórkę na stoliku w pokoju i wyszłam, w drzwiach wpadłam na Zbyszka.
- Boże Zbyszek! Zawału przez ciebie dostanę...
Powiedziałam i cicho westchnęłam. Siatkarz puścił mi oczko po czym się zaśmiał.
- Co się tak śmiejesz co?
Zapytałam po czym lekko dźgnęłam go w bok i się zaśmiałam.
- A co nie wolno? Zapytał i się uśmiechnął. - Aua to bolało! Syknął pod nosem Bartman.
- Miało boleć. Ale chyba mi wybaczysz co? Zapytałam robiąc minę zbitego psiaka. - Proooszę... Przedłużyłam patrząc na niego.
- No nie wiem. Powiedział obojętnie patrząc na mnie. Przyciągnął mnie do siebie i spojrzał mi w oczy. - Wiesz? Będziesz musiała jakoś... Fajnie przeprosić. Dodał i wytknął język. Staliśmy tak blisko siebie że nasze ciała się stykały. Zrobiłam dzióbek z ust i położyłam rękę na jego brzuchu. Wzięłam jego twarz w ręce i delikatnie a zarazem czule go pocałowałam, stanęłam na palcach aby dorównać jego wzrostowi. Po chwili niechętnie się odsunęłam od niego.
- I jak?
Zapytałam, moje policzki przybrały lekko różowego koloru. Zbyszek puścił mi oczko i znów przyciągnął mnie do siebie i delikatnie pocałował z każdą chwilą pocałunek robił się coraz namiętny. Stanęłam na palcach, zawiesiłam ręce na jego szyi i odwzajemniłam pocałunek. Czułam jak ręce Zbyszka zatrzymały się na moich plecach, po chwili zjechał nimi trochę niżej. nagle do pokoju wszedł Ignaczak.
- Ooo co tu się dzieje?
Zapytał rozbawionym głosem patrząc na nas. Szybko odsunęłam się od Zbyszka i spojrzałam na Krzyśka.
- Ej Igła nie gadaj Paul'owi, proszę cię. Zabije mnie.
Powiedział patrząc błagalnym wzrokiem na siatkarza. Ignaczak poklepał Zbyszka po ramieniu i wyszedł.
- Spokojna głowa. Ale jak mnie wkurzysz to wiesz co będzie.
Powiedział i się zaśmiał. Na moich policzkach ukazały się lekkie rumieńce.
- Oo kurde... Cicho westchnęłam. - teraz nie waż się denerwować Ignaczaka. Pogroziłam mu i się zaśmiałam.
- Nie. Wiesz chciałbym aby twój brat wiedział. Zależy mi na tobie. I chce aby o tym wiedział.
Oznajmił i pogładził ręką mój policzek. Spojrzałam trochę zszokowana na Zbyszka.
- Co? Tobie na mnie zależy? Żartujesz sobie, prawda?
Zapytałam ciekawa. Przyznam, Zbyszek to bardzo fajny facet, ale traktowałam go do tej pory tylko jako przyjaciela, nie myślałam że on do mnie coś czuje, a jednak...
- Tak Milena. Odparł. - Kocham cię. Dodał po chwili i musnął moje wargi. Uśmiechnęłam się do niego. - I w końcu muszę o to zapytać, bo chyba nie wytrzymam. Dodał znów rozbawionym głosem. - Yhm... A więc czy chciałbyś zostać moją dziewczyną? Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach. Uśmiechnęłam się delikatnie. Fajnie by było mieć kogoś takiego jak Zbyszek więc od razu się zgodziłam.
- Tak,tak,tak! Powiedziałam i mocno go przytuliłam. Ucałowałam jego policzek i się zaśmiałam.
- Tak? Zapytał.
- No tak. Odparłam. - Chodź idziemy do salonu. Dodałam. Poszliśmy do salonu, Zbyszek spojrzał na Ignaczaka po czym się zaśmiał cicho. Usiadłam na kanapie włączając TV, przyciągnęłam nogi aż do brody i siedziałam tak oglądając powtórki seriali. Wszyscy poszli już do siebie. A ja kolejny dzień musiałam spędzić w domu, nie wiem dlaczego ale dziś trener odwołał trening. Oglądałam razem z Paul'em jakieś filmy na DVD i ok godziny 22.30 skończyliśmy.
- Idę pierwsza do łazienki! Krzyknęłam. Wzięłam piżamę i wbiegłam do łazienki. Wyszłam po 15 minutach. - Dobranoc. Dodałam i weszłam do siebie. Wzięłam telefon i napisałam do Zbyszka "Dobranoc... Kochanie ;** " i wysłałam. Położyłam się i zasnęłam...