- Milena wstawaj. Powiedział Paul stojąc obok kanapy. Odwróciłam się tylko do niego plecami, narzuciłam kołdrę na głowę. - Milena... Dodał po chwili i poszedł do kuchni, nalał wody do szklanki, stanął nade mną. Uniosłam tylko wzrok.
- Nie!
Szybko się podniosłam, poszłam do siebie. Poszłam do łazienki, zrobiłam poranna toaletę i wyszłam w samej bieliźnie. Stanęłam przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie, rękę położyłam na brzuchu, uśmiechnęłam się do siebie. Wyciągnęłam ubrania z szafy i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż, włosy spięłam w wysoki kok i wyszłam z pokoju. Nie mieliśmy za dużo czasu, więc wzięłam tylko jabłko i wyszłam z domu, jadąc jadłam go. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Wyszłam z samochodu, skierowałam się do szatni gdzie już nie było żadnej dziewczyny. Przebrałam się szybko i poszłam na salę, weszłam. Doszłam do dziewczyn i zaczęłam robić te same ćwiczenia co one, trener chłopaków zarządził aby chłopak dobrał się z dziewczyną, mieliśmy odbijać między sobą. Oczywiście Aga była z Paul'em, a ja szukałam kogoś z kim mogłabym być.
- Ooo Krzysiu będziemy razem.
Oznajmiłam rozbawionym głosem. Libero się zaśmiał, zaczęliśmy odbijać między sobą. Po 20minutach mogliśmy zacząć grać. Ja byłam razem z Ignaczakiem, Nowakowskim, Kasią, Achremem, Perłowskim i Agnieszką. Graliśmy przeciwko Paul'owi. Poszłam jako 1 na zagrywkę, posłałam mu trudną piłkę do odbioru tak też się stało, nie udało mu się.
- Lotman co to robisz?!
Krzyknął Kowal patrząc na niego. Lotman tylko wzruszył ramionami i graliśmy dalej. Nawet teraz zakręciło mi się w głowie. Przeprosiłam resztę i wolnym krokiem poszłam w stronę trybun i usiadłam. Podbiegł do mnie nasz trener i usiadł koło mnie a reszta grała, tylko co chwile spoglądała w moją stronę.
- Milena co się dzieje?
Zapytał patrząc na mnie z niepokojem. Nie! Tylko nie to pytanie! Trener i tak się musiał dowiedzieć ale nie spodziewałam się tego że teraz...
- Nie wiem jak mam to panu powiedzieć.
Powiedziałam. Spuściłam wzrok.
- Prosto z mostu, co się dzieje?
Zapytał patrząc na mnie.
- Prosto z mostu? Yhm... Jestem w ciąży.
Oznajmiłam obawiając się jego reakcji.
- Co? Jesteś w ciąży?
Zapytał patrząc na mnie cały czas.
- Tak. Teraz już nie będę mogła grać?
Zapytałam.
- Nie, teraz nie. Potem jak urodzisz oczywiście będziesz mogła wrócić.
Oznajmił. Lekko zmarszczyłam nos.
- Ale teraz chyba jeszcze będę mogła. Przecież to dopiero początek.
Odparłam z lekkim uśmiechem.
- Nie. Lepiej nie.
Powiedział.
- No dobrze.
Oznajmiłam. Już dziś nie grałam. Poszłam się przebrać. Gdy się przebrałam poszłam na salę, poinformowałam Paul'a że idę do Zbyszka. Wyszłam z hali, skierowałam się w stronę domu Zibiego. Po 20 minutach byłam na miejscu. Bartman po chwili mi otworzył.
- Cześć skarbie. Powiedział i od razu w drzwiach mnie pocałował. Odwzajemniłam jego pocałunek i weszłam do środka. - Co się stało? Co chciałaś mi powiedzieć? Zapytał po chwili. Usiedliśmy na kanapie, spojrzałam siatkarzowi w oczy i chwyciłam go za rękę.
- Zostaniesz ojcem. Jestem w ciąży.
Oznajmiłam. Czekałam tylko na jego reakcję. Jak myślicie jaka ona była? No właśnie taka.
- Co? Żartujesz.
Powiedział patrząc na mnie.
- To co słyszałeś. Nie cieszysz się. Mogłam się tego spodziewać.
Oznajmiłam. Po moich policzkach poleciały łzy. Wstałam, chciałam już wyjść ale Zbyszek chwycił mnie za rękę.
- Nie Milena. Cieszę się bardzo. Ale nie mogę w to uwierzyć.
Odparł z uśmiechem, przetarł moje mokre policzki od łez.
- Tak? Cieszysz się? Na pewno?
Zapytałam patrząc na niego.
- No tak... Kochanie. Uśmiechnij się.
Powiedział, ręką pogładził mój policzek. Jak chciał, tak uczyniłam. Uśmiechnęłam się do niego uroczo ukazując przy tym urocze dołeczki na policzkach, czego zazdrościły mi inne dziewczyny. Zbyszek puścił mi oczko. Położył rękę na moim brzuchu i się uśmiechnął a następnie mnie pocałował.
- Zostaniesz u mnie na noc?
Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- Chętnie. Ale zadzwonię do Paul'a żeby się nie martwił.
Powiedziałam. Wstałam, zadzwoniłam do Paul'a, poinformowałam go że zostanę u Zbyszka i się rozłączyłam. Uśmiechnęłam się do siatkarza. Usiadłam koło niego i wtuliłam się w jego ramionach. Postanowiliśmy oglądać jakieś filmy, wybraliśmy i zaczęliśmy oglądać. Położyłam głowę na kolanach Zbyszka, oglądałam film ale co chwilę spoglądałam na Bartmana. Ok godziny 21.30 skończyliśmy oglądać. Zbyszek dał mi jakąś koszulkę w której miałam spać. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic, ubrałam koszulkę która była o kilka rozmiarów za duża, tak że nie musiałam mieć spodenek. Wyszłam z łazienki, spięłam włosy w wysoki kucyk i weszłam do sypialni Bartmana. Zbyszek się uśmiechnął i poszedł do łazienki. Położyłam się na jego łóżku i czekałam na niego. Zibi po chwili wyszedł w samych bokserkach, bez koszulki. Moją uwagę przykuło jego dobrze zbudowane ciało po którym jeszcze spływały kropelki wody. Położył się koło mnie, wtuliłam się w jego ramiona, siatkarz pocałował mnie i ja zaraz po tym zasnęłam...
sobota, 27 kwietnia 2013
~ . XXI Rozdział .
Obudziłam się rano ok godziny 9.30, a na 10.20 mieliśmy trening. Zwlekłam się z łóżka i podeszłam do szafy, wyciągnęłam ubrania. Poszłam do łazienki i po 15 minutach wyszłam ubrana. Wcisnęłam do torby treningowej strój i adidasy. Poszłam do kuchni gdzie krzątał się już Paul. Szybko zjedliśmy śniadanie i mogliśmy jechać.
- W domu muszę z tobą o czymś ważny pogadać.
Powiedziałam.
- Yhm... No dobrze.
Oznajmił. Po chwili byliśmy pod halą, wyszłam z samochodu i weszłam do budynku. Poszłam do szatni gdzie siedziała tylko Agnieszka. Przywitałam się z nią po czym się przebrałam. Wyszłyśmy z szatni, weszłyśmy na salę. Usiadłyśmy na chwilę na trybunach, pomyślałam że powiem o tym Agnieszce, że jestem w ciąży. W końcu musiałam komuś to powiedzieć.
- Muszę komuś o tym powiedzieć, bo po prostu nie wytrzymam.
Zaczęłam.
- Co się stało?
Zapytała.
- Ale obiecaj że teraz nic nie powiesz Paul'owi okej?
Zapytałam patrząc na nią.
- Obiecuję.
Odparła krótko.
- Yhm, więc... Jestem w ciąży.
Powiedziałam.
- Co? W ciąży? Ze Zbyszkiem?
Zasypywała mnie pytaniami.
- Tak. Tak ze Zbyszkiem.
Powiedziałam.
- Ooo jacie kręcę. No to gratulacje. To Paul jeszcze nic nie wie?
Zapytała z lekkim uśmiechem, na salę po chwili wszedł Lotman razem z Achremem.
- Nie nic nie wie. Ale teraz cii, idzie.
Powiedziałam. Spojrzałam na brata i się uśmiechnęłam.
- Czeeeść.
Przeciągnęłam, przywitałam się z Achremem i puściłam mu oczko. Na salę po kilku minutach zjawiły się dziewczyny i siatkarze. Zaczęliśmy od krótkiej rozgrzewki i zaczęliśmy grać. Po 3 męczących godzinach skończyliśmy. Ja cały czas myślałam o tym co powiedzieć Paul'owi, ale jakoś będzie. Poszłam do szatni gdzie się przebrałam dość szybko i wyszłam ale zatrzymała mnie Agnieszka.
- Powodzenia życzę.
Powiedziała i zacisnęła pięści. Lekko się uśmiechnęłam.
- Nie dziękuję. Oznajmiłam. - Idę, na razie. Dodałam. Wyszłam z budynku, dziś o dziwo Paul był 1, weszłam do samochodu i zapięłam pas. Drogą milczałam, cały czas myślałam co powiedzieć bratu. Po chwili byliśmy w domu, poszłam do siebie. Wzięłam ubrania z szafy, weszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Wyszłam z pokoju, poszłam do salonu gdzie siedział Paul.
- To o czym chciałaś ze mnę pogadać?
Zapytał, przeniósł wzrok na mnie. Spojrzałam na niego.
- Yhm... Ale obiecaj że nie będziesz się wściekał.
Powiedziałam. Paul tylko przytaknął. Popatrzył na mnie z zaciekawieniem.
- Jestem w... W ciąży.
Oznajmiłam, spuściłam wzrok, bałam się jego reakcji.
- Co?!
Zapytał krótko.
- To co słyszałeś, jestem w ciąży. Zostaniesz wujkiem.
Powiedziałam, spojrzałam na niego.
- Ze Zbyszkiem?
Zapytał,opanował się trochę chociaż dalej wyglądał na zdenerwowanego.
- No tak. Powiedz że się cieszysz...
Powiedziałam patrząc na niego z nadzieją w oczach.
- Nie no cieszę się, ale jak zareagują rodzice, twój trener. Zbyszek już wie?
Zapytał patrząc na mnie.
- Myślę że rodzice się ucieszą, aa trener? To nie wiem. Nie, jeszcze nie wie.
Powiedziałam. Paul lekko się uśmiechnął i przytulił mnie. Wtuliłam się w ramiona brata, ulżyło mi jak mu o tym powiedziałam. Poszłam do siebie, weszłam na facebook'a gdzie od razu zaczął do mnie pisać Zbyszek.
Cześć Kochanie ; ** .
Hej. Muszę ci coś powiedzieć ale to jutro, przyjdę do ciebie po treningu, okej?
A dlaczego nie dziś? ; (
Jestem zmęczona, przepraszam : )
Szkoda. Jakoś wytrzymam.
No myślę ; ). Muszę kończyć. Pa pa ; **.
Skończyliśmy naszą rozmowę. Wyłączyłam laptopa i poszłam do kuchni, dziś była moja kolej aby przygotować obiad. Zrobiłam spaghetti. Zaczęliśmy jeść.
- Serio cieszysz się?
Zapytałam patrząc na niego.
- No tak.
Odparł krótko.
- No to kiedy ja zostanę... Ciocią, hm?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Kiedyś zostaniesz, nie martw się.
Powiedział po czym puścił mi oczko.
- No myślę.
Odparłam z uśmiechem. Skończyłam jeść. Włożyłam naczynia do zmywarki. Usiedliśmy na kanapie, znów odbyła się kłótnia na tym co mamy oglądać, jednak wyszło po mojej myśli, Paul włączył " Skyfall " i mogliśmy oglądać. Gdy film się skończył oglądaliśmy 2 ale tym razem ten który wybrał Paul. Strasznie nudził mnie ten film więc zasnęłam. Spałam tak aż do rana...
- W domu muszę z tobą o czymś ważny pogadać.
Powiedziałam.
- Yhm... No dobrze.
Oznajmił. Po chwili byliśmy pod halą, wyszłam z samochodu i weszłam do budynku. Poszłam do szatni gdzie siedziała tylko Agnieszka. Przywitałam się z nią po czym się przebrałam. Wyszłyśmy z szatni, weszłyśmy na salę. Usiadłyśmy na chwilę na trybunach, pomyślałam że powiem o tym Agnieszce, że jestem w ciąży. W końcu musiałam komuś to powiedzieć.
- Muszę komuś o tym powiedzieć, bo po prostu nie wytrzymam.
Zaczęłam.
- Co się stało?
Zapytała.
- Ale obiecaj że teraz nic nie powiesz Paul'owi okej?
Zapytałam patrząc na nią.
- Obiecuję.
Odparła krótko.
- Yhm, więc... Jestem w ciąży.
Powiedziałam.
- Co? W ciąży? Ze Zbyszkiem?
Zasypywała mnie pytaniami.
- Tak. Tak ze Zbyszkiem.
Powiedziałam.
- Ooo jacie kręcę. No to gratulacje. To Paul jeszcze nic nie wie?
Zapytała z lekkim uśmiechem, na salę po chwili wszedł Lotman razem z Achremem.
- Nie nic nie wie. Ale teraz cii, idzie.
Powiedziałam. Spojrzałam na brata i się uśmiechnęłam.
- Czeeeść.
Przeciągnęłam, przywitałam się z Achremem i puściłam mu oczko. Na salę po kilku minutach zjawiły się dziewczyny i siatkarze. Zaczęliśmy od krótkiej rozgrzewki i zaczęliśmy grać. Po 3 męczących godzinach skończyliśmy. Ja cały czas myślałam o tym co powiedzieć Paul'owi, ale jakoś będzie. Poszłam do szatni gdzie się przebrałam dość szybko i wyszłam ale zatrzymała mnie Agnieszka.
- Powodzenia życzę.
Powiedziała i zacisnęła pięści. Lekko się uśmiechnęłam.
- Nie dziękuję. Oznajmiłam. - Idę, na razie. Dodałam. Wyszłam z budynku, dziś o dziwo Paul był 1, weszłam do samochodu i zapięłam pas. Drogą milczałam, cały czas myślałam co powiedzieć bratu. Po chwili byliśmy w domu, poszłam do siebie. Wzięłam ubrania z szafy, weszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Wyszłam z pokoju, poszłam do salonu gdzie siedział Paul.
- To o czym chciałaś ze mnę pogadać?
Zapytał, przeniósł wzrok na mnie. Spojrzałam na niego.
- Yhm... Ale obiecaj że nie będziesz się wściekał.
Powiedziałam. Paul tylko przytaknął. Popatrzył na mnie z zaciekawieniem.
- Jestem w... W ciąży.
Oznajmiłam, spuściłam wzrok, bałam się jego reakcji.
- Co?!
Zapytał krótko.
- To co słyszałeś, jestem w ciąży. Zostaniesz wujkiem.
Powiedziałam, spojrzałam na niego.
- Ze Zbyszkiem?
Zapytał,opanował się trochę chociaż dalej wyglądał na zdenerwowanego.
- No tak. Powiedz że się cieszysz...
Powiedziałam patrząc na niego z nadzieją w oczach.
- Nie no cieszę się, ale jak zareagują rodzice, twój trener. Zbyszek już wie?
Zapytał patrząc na mnie.
- Myślę że rodzice się ucieszą, aa trener? To nie wiem. Nie, jeszcze nie wie.
Powiedziałam. Paul lekko się uśmiechnął i przytulił mnie. Wtuliłam się w ramiona brata, ulżyło mi jak mu o tym powiedziałam. Poszłam do siebie, weszłam na facebook'a gdzie od razu zaczął do mnie pisać Zbyszek.
Cześć Kochanie ; ** .
Hej. Muszę ci coś powiedzieć ale to jutro, przyjdę do ciebie po treningu, okej?
A dlaczego nie dziś? ; (
Jestem zmęczona, przepraszam : )
Szkoda. Jakoś wytrzymam.
No myślę ; ). Muszę kończyć. Pa pa ; **.
Skończyliśmy naszą rozmowę. Wyłączyłam laptopa i poszłam do kuchni, dziś była moja kolej aby przygotować obiad. Zrobiłam spaghetti. Zaczęliśmy jeść.
- Serio cieszysz się?
Zapytałam patrząc na niego.
- No tak.
Odparł krótko.
- No to kiedy ja zostanę... Ciocią, hm?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Kiedyś zostaniesz, nie martw się.
Powiedział po czym puścił mi oczko.
- No myślę.
Odparłam z uśmiechem. Skończyłam jeść. Włożyłam naczynia do zmywarki. Usiedliśmy na kanapie, znów odbyła się kłótnia na tym co mamy oglądać, jednak wyszło po mojej myśli, Paul włączył " Skyfall " i mogliśmy oglądać. Gdy film się skończył oglądaliśmy 2 ale tym razem ten który wybrał Paul. Strasznie nudził mnie ten film więc zasnęłam. Spałam tak aż do rana...
_________________________________________________________________________
Heej. W końcu weekend, huura ; **. W końcu jest 21 rozdział. Liczę na jakieś komentarze z waszej strony, słowa krytyki też mogą być, oczywiście : ). Kocham --- > http://www.youtube.com/watch?v=4qjRrLLTFZ8 .
Pozdrawiam Paulina ;***
piątek, 26 kwietnia 2013
~ . XX Rozdział .
Obudziłam się rano ok godziny 8.00. Nawet nie wiedziałam o której wrócił Olieg z Natalią ale pomińmy ten temat. Spięłam włosy w wysoki kucyk, wstałam. W kuchni siedział już siatkarz z żoną.
- Cześć. To ja uciekam. Na razie.
Powiedziałam. Ubrałam sweter.
- Nie zostaniesz na śniadaniu?
Zapytał Olieg opierając się o ścianę. Ubrałam trampki.
- Nie ale dziękuję. Polecam się na przyszłość.
Odparłam. Ucałowałam siatkarza w policzek i wyszłam. Ruszyłam w kierunku domu. Byłam na miejscu po 20 minutach. Weszłam do domu.
- Co to Paul jeszcze nie wstał?
Pomyślałam. Skierowałam się do jego pokoju, otworzyłam drzwi, w łóżku zastałam Lotmana wraz z... Agnieszką. Cicho wycofałam się i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie, wyciągnęłam z szafy ubrania. Weszłam do łazienki, wzięłam kąpiel i ubrana wyszłam. Dziś nie miałam treningu ale o 12.00 były zajęcia taneczne. Zgodziłam się. Godzinę siedziałam na facebook'u. Do torby wcisnęłam jakieś luźne ubrania. Wyszłam z pokoju, poszłam do kuchni. Wzięłam jabłko i wyszłam z domu. Dziś umówiłyśmy się już na miejscu. Droga zajęła mi jakieś 40 minut. Przed wejściem czekała już na mnie Ola.
- Hej. Odparłam krótko z uśmiechem. - Długo czekasz? Dodałam po chwili.
- Cześć. Nie, przyszłam przed chwilą.
Powiedziała. Weszłyśmy do środka. Skierowałyśmy się do szatni, szybko się przebrałam i znów musiałam czekać na Olę. Wyszłyśmy z szatni. Poszłyśmy na salę, po kilku minutach zajęcia się zaczęły. Uważnie przyglądałam się reszcie, ale to mi nie wychodziło.
- Możemy na chwilę porozmawiać?
Podszedł do mnie instruktor i lekko się uśmiechnął. Przytaknęłam tylko. Weszliśmy do jakiegoś niewielkiego pomieszczenia. Nie wiem dlaczego akurat tutaj, przecież mogliśmy porozmawiać tam, no ale nie będę mu się sprzeciwiała.
- Co się stało?
Zapytałam patrząc na niego. Marcin cicho westchnął, popatrzył na mnie.
- Że dobrze ci idzie, za dwa miesiące jest konkurs. Myślałem czy byś nie chciała też pojechać.
- Ja? Na prawdę? Ale ja nie dam rady tego układu załapać.
- Dasz radę. Ale to musiałabyś zostać dłużej, pokażę ci co i jak. Hm? To jak?
- Mogę spróbować.
- To dzisiaj okej?
- No dobrze.
I na tym skończyła się nasz rozmowa. Nie wiem akurat dlaczego to mnie wybrał, Ola też jest dobra... Doszłam do reszty i próbowałam tańczyć razem z nimi. Po 2 godzinach zajęcia się skończyły a ja musiałam jeszcze zostać. Pożegnałam się z Olą, chociaż prosiłam ją aby została ale ta coś znowu wymyśliła. Usiadłam zmęczona na ziemi i czekałam na Marcina. Brunet po chwili zjawił się koło mnie.
- To co zaczynamy?
Zapytał. Wstałam i spojrzałam na niego.
- Tak, zwarta i gotowa.
Oznajmiłam po czym się zaśmiałam. Marcin pokazywał mi krok po kroku co i jak a ja powtarzałam za nim. Po 1,5 godziny skończyliśmy. Zmęczona usiadłam na ziemi a Marcin obok.
- I co jak mi to wychodzi?
Zapytałam z delikatnym uśmiechem, przeniosłam na niego wzrok.
- Coraz lepiej, szybko się uczysz.
Powiedział po czym puścił mi oczko. Brunet lekko się uśmiechnął po czym przybliżył się do mnie trochę, co mnie trochę skrępowało. Młody mężczyzna położył rękę na moim kolanie, uważnie śledziłam każdy jego ruch. Marcin przyciągnął mnie do siebie, nasze usta już się stykały ale ja szybko wstałam i pobiegłam do szatni. Wiedziałam że to nie będzie dobry pomysł... Szybko się przebrałam, wyszłam z szatni. Wyszłam z budynku, postanowiłam iść do Zbyszka, skierowałam się w kierunku jego domu. Byłam na miejscu po 50 minutach, dziwiłam się sobie że w ogóle doszłam, byłam strasznie zmęczona. Zapukałam do jego drzwi i czekałam aż otworzy. Po chwili przed oczami ukazał mi się Michał.
- Co ty tutaj robisz?
Zapytałam. Weszłam do środka i od razu skierowałam się do salonu.
- Przyjechałem odwiedzić Zbyszka.
Oznajmił.
- Hej.
Odparłam krótko, podeszłam do Bartmana po czym delikatnie go pocałowałam w policzek. Usiadłam koło niego i spojrzałam na Michała, który nie był tym zadowolony.
- Yhm.. Napijecie się czegoś?
Zapytał Bartman.
- To ja wody.
Powiedział Kubiak.
- To ja przyniosę.
Odparłam z uśmiechem. Wstałam, znów mi się zakręciło w głowie. Usiadłam, chwyciłam się za głowę i przymknęłam oczy.
- Ej Milena co jest?
Zapytał zmartwiony Zbyszek patrząc na mnie.
- Sama nie wiem. Już mi się tak wczoraj robiło.
Powiedziałam. To dało mi do zrozumienia, powinnam iść do lekarza, nigdy tak ze mną nie było...
- To ja idę po tą wodę. A wy co chcecie?
Zapytał Michał wstając.
- Ja też wody.
Oznajmiłam krótko.
- Ja nie chcę. Bąknął Zibi i spojrzał na mnie. - Boże Milena... A jeśli... Ty jesteś w ciąży? Zapytał ciszej.
- Nie wiem... A jeśli tak? Zostawisz mnie z dzieckiem?
Zapytałam patrząc na niego. Zbyszek chwycił mnie za rękę.
- W życiu. Milena ja cię kocham, skąd ci to w ogóle do głowy przyszło?
Zapytał. Wzruszyłam obojętnie ramionami. Przytuliłam siatkarza. Do salonu po chwili wszedł Michał z butelką wody i szklankami. Nalał wody do szklanki. Wzięłam i się napiłam.
- To ja już uciekam. Nie będę wam przeszkadzać. Cześć.
Oznajmiłam. Pocałowałam Zbyszka na pożegnanie i Michała w policzek. Kubiak odprowadził mnie do drzwi. Ubrałam buty i spojrzałam na niego. Siatkarz korzystając z okazji mnie... Pocałował. Odsunęłam się od niego.
- Michał przestań.
Powiedziałam ale tak żeby Zbyszek nie usłyszał. Wyszłam z domu. Postanowiłam iść do ginekologa, może jednak to była ciąża? Strasznie mnie to martwiło co się ze mną dzieje, po 10 minutach byłam na miejscu. Nie było ludzi więc lekarz od razu mnie przyjął.
- Dzień dobry.
Odparłam krótko. Usiadłam na krześle i spojrzałam na lekarza.
- Dzień dobry, więc o co chodzi?
Zapytał coś namiętnie pisząc w notesie.
- W głowie mi się kręci już od wczoraj, nigdy tak za mną nie było, więc nie wiem o co chodzi.
Powiedziałam patrząc na lekarza.
- Od wczoraj? Yhm... Dobrze. Niech się pani tutaj położy. Oznajmił. Wstałam z krzesła, zostawiłam na nim torebkę. Położyłam się na tym " łóżku " , spojrzałam na lekarza. Uniosłam trochę bluzkę do góry. Lekarz zaczął robić swoje i po chwili skończył. - Jak myślałem... Jest pani w ciąży. Gratuluję. Odparł z uśmiechem.
- Tak? Jestem w ciąży?
Zapytałam. Z jednej strony się cieszyłam, bo bardzo lubię dzieci, na przykład od Olieg'a, Kovacevicia i reszty. A z drugiej strony... Bałam się reakcji Paul'a no i rodziców. Mam dopiero 19 lat a już zostanę matką. Wyszłam z gabinetu, skierowałam się w stronę domu. Byłam na miejscu po 15 minutach. Weszłam do domu.
- Gdzie byłaś?
Zapytał Lotman patrząc na mnie.
- Na tych zajęciach i potem u Zbyszka.
Pominęłam temat tego że byłam u ginekologa, powiem mu innym razem. Poszłam do siebie. Wyciągnęłam z szafy ubrania, poszłam do łazienki i po 15 minutach wyszłam ubrana. Położyłam się na łóżku, rękę położyłam na brzuchu i uśmiechnęłam się do siebie. Zaczęłam myśleć o tym jak zareaguje Paul na to, Zbyszek a tym bardziej rodzice. Leżąc tak zasnęłam...
- Cześć. To ja uciekam. Na razie.
Powiedziałam. Ubrałam sweter.
- Nie zostaniesz na śniadaniu?
Zapytał Olieg opierając się o ścianę. Ubrałam trampki.
- Nie ale dziękuję. Polecam się na przyszłość.
Odparłam. Ucałowałam siatkarza w policzek i wyszłam. Ruszyłam w kierunku domu. Byłam na miejscu po 20 minutach. Weszłam do domu.
- Co to Paul jeszcze nie wstał?
Pomyślałam. Skierowałam się do jego pokoju, otworzyłam drzwi, w łóżku zastałam Lotmana wraz z... Agnieszką. Cicho wycofałam się i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie, wyciągnęłam z szafy ubrania. Weszłam do łazienki, wzięłam kąpiel i ubrana wyszłam. Dziś nie miałam treningu ale o 12.00 były zajęcia taneczne. Zgodziłam się. Godzinę siedziałam na facebook'u. Do torby wcisnęłam jakieś luźne ubrania. Wyszłam z pokoju, poszłam do kuchni. Wzięłam jabłko i wyszłam z domu. Dziś umówiłyśmy się już na miejscu. Droga zajęła mi jakieś 40 minut. Przed wejściem czekała już na mnie Ola.
- Hej. Odparłam krótko z uśmiechem. - Długo czekasz? Dodałam po chwili.
- Cześć. Nie, przyszłam przed chwilą.
Powiedziała. Weszłyśmy do środka. Skierowałyśmy się do szatni, szybko się przebrałam i znów musiałam czekać na Olę. Wyszłyśmy z szatni. Poszłyśmy na salę, po kilku minutach zajęcia się zaczęły. Uważnie przyglądałam się reszcie, ale to mi nie wychodziło.
- Możemy na chwilę porozmawiać?
Podszedł do mnie instruktor i lekko się uśmiechnął. Przytaknęłam tylko. Weszliśmy do jakiegoś niewielkiego pomieszczenia. Nie wiem dlaczego akurat tutaj, przecież mogliśmy porozmawiać tam, no ale nie będę mu się sprzeciwiała.
- Co się stało?
Zapytałam patrząc na niego. Marcin cicho westchnął, popatrzył na mnie.
- Że dobrze ci idzie, za dwa miesiące jest konkurs. Myślałem czy byś nie chciała też pojechać.
- Ja? Na prawdę? Ale ja nie dam rady tego układu załapać.
- Dasz radę. Ale to musiałabyś zostać dłużej, pokażę ci co i jak. Hm? To jak?
- Mogę spróbować.
- To dzisiaj okej?
- No dobrze.
I na tym skończyła się nasz rozmowa. Nie wiem akurat dlaczego to mnie wybrał, Ola też jest dobra... Doszłam do reszty i próbowałam tańczyć razem z nimi. Po 2 godzinach zajęcia się skończyły a ja musiałam jeszcze zostać. Pożegnałam się z Olą, chociaż prosiłam ją aby została ale ta coś znowu wymyśliła. Usiadłam zmęczona na ziemi i czekałam na Marcina. Brunet po chwili zjawił się koło mnie.
- To co zaczynamy?
Zapytał. Wstałam i spojrzałam na niego.
- Tak, zwarta i gotowa.
Oznajmiłam po czym się zaśmiałam. Marcin pokazywał mi krok po kroku co i jak a ja powtarzałam za nim. Po 1,5 godziny skończyliśmy. Zmęczona usiadłam na ziemi a Marcin obok.
- I co jak mi to wychodzi?
Zapytałam z delikatnym uśmiechem, przeniosłam na niego wzrok.
- Coraz lepiej, szybko się uczysz.
Powiedział po czym puścił mi oczko. Brunet lekko się uśmiechnął po czym przybliżył się do mnie trochę, co mnie trochę skrępowało. Młody mężczyzna położył rękę na moim kolanie, uważnie śledziłam każdy jego ruch. Marcin przyciągnął mnie do siebie, nasze usta już się stykały ale ja szybko wstałam i pobiegłam do szatni. Wiedziałam że to nie będzie dobry pomysł... Szybko się przebrałam, wyszłam z szatni. Wyszłam z budynku, postanowiłam iść do Zbyszka, skierowałam się w kierunku jego domu. Byłam na miejscu po 50 minutach, dziwiłam się sobie że w ogóle doszłam, byłam strasznie zmęczona. Zapukałam do jego drzwi i czekałam aż otworzy. Po chwili przed oczami ukazał mi się Michał.
- Co ty tutaj robisz?
Zapytałam. Weszłam do środka i od razu skierowałam się do salonu.
- Przyjechałem odwiedzić Zbyszka.
Oznajmił.
- Hej.
Odparłam krótko, podeszłam do Bartmana po czym delikatnie go pocałowałam w policzek. Usiadłam koło niego i spojrzałam na Michała, który nie był tym zadowolony.
- Yhm.. Napijecie się czegoś?
Zapytał Bartman.
- To ja wody.
Powiedział Kubiak.
- To ja przyniosę.
Odparłam z uśmiechem. Wstałam, znów mi się zakręciło w głowie. Usiadłam, chwyciłam się za głowę i przymknęłam oczy.
- Ej Milena co jest?
Zapytał zmartwiony Zbyszek patrząc na mnie.
- Sama nie wiem. Już mi się tak wczoraj robiło.
Powiedziałam. To dało mi do zrozumienia, powinnam iść do lekarza, nigdy tak ze mną nie było...
- To ja idę po tą wodę. A wy co chcecie?
Zapytał Michał wstając.
- Ja też wody.
Oznajmiłam krótko.
- Ja nie chcę. Bąknął Zibi i spojrzał na mnie. - Boże Milena... A jeśli... Ty jesteś w ciąży? Zapytał ciszej.
- Nie wiem... A jeśli tak? Zostawisz mnie z dzieckiem?
Zapytałam patrząc na niego. Zbyszek chwycił mnie za rękę.
- W życiu. Milena ja cię kocham, skąd ci to w ogóle do głowy przyszło?
Zapytał. Wzruszyłam obojętnie ramionami. Przytuliłam siatkarza. Do salonu po chwili wszedł Michał z butelką wody i szklankami. Nalał wody do szklanki. Wzięłam i się napiłam.
- To ja już uciekam. Nie będę wam przeszkadzać. Cześć.
Oznajmiłam. Pocałowałam Zbyszka na pożegnanie i Michała w policzek. Kubiak odprowadził mnie do drzwi. Ubrałam buty i spojrzałam na niego. Siatkarz korzystając z okazji mnie... Pocałował. Odsunęłam się od niego.
- Michał przestań.
Powiedziałam ale tak żeby Zbyszek nie usłyszał. Wyszłam z domu. Postanowiłam iść do ginekologa, może jednak to była ciąża? Strasznie mnie to martwiło co się ze mną dzieje, po 10 minutach byłam na miejscu. Nie było ludzi więc lekarz od razu mnie przyjął.
- Dzień dobry.
Odparłam krótko. Usiadłam na krześle i spojrzałam na lekarza.
- Dzień dobry, więc o co chodzi?
Zapytał coś namiętnie pisząc w notesie.
- W głowie mi się kręci już od wczoraj, nigdy tak za mną nie było, więc nie wiem o co chodzi.
Powiedziałam patrząc na lekarza.
- Od wczoraj? Yhm... Dobrze. Niech się pani tutaj położy. Oznajmił. Wstałam z krzesła, zostawiłam na nim torebkę. Położyłam się na tym " łóżku " , spojrzałam na lekarza. Uniosłam trochę bluzkę do góry. Lekarz zaczął robić swoje i po chwili skończył. - Jak myślałem... Jest pani w ciąży. Gratuluję. Odparł z uśmiechem.
- Tak? Jestem w ciąży?
Zapytałam. Z jednej strony się cieszyłam, bo bardzo lubię dzieci, na przykład od Olieg'a, Kovacevicia i reszty. A z drugiej strony... Bałam się reakcji Paul'a no i rodziców. Mam dopiero 19 lat a już zostanę matką. Wyszłam z gabinetu, skierowałam się w stronę domu. Byłam na miejscu po 15 minutach. Weszłam do domu.
- Gdzie byłaś?
Zapytał Lotman patrząc na mnie.
- Na tych zajęciach i potem u Zbyszka.
Pominęłam temat tego że byłam u ginekologa, powiem mu innym razem. Poszłam do siebie. Wyciągnęłam z szafy ubrania, poszłam do łazienki i po 15 minutach wyszłam ubrana. Położyłam się na łóżku, rękę położyłam na brzuchu i uśmiechnęłam się do siebie. Zaczęłam myśleć o tym jak zareaguje Paul na to, Zbyszek a tym bardziej rodzice. Leżąc tak zasnęłam...
czwartek, 25 kwietnia 2013
~ . XIX Rozdział .
Obudziłam się rano ok godziny 8.00 a na 9.00 miałam trening. Zwlekłam się z łóżka. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam ubrania. Weszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Chciałam wyjść z pokoju ale zakręciło mi się w głowie. Na chwilę usiadłam na łóżku, przymknęłam oczy. Po kilku minutach wstałam. Zastanawiało mnie to dlaczego tak się stało, przecież nigdy mi się tak w głowie nie kręciło... Przez głowę przechodziły mnie różne myśli, nawet ciąża...
- Nie to nie to... Pomyślałam. Poszłam do pokoju Paul'a. - Wstawaj śpiochu! Powiedziałam. Pociągnęłam za jego kołdrę. - Raz, raz, raz. Pogoniłam go i wyszłam. Poszłam do kuchni, dziś zrobiłam sobie płatki z mlekiem i po chwili je zjadłam. Do kuchni wszedł Paul, jeszcze trochę zaspany. Zrobił sobie kanapki i po chwili cała zawartość talerza zniknęła.
- Jak odkurzacz.
Oznajmiłam rozbawionym głosem i wstałam. Wyszliśmy z domu. Poszliśmy do samochodu, weszłam i zapięłam pas.
- A jak wczoraj było na... Randce z Agnieszką?
Zapytałam uśmiechając się do brata.
- Wiedziałem! Krzyknął rozbawionym głosem. - Dobrze. Dodał po chwili. Po 15 minutach byliśmy pod halą. Wyszłam z samochodu i znów mi się zakręciło w głowie. Oparłam się o samochód.
- Ej Milena co jest? Zapytał Paul i podszedł do mnie. - Wszystko w porządku? Dodał po chwili zaniepokojony.
- Sama nie wiem, już rano mi się tak w głowie zakręciło...
Powiedziałam. Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Siatkarz tylko zmierzył mnie wzrokiem i po chwili wszedł. Weszłam do szatni i się przebrałam, doszła do mnie Agnieszka, dziś była wyjątkowo... Szczęśliwa, uśmiechnięta. Tak zaraz z rana, co rzadko jej się zdarza.
- Co ty taka... Szczęśliwa? W loterii wygrałaś?
Zapytałam rozbawionym głosem. Ubrałam buty i zawiązałam je. Aga się uśmiechnęła po czym usiadła obok mnie.
- Nie. Yhm, więc... Jestem z twoim bratem.
Oznajmiła z uśmiechem na twarzy.
- Tak? Kurde nic mi nie powiedział... Westchnęłam cicho. - To gratulację, cieszę się. Dodałam i puściłam jej oczko. Po kilku minutach do szatni weszły dziewczyny. My jako że byłyśmy już przebrane to wyszłyśmy. Weszłyśmy na salę, usiadłyśmy na ziemi i zaczęłyśmy się rozciągać. Przyszedł do nas po chwili Paul, stanął za Agnieszką po czym ją pocałował. Uśmiechnęłam się patrząc na niego.
- No wiesz co Paul. Mógłbyś mi powiedzieć że jesteście razem, ale i tak się dowiedziałam od Agnieszki. To... Gratulacje.
Odparłam patrząc na nich.
- Trudno... Bąknął pod nosem i puścił mi oczko. - Lepiej już? Dodał po chwili patrząc na mnie.
- Tak lepiej.
Oznajmiłam. Na salę po chwili weszły dziewczyny i siatkarze. Zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i podzieliliśmy się na 4 drużyny. Ja byłam z Agnieszką, Paul'em, Piotrkiem, Schops'em, Oliwią i Ignaczakiem. Zaczęliśmy grać... Po 3 godzinach trening się skończył. Razem z dziewczynami poszłyśmy do szatni się przebrać. Szybko się przebrałam, zaczekałam na Agnieszkę i razem wyszłyśmy. Usiadłyśmy na ławce przy szatni chłopaków.
- Ile się można przebierać? Zapytałam a Aga się zaśmiała. - My nie potrzebujemy tyle czasu. Dodałam. Czekałyśmy na Paul'a ale zamiast niego wyszedł Olieg.
- Milena, możemy porozmawiać?
Zapytał uśmiechając się do mnie. Wstałam i stanęliśmy trochę dalej.
- Co się stało?
Zapytałam z nutką ciekawości w głosie.
- Więc mam do ciebie sprawę... Zaczął. - Mam iść dziś z Natalią do jej znajomych a nie wiem z kim Igora i Daniela zostawić...
- Mam się nimi zająć?
Wtrąciłam mu się.
- Właśnie.
Odparł krótko. Puściłam mu oczko.
- Pewnie zajmę się nimi. A o której idziecie?
Zapytałam.
- O szesnastej. To będziesz tak? Czy mam ich przywieść do ciebie?
Powiedział.
- Yhm, w takim razie o piętnastej trzydzieści będę.
Oznajmiłam. Wyszłam razem z Agnieszką i Paul'em z budynku. Paul odwiózł Agę do domu i u nas byliśmy po 15 minutach. Weszłam do domu. Poszłam do siebie, miałam jeszcze 2,5 godziny, więc weszłam na facebook'a. Przez godzinę pisałam z Olą. Wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Ubrałam się jakoś na luzie. Spięłam włosy w wysoki kucyk i wyszłam z pokoju. Poszłam do salonu.
- Idę do Achrema.
Poinformowałam brata.
- Po co?
Zapytał krótko przenosząc wzrok na mnie.
- Idzie gdzieś z... Natalią i mam się chłopakami zająć. Na razie.
Oznajmiłam i wyszłam. Ruszyłam w kierunku jego domu. Byłam na miejscu po 20 minutach, stanęłam przed drzwiami i zapukałam, otworzył mi Olieg.
- Cześć.
Odparłam krótko z uśmiechem.
- Cześć. Wejdź.
Powiedział, zrobił mi miejsce, weszłam do środka.
- Czeeść.
Przywitałam się z jego żoną. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i oni po chwili wyszli. Poszłam do pokoju chłopaków.
- Milena!!
Krzyknął Igor i podbiegł do mnie. Kucnęłam i spojrzałam na chłopca.
- Hej. To co robimy, hm?
Zapytałam uśmiechając się do niego. Chłopcy zaczęli się bawić nawet mnie w to wciągnęli. Igor z Danielem byli strasznie zmęczeni, położyli się tylko na łóżku i zasnęli. Przykryłam ich kołdrą i wyszłam z pokoju. Poszłam do salonu, siedziałam oglądając jakiś nudny film. Ok godziny 22.30 zasnęłam...
- Nie to nie to... Pomyślałam. Poszłam do pokoju Paul'a. - Wstawaj śpiochu! Powiedziałam. Pociągnęłam za jego kołdrę. - Raz, raz, raz. Pogoniłam go i wyszłam. Poszłam do kuchni, dziś zrobiłam sobie płatki z mlekiem i po chwili je zjadłam. Do kuchni wszedł Paul, jeszcze trochę zaspany. Zrobił sobie kanapki i po chwili cała zawartość talerza zniknęła.
- Jak odkurzacz.
Oznajmiłam rozbawionym głosem i wstałam. Wyszliśmy z domu. Poszliśmy do samochodu, weszłam i zapięłam pas.
- A jak wczoraj było na... Randce z Agnieszką?
Zapytałam uśmiechając się do brata.
- Wiedziałem! Krzyknął rozbawionym głosem. - Dobrze. Dodał po chwili. Po 15 minutach byliśmy pod halą. Wyszłam z samochodu i znów mi się zakręciło w głowie. Oparłam się o samochód.
- Ej Milena co jest? Zapytał Paul i podszedł do mnie. - Wszystko w porządku? Dodał po chwili zaniepokojony.
- Sama nie wiem, już rano mi się tak w głowie zakręciło...
Powiedziałam. Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Siatkarz tylko zmierzył mnie wzrokiem i po chwili wszedł. Weszłam do szatni i się przebrałam, doszła do mnie Agnieszka, dziś była wyjątkowo... Szczęśliwa, uśmiechnięta. Tak zaraz z rana, co rzadko jej się zdarza.
- Co ty taka... Szczęśliwa? W loterii wygrałaś?
Zapytałam rozbawionym głosem. Ubrałam buty i zawiązałam je. Aga się uśmiechnęła po czym usiadła obok mnie.
- Nie. Yhm, więc... Jestem z twoim bratem.
Oznajmiła z uśmiechem na twarzy.
- Tak? Kurde nic mi nie powiedział... Westchnęłam cicho. - To gratulację, cieszę się. Dodałam i puściłam jej oczko. Po kilku minutach do szatni weszły dziewczyny. My jako że byłyśmy już przebrane to wyszłyśmy. Weszłyśmy na salę, usiadłyśmy na ziemi i zaczęłyśmy się rozciągać. Przyszedł do nas po chwili Paul, stanął za Agnieszką po czym ją pocałował. Uśmiechnęłam się patrząc na niego.
- No wiesz co Paul. Mógłbyś mi powiedzieć że jesteście razem, ale i tak się dowiedziałam od Agnieszki. To... Gratulacje.
Odparłam patrząc na nich.
- Trudno... Bąknął pod nosem i puścił mi oczko. - Lepiej już? Dodał po chwili patrząc na mnie.
- Tak lepiej.
Oznajmiłam. Na salę po chwili weszły dziewczyny i siatkarze. Zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i podzieliliśmy się na 4 drużyny. Ja byłam z Agnieszką, Paul'em, Piotrkiem, Schops'em, Oliwią i Ignaczakiem. Zaczęliśmy grać... Po 3 godzinach trening się skończył. Razem z dziewczynami poszłyśmy do szatni się przebrać. Szybko się przebrałam, zaczekałam na Agnieszkę i razem wyszłyśmy. Usiadłyśmy na ławce przy szatni chłopaków.
- Ile się można przebierać? Zapytałam a Aga się zaśmiała. - My nie potrzebujemy tyle czasu. Dodałam. Czekałyśmy na Paul'a ale zamiast niego wyszedł Olieg.
- Milena, możemy porozmawiać?
Zapytał uśmiechając się do mnie. Wstałam i stanęliśmy trochę dalej.
- Co się stało?
Zapytałam z nutką ciekawości w głosie.
- Więc mam do ciebie sprawę... Zaczął. - Mam iść dziś z Natalią do jej znajomych a nie wiem z kim Igora i Daniela zostawić...
- Mam się nimi zająć?
Wtrąciłam mu się.
- Właśnie.
Odparł krótko. Puściłam mu oczko.
- Pewnie zajmę się nimi. A o której idziecie?
Zapytałam.
- O szesnastej. To będziesz tak? Czy mam ich przywieść do ciebie?
Powiedział.
- Yhm, w takim razie o piętnastej trzydzieści będę.
Oznajmiłam. Wyszłam razem z Agnieszką i Paul'em z budynku. Paul odwiózł Agę do domu i u nas byliśmy po 15 minutach. Weszłam do domu. Poszłam do siebie, miałam jeszcze 2,5 godziny, więc weszłam na facebook'a. Przez godzinę pisałam z Olą. Wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Ubrałam się jakoś na luzie. Spięłam włosy w wysoki kucyk i wyszłam z pokoju. Poszłam do salonu.
- Idę do Achrema.
Poinformowałam brata.
- Po co?
Zapytał krótko przenosząc wzrok na mnie.
- Idzie gdzieś z... Natalią i mam się chłopakami zająć. Na razie.
Oznajmiłam i wyszłam. Ruszyłam w kierunku jego domu. Byłam na miejscu po 20 minutach, stanęłam przed drzwiami i zapukałam, otworzył mi Olieg.
- Cześć.
Odparłam krótko z uśmiechem.
- Cześć. Wejdź.
Powiedział, zrobił mi miejsce, weszłam do środka.
- Czeeść.
Przywitałam się z jego żoną. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i oni po chwili wyszli. Poszłam do pokoju chłopaków.
- Milena!!
Krzyknął Igor i podbiegł do mnie. Kucnęłam i spojrzałam na chłopca.
- Hej. To co robimy, hm?
Zapytałam uśmiechając się do niego. Chłopcy zaczęli się bawić nawet mnie w to wciągnęli. Igor z Danielem byli strasznie zmęczeni, położyli się tylko na łóżku i zasnęli. Przykryłam ich kołdrą i wyszłam z pokoju. Poszłam do salonu, siedziałam oglądając jakiś nudny film. Ok godziny 22.30 zasnęłam...
środa, 24 kwietnia 2013
~ . XVIII Rozdział .
Obudziłam się rano ok godziny 9.30. Miałam jeszcze 1,5 godziny czasu, więc weszłam na facebook'a gdzie miałam kilka zaproszeń, a mianowicie od tych osób których wczoraj poznałam na zajęciach oraz od Marcina - instruktora. Zaakceptowałam wszystkie zaproszenia, przejrzałam portal i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki, zrobiłam poranna toaletę i ubrana wyszłam. Do torby wcisnęłam ubrania i buty. Poszłam do kuchni gdzie był już Paul i robił śniadanie.
- Dzień dobry. Powiedziałam rozbawionym głosem, stanęłam na palcach i musnęłam policzek brata. - Załapię się? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Cześć. Pewnie, siadaj.
Oznajmił. Szybko zjedliśmy śniadanie. Wyszliśmy z domu, weszłam do samochodu brata i zapięłam pas.
- Właśnie. Jak było wczoraj na tych zajęciach?
Z myślenia wyrwał mnie Paul.
- Aa dobrze. Chodź też.
Odparłam rozbawionym głosem. Po chwili byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka, ja poszłam do szatni a Paul rozmawiał jeszcze z trenerem który coś tam od niego chciał. Weszłam do szatni gdzie siedziały już przebrane dziewczyny.
- Cześć.
Odparłam krótko po czym usłyszałam jednogłośne " czeeść " . Uśmiechnęłam się do siebie i przebrałam się. Spięłam włosy w wysoki kok i razem poszłyśmy na salę gdzie czekał na nas już trener. Zarządził abyśmy zrobiły 5 kółek dookoła boiska tak też uczyniłyśmy. Po 3 okrążeniu byłam już zmęczona ale jakoś dobiegłam. Zaczęłyśmy rozciąganie i zaraz zaczęliśmy grać. Po chwili na salę weszli siatkarze a za nimi kuśtykający Zbyszek. Zaśmiałam się patrząc na niego. Graliśmy dalej, dziś o dziwo trening nie był 3 godzinny a 1,5 godzinny co mi się podobało. Postanowiłam zostać na treningu chłopaków. Dziewczyny wyszły a ja zostałam. Usiadłam koło Zbyszka na trybunach.
- Czeeść. Oznajmiłam po czym przytuliłam go. - I co jak się czujesz? Dodałam ciekawa.
- Cześć... Skarbie. Odparł z uśmiechem po czym musnął moje usta. - Mogło być lepiej. Chciałbym już grać. Dodał po czym lekko zmarszczył nos.
- No widzisz. Głupota z tobą wygrywa. Powiedziałam po czym lekko " puknęłam " go w głowę. Zbyszek się tylko zaśmiał. - Idę się przebrać, zaraz przyjdę. Dodałam, wstałam.
- To pójdę z tobą.
Odparł Zbyszek i wstał. Wolnym krokiem doszliśmy pod szatnię.
- Ale ty nie wchodzisz.
Powiedziałam. Pogroziłam mu palcem i się zaśmiałam.
- No wiesz co... Westchnął cicho siatkarz. - Zamknę oczy, okej? Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- Och... Chciałbyś. No dobra wchodź.
Oznajmiłam. Weszliśmy do szatni. Chciałam iść się przebrać ale Zbyszek chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Przycisnął mnie do ściany, spojrzał w oczy i delikatnie a zarazem czule zaczął mnie całować. Z każdą chwilą pocałunek robił się coraz... Namiętny. Odwzajemniałam jego pocałunki wodząc palcem po jego brzuchu.
- Dasz mi się przebrać? Zapytałam przez pocałunek. Oderwałam się niechętnie od Bartmana. Chciałam już zdjąć bluzkę ale spojrzałam na Zbyszka. - Oczy. Dodałam z uśmiechem. Siatkarz udawał obrażonego i odwrócił się tyłem. Zdjęłam bluzkę, chciałam ubrać drugą ale Bartman objął mnie od tyłu. Przeszedł mnie miły dreszcz, położyłam ręce na jego rękach i spojrzałam na niego. Musnęłam jego policzek. Oderwałam się od niego i ubrałam bluzkę i spodnie. Usiadłam na ławce i ubrałam buty. Spięłam włosy i przeniosłam wzrok na Zbyszka. Wzięłam torebkę, wyciągnęłam rękę do siatkarza.
- Idziemy?
Zapytałam krótko. Chwyciłam go za rękę i wyszliśmy z szatni. Poszliśmy na salę, usiedliśmy na trybunach i oglądaliśmy trening chłopaków, jeśli w ogóle można to nazwać treningiem. Jak myślicie kogo mam na myśli? Pewnie to Krzysiu. Rozmawialiśmy co chwilę spoglądając na chłopaków. Nie szło dziś dobrze Piotrkowi, co chwilę patrzył na nas, był smutny. Popatrzyłam na niego. Po 2 godzinach chłopaki skończyli. Pożegnałam się ze Zbyszkiem. Wyszłam razem z chłopakami. Usiadłam na ławeczce przy ich szatni i czekałam na Paul'a. Widziałam jak z szatni wychodził Piotrek.
- Cześć.
Odparłam krótko. Podeszłam do niego. Delikatnie ucałowałam jego policzek w geście przywitania.
- Cześć.
Bąknął obojętnie patrząc na mnie.
- Co jest z tobą?
Zapytałam patrząc na niego, martwiłam się o niego. Po tym pocałunku szło zauważyć że nie jestem mu obojętna...
- Nic... Bąknął krótko. - Mogę już iść? Dodał po chwili.
- Nie! Powiedz mi o co chodzi? Jesteś jakiś taki... Przybity.
Powiedziałam. Piotrek podrapał się po karku i spuścił głowę.
- Ty tego nie widzisz? Zapytał. - Milena... Ty mi się podobasz.... Kocham cię. Dodał. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Co? Kochasz mnie?
Zapytałam. Spuściłam wzrok i po chwili uniosłam głowę, popatrzyłam na Piotrka.
- No tak. Nie widzisz tego?
Zapytał i odszedł smutny.
- O Boże...
Pomyślałam. Przyszedł po chwili Paul. Wstałam. Poszliśmy do samochodu, weszłam i zapięłam pas. Całą drogę milczałam, myślałam o Piotrku o tym co mi powiedział. Po 15 minutach byliśmy w domu, weszłam do środka i od razu skierowałam się do swojego pokoju. Przebrałam się. Wskoczyłam na łóżko i wzięłam laptopa. Po chwili do pokoju wszedł Paul, zapinał koszulę. Zdziwiło mnie to że się tak ubrał, ale wyglądał tak fajnie.
- Wychodzę będę późno. Poinformował mnie i się uśmiechnął.- Jak wyglądam? Dodał po chwili.
- Ej... Bosko. Powiedziałam z uśmiechem. - A gdzie idziesz? Zapytałam z nutką ciekawości w głosie.
- Umówiłem się z Agnieszką, ale zostaw to bez komentarza okej? Wiem jaka jesteś.
Powiedział rozbawionym głosem i wyszedł.
- Ale dlaczego? Ciszę się. Powodzenia. Paul wyszedł a ja cały wieczór spędziłam przed komputerem pisząc z Michałem. Pożegnałam się i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki, wykąpałam się. Wyszłam ubrana . Poszłam coś zjeść, zjadłam. Poszłam do siebie, była już 22.30. Położyłam się i zasnęłam...
- Dzień dobry. Powiedziałam rozbawionym głosem, stanęłam na palcach i musnęłam policzek brata. - Załapię się? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Cześć. Pewnie, siadaj.
Oznajmił. Szybko zjedliśmy śniadanie. Wyszliśmy z domu, weszłam do samochodu brata i zapięłam pas.
- Właśnie. Jak było wczoraj na tych zajęciach?
Z myślenia wyrwał mnie Paul.
- Aa dobrze. Chodź też.
Odparłam rozbawionym głosem. Po chwili byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka, ja poszłam do szatni a Paul rozmawiał jeszcze z trenerem który coś tam od niego chciał. Weszłam do szatni gdzie siedziały już przebrane dziewczyny.
- Cześć.
Odparłam krótko po czym usłyszałam jednogłośne " czeeść " . Uśmiechnęłam się do siebie i przebrałam się. Spięłam włosy w wysoki kok i razem poszłyśmy na salę gdzie czekał na nas już trener. Zarządził abyśmy zrobiły 5 kółek dookoła boiska tak też uczyniłyśmy. Po 3 okrążeniu byłam już zmęczona ale jakoś dobiegłam. Zaczęłyśmy rozciąganie i zaraz zaczęliśmy grać. Po chwili na salę weszli siatkarze a za nimi kuśtykający Zbyszek. Zaśmiałam się patrząc na niego. Graliśmy dalej, dziś o dziwo trening nie był 3 godzinny a 1,5 godzinny co mi się podobało. Postanowiłam zostać na treningu chłopaków. Dziewczyny wyszły a ja zostałam. Usiadłam koło Zbyszka na trybunach.
- Czeeść. Oznajmiłam po czym przytuliłam go. - I co jak się czujesz? Dodałam ciekawa.
- Cześć... Skarbie. Odparł z uśmiechem po czym musnął moje usta. - Mogło być lepiej. Chciałbym już grać. Dodał po czym lekko zmarszczył nos.
- No widzisz. Głupota z tobą wygrywa. Powiedziałam po czym lekko " puknęłam " go w głowę. Zbyszek się tylko zaśmiał. - Idę się przebrać, zaraz przyjdę. Dodałam, wstałam.
- To pójdę z tobą.
Odparł Zbyszek i wstał. Wolnym krokiem doszliśmy pod szatnię.
- Ale ty nie wchodzisz.
Powiedziałam. Pogroziłam mu palcem i się zaśmiałam.
- No wiesz co... Westchnął cicho siatkarz. - Zamknę oczy, okej? Zapytał patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- Och... Chciałbyś. No dobra wchodź.
Oznajmiłam. Weszliśmy do szatni. Chciałam iść się przebrać ale Zbyszek chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Przycisnął mnie do ściany, spojrzał w oczy i delikatnie a zarazem czule zaczął mnie całować. Z każdą chwilą pocałunek robił się coraz... Namiętny. Odwzajemniałam jego pocałunki wodząc palcem po jego brzuchu.
- Dasz mi się przebrać? Zapytałam przez pocałunek. Oderwałam się niechętnie od Bartmana. Chciałam już zdjąć bluzkę ale spojrzałam na Zbyszka. - Oczy. Dodałam z uśmiechem. Siatkarz udawał obrażonego i odwrócił się tyłem. Zdjęłam bluzkę, chciałam ubrać drugą ale Bartman objął mnie od tyłu. Przeszedł mnie miły dreszcz, położyłam ręce na jego rękach i spojrzałam na niego. Musnęłam jego policzek. Oderwałam się od niego i ubrałam bluzkę i spodnie. Usiadłam na ławce i ubrałam buty. Spięłam włosy i przeniosłam wzrok na Zbyszka. Wzięłam torebkę, wyciągnęłam rękę do siatkarza.
- Idziemy?
Zapytałam krótko. Chwyciłam go za rękę i wyszliśmy z szatni. Poszliśmy na salę, usiedliśmy na trybunach i oglądaliśmy trening chłopaków, jeśli w ogóle można to nazwać treningiem. Jak myślicie kogo mam na myśli? Pewnie to Krzysiu. Rozmawialiśmy co chwilę spoglądając na chłopaków. Nie szło dziś dobrze Piotrkowi, co chwilę patrzył na nas, był smutny. Popatrzyłam na niego. Po 2 godzinach chłopaki skończyli. Pożegnałam się ze Zbyszkiem. Wyszłam razem z chłopakami. Usiadłam na ławeczce przy ich szatni i czekałam na Paul'a. Widziałam jak z szatni wychodził Piotrek.
- Cześć.
Odparłam krótko. Podeszłam do niego. Delikatnie ucałowałam jego policzek w geście przywitania.
- Cześć.
Bąknął obojętnie patrząc na mnie.
- Co jest z tobą?
Zapytałam patrząc na niego, martwiłam się o niego. Po tym pocałunku szło zauważyć że nie jestem mu obojętna...
- Nic... Bąknął krótko. - Mogę już iść? Dodał po chwili.
- Nie! Powiedz mi o co chodzi? Jesteś jakiś taki... Przybity.
Powiedziałam. Piotrek podrapał się po karku i spuścił głowę.
- Ty tego nie widzisz? Zapytał. - Milena... Ty mi się podobasz.... Kocham cię. Dodał. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Co? Kochasz mnie?
Zapytałam. Spuściłam wzrok i po chwili uniosłam głowę, popatrzyłam na Piotrka.
- No tak. Nie widzisz tego?
Zapytał i odszedł smutny.
- O Boże...
Pomyślałam. Przyszedł po chwili Paul. Wstałam. Poszliśmy do samochodu, weszłam i zapięłam pas. Całą drogę milczałam, myślałam o Piotrku o tym co mi powiedział. Po 15 minutach byliśmy w domu, weszłam do środka i od razu skierowałam się do swojego pokoju. Przebrałam się. Wskoczyłam na łóżko i wzięłam laptopa. Po chwili do pokoju wszedł Paul, zapinał koszulę. Zdziwiło mnie to że się tak ubrał, ale wyglądał tak fajnie.
- Wychodzę będę późno. Poinformował mnie i się uśmiechnął.- Jak wyglądam? Dodał po chwili.
- Ej... Bosko. Powiedziałam z uśmiechem. - A gdzie idziesz? Zapytałam z nutką ciekawości w głosie.
- Umówiłem się z Agnieszką, ale zostaw to bez komentarza okej? Wiem jaka jesteś.
Powiedział rozbawionym głosem i wyszedł.
- Ale dlaczego? Ciszę się. Powodzenia. Paul wyszedł a ja cały wieczór spędziłam przed komputerem pisząc z Michałem. Pożegnałam się i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki, wykąpałam się. Wyszłam ubrana . Poszłam coś zjeść, zjadłam. Poszłam do siebie, była już 22.30. Położyłam się i zasnęłam...
~ . XVII Rozdział .
Obudziłam się rano wtulona w siatkarza, uśmiechnęłam się do siebie po czym popatrzyłam na Zbyszka jak słodko spał. Ubrałam się, chciałam wstać ale siatkarz pociągnął mnie za rękę do siebie. Zaśmiałam się po czym usiadłam obok niego. Zibi się uśmiechnął a ja odwzajemniłam ten gest, siatkarz przyciągnął mnie do siebie i zaczął czule całować, wodziłam palcem po jego brzuchu odwzajemniając jego pocałunki, ale niestety przeszkodził nam moja niezawodna komórka.
- Kto się tak z rana dobija? Powiedziałam. Musnęłam delikatnie usta Zbyszka i wstałam. Wzięłam telefon który leżał na stoliku. - Ooo... Paul, będzie źle. Dodałam, nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
- Haaaalo?
Przeciągnęłam spojrzałam na Zbyszka i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Gdzie ty kurde jesteś?! No i zaczęła się kłótnia. - No słucham... Dodał zdenerwowany Paul.
- U Zbyszka...
Oznajmiłam krótko.
- U Zbyszka?! Dzwoniłem do ciebie, pisałem. Dlaczego się nie odzywałaś. Boże... Milena martwię się o ciebie.
Powiedział już mnie zdenerwowany.
- Miałam wyciszony telefon, nie denerwuj się... Braciszku... Próbowałam jakoś go uspokoić, rozumie że się martwi, no ale przecież jestem już pełnoletnia... - Będę zaraz. Dodałam.
- W domu pogadamy.
Oznajmił i się rozłączył.
- Nie przeżyję... Westchnęłam cicho, usiadłam koło Zbyszka, ten nie objął i pocałował w policzek. - Muszę już iść. Do zobaczenia. Oznajmiłam po czym wstałam. Ubrałam kurtkę, Bartman pocałował mnie jeszcze na pożegnanie, wyszłam. Ruszyłam w kierunku domu myśląc co powiedzieć bratu. Po 15 minutach byłam na miejscu. Cicho westchnęłam i weszłam, w salonie siedział Paul przed laptopem.
- Czeeeeść. Przeciągnęłam. - Co robisz? Próbowałam jak najszybciej zmienić temat.
- Cześć. Siedzę nie widać? Ale nie zmieniaj tematu okej? Po co ty byłaś u Zbyszka? Zostałaś u niego na... Noc?
Powiedział patrząc wrogo na mnie. Najbardziej obawiałam się tego pytania. Ale po co mam kłamać.
- Tak zostałam u niego na noc. Odparłam i spuściłam wzrok. - Idę do siebie. Dodałam i jak najszybciej poszłam do pokoju. Weszłam do pokoju, wzięłam ubrania z szafy. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam kąpiel i ubrana wyszłam. Gdy wyszłam ktoś do mnie zadzwonił, była to Ola - moja przyjaciółka. Odebrałam i się uśmiechnęłam sama do siebie.
- Cześć. Oznajmiłam.
- Hej, mam do ciebie dobrą wiadomość. No więc, ty lubisz tańczyć nie? No to za godzinę są zajęcia, ja się zapisałam więc może też pójdziesz. Jeśli ci się spodoba to będziesz chodzić a jeśli nie to... Trudno. Powiedziała.
- Tak? No to fajnie. Z chęcią pójdę. To za trzydzieści minut będę u ciebie. Odparłam i rozłączyłam się. Wcisnęłam do torebki jakieś luźne ubrania i wyszłam z pokoju.
- Umówiłam się z Olą idziemy na jakieś zajęcia... Z tańca.
Odparłam z uśmiechem patrząc na brata.
- Na pewno z Olą? A nie na przykład ze Zbyszkiem?
Zapytał patrząc na mnie. Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Jeśli chcesz możesz do niej zadzwonić, dam ci telefon.
Oznajmiłam, wyciągnęłam telefon z kieszeni i wyciągnęłam go w kierunku brata.
- Nie nie trzeba idź już.
Bąknął pod nosem,uśmiechnęłam się i wyszłam z domu. Ruszyłam w kierunku domu Oli. Po 20 minutach byłam na miejscu. Zapukałam i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po chwili otworzył mi Tomek - starszy brat Oli.
- Czeeść. Powiedziałam z uroczym uśmiechem. - Jest już Ola gotowa? Dodałam po chwili.
- Cześć. Yhm. Ola!
Zawołał siostrę a ta po chwili zbiegła na dół i podeszła do mnie, ucałowałam ją w policzek.
- Na razie.
Oznajmiłam patrząc na Tomka. Ruszyliśmy w kierunku szkoły gdzie miały odbywać się zajęcia. Sama nie wiem dlaczego się zgodziłam, gram w siatkówkę a do tego jeszcze doszedł taniec... Drogą rozmawiałyśmy i tak w 15 minut doszłyśmy na miejsce. Weszłyśmy do środka.
- I co gdzie mamy teraz iść?
Zapytałam rozglądając się.
- Chyba tam.
Odparła obojętnie Aleksandra, weszłyśmy na salę gdzie tańczyło już kilka osób. Uśmiechnęłam się do Oli. Podszedł do nas jakiś młody, przystojny mężczyzna.
- Jesteście nowe?
Zapytał uśmiechając się do nas.
- Dzień dobry. Tak, tak nowe.
Powiedziałam patrząc na niego.
- No to tak... Idźcie się przebrać i zaraz zaczynamy.
Oznajmił patrząc na nas.
- Dobrze. Odparłam krótko, poszłyśmy się przebrać. Zajęło mi to kilka minut i już byłam gotowa. Spięłam włosy w wysoki kucyk i zaczekałam na Olę która jak zwykle musiała być ostatnia. - No rusz się... Bąknęłam. Poszłyśmy na salę. Stanęłyśmy obok reszty i spojrzałyśmy na instruktora. Oczywiście nie odbyło się bez komentarzy Oli na jego temat, jaki to on jest przystojny...
- To na początek... Mamy dwie nowe dziewczyny. Powiedział patrząc na nas. Uśmiechnęłyśmy się. - Więc ja jestem Marcina wy? Zapytał mężczyzna patrząc cały czas na nas.
- Ja jestem Milena. Powiedziałam. - A ja Ola. Dodała dziewczyna i się uśmiechnęła.
- To zaczynamy. Powiedział. Na początku stałyśmy z boku patrząc na nich, z jakimś czasem to na pewno załapię... Podszedł do nas Marcin po czym się uśmiechnął. - Dacie radę? Zapytał.
- Nie dam rady...
Westchnęłam cicho po czym się się zaśmiałam.
- Dasz radę. Odparł z lekkim uśmiechem. - Chodź tutaj tylko. Dodał i puścił mi oczko. Zmarszczyłam lekko nos i czoło po czym podeszłam do niego bliżej, mężczyzna stanął za mną po czym położył mi rękę na brzuch, po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Zaczął pokazywać jak mam się poruszać, rękami wodził po moim ciele co było jak dla mnie trochę... Dziwne. Po 2 godzinach skończyliśmy. Poszłam z Olą się przebrać.
- Ej co to było?
Zapytałam po czym cicho westchnęłam. Szybko się przebrałyśmy, wyszłyśmy z budynku. Postanowiłyśmy iść jeszcze na kawę i jakieś ciacho, ruszyłyśmy w kierunku pobliskiej kawiarni i po 10 minutach byłyśmy na miejscu. Zamówiłyśmy kawę i ciacho. I tak zleciały mi kolejne 2 godziny z życia. Pożegnałyśmy się i każda szła w kierunku swojego domu. Wróciłam do domu po 30 minutach, było już dość późno. Od razu skierowałam się do łazienki, wzięłam kąpiel i ubrana w piżamę położyłam się do łóżka. Miałam kilka nieodczytanych wiadomości od Zbyszka, Piotrka, mamy i Michała. Po odpisywałam każdemu i zmęczona zasnęłam...
- Kto się tak z rana dobija? Powiedziałam. Musnęłam delikatnie usta Zbyszka i wstałam. Wzięłam telefon który leżał na stoliku. - Ooo... Paul, będzie źle. Dodałam, nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
- Haaaalo?
Przeciągnęłam spojrzałam na Zbyszka i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Gdzie ty kurde jesteś?! No i zaczęła się kłótnia. - No słucham... Dodał zdenerwowany Paul.
- U Zbyszka...
Oznajmiłam krótko.
- U Zbyszka?! Dzwoniłem do ciebie, pisałem. Dlaczego się nie odzywałaś. Boże... Milena martwię się o ciebie.
Powiedział już mnie zdenerwowany.
- Miałam wyciszony telefon, nie denerwuj się... Braciszku... Próbowałam jakoś go uspokoić, rozumie że się martwi, no ale przecież jestem już pełnoletnia... - Będę zaraz. Dodałam.
- W domu pogadamy.
Oznajmił i się rozłączył.
- Nie przeżyję... Westchnęłam cicho, usiadłam koło Zbyszka, ten nie objął i pocałował w policzek. - Muszę już iść. Do zobaczenia. Oznajmiłam po czym wstałam. Ubrałam kurtkę, Bartman pocałował mnie jeszcze na pożegnanie, wyszłam. Ruszyłam w kierunku domu myśląc co powiedzieć bratu. Po 15 minutach byłam na miejscu. Cicho westchnęłam i weszłam, w salonie siedział Paul przed laptopem.
- Czeeeeść. Przeciągnęłam. - Co robisz? Próbowałam jak najszybciej zmienić temat.
- Cześć. Siedzę nie widać? Ale nie zmieniaj tematu okej? Po co ty byłaś u Zbyszka? Zostałaś u niego na... Noc?
Powiedział patrząc wrogo na mnie. Najbardziej obawiałam się tego pytania. Ale po co mam kłamać.
- Tak zostałam u niego na noc. Odparłam i spuściłam wzrok. - Idę do siebie. Dodałam i jak najszybciej poszłam do pokoju. Weszłam do pokoju, wzięłam ubrania z szafy. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam kąpiel i ubrana wyszłam. Gdy wyszłam ktoś do mnie zadzwonił, była to Ola - moja przyjaciółka. Odebrałam i się uśmiechnęłam sama do siebie.
- Cześć. Oznajmiłam.
- Hej, mam do ciebie dobrą wiadomość. No więc, ty lubisz tańczyć nie? No to za godzinę są zajęcia, ja się zapisałam więc może też pójdziesz. Jeśli ci się spodoba to będziesz chodzić a jeśli nie to... Trudno. Powiedziała.
- Tak? No to fajnie. Z chęcią pójdę. To za trzydzieści minut będę u ciebie. Odparłam i rozłączyłam się. Wcisnęłam do torebki jakieś luźne ubrania i wyszłam z pokoju.
- Umówiłam się z Olą idziemy na jakieś zajęcia... Z tańca.
Odparłam z uśmiechem patrząc na brata.
- Na pewno z Olą? A nie na przykład ze Zbyszkiem?
Zapytał patrząc na mnie. Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Jeśli chcesz możesz do niej zadzwonić, dam ci telefon.
Oznajmiłam, wyciągnęłam telefon z kieszeni i wyciągnęłam go w kierunku brata.
- Nie nie trzeba idź już.
Bąknął pod nosem,uśmiechnęłam się i wyszłam z domu. Ruszyłam w kierunku domu Oli. Po 20 minutach byłam na miejscu. Zapukałam i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po chwili otworzył mi Tomek - starszy brat Oli.
- Czeeść. Powiedziałam z uroczym uśmiechem. - Jest już Ola gotowa? Dodałam po chwili.
- Cześć. Yhm. Ola!
Zawołał siostrę a ta po chwili zbiegła na dół i podeszła do mnie, ucałowałam ją w policzek.
- Na razie.
Oznajmiłam patrząc na Tomka. Ruszyliśmy w kierunku szkoły gdzie miały odbywać się zajęcia. Sama nie wiem dlaczego się zgodziłam, gram w siatkówkę a do tego jeszcze doszedł taniec... Drogą rozmawiałyśmy i tak w 15 minut doszłyśmy na miejsce. Weszłyśmy do środka.
- I co gdzie mamy teraz iść?
Zapytałam rozglądając się.
- Chyba tam.
Odparła obojętnie Aleksandra, weszłyśmy na salę gdzie tańczyło już kilka osób. Uśmiechnęłam się do Oli. Podszedł do nas jakiś młody, przystojny mężczyzna.
- Jesteście nowe?
Zapytał uśmiechając się do nas.
- Dzień dobry. Tak, tak nowe.
Powiedziałam patrząc na niego.
- No to tak... Idźcie się przebrać i zaraz zaczynamy.
Oznajmił patrząc na nas.
- Dobrze. Odparłam krótko, poszłyśmy się przebrać. Zajęło mi to kilka minut i już byłam gotowa. Spięłam włosy w wysoki kucyk i zaczekałam na Olę która jak zwykle musiała być ostatnia. - No rusz się... Bąknęłam. Poszłyśmy na salę. Stanęłyśmy obok reszty i spojrzałyśmy na instruktora. Oczywiście nie odbyło się bez komentarzy Oli na jego temat, jaki to on jest przystojny...
- To na początek... Mamy dwie nowe dziewczyny. Powiedział patrząc na nas. Uśmiechnęłyśmy się. - Więc ja jestem Marcina wy? Zapytał mężczyzna patrząc cały czas na nas.
- Ja jestem Milena. Powiedziałam. - A ja Ola. Dodała dziewczyna i się uśmiechnęła.
- To zaczynamy. Powiedział. Na początku stałyśmy z boku patrząc na nich, z jakimś czasem to na pewno załapię... Podszedł do nas Marcin po czym się uśmiechnął. - Dacie radę? Zapytał.
- Nie dam rady...
Westchnęłam cicho po czym się się zaśmiałam.
- Dasz radę. Odparł z lekkim uśmiechem. - Chodź tutaj tylko. Dodał i puścił mi oczko. Zmarszczyłam lekko nos i czoło po czym podeszłam do niego bliżej, mężczyzna stanął za mną po czym położył mi rękę na brzuch, po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Zaczął pokazywać jak mam się poruszać, rękami wodził po moim ciele co było jak dla mnie trochę... Dziwne. Po 2 godzinach skończyliśmy. Poszłam z Olą się przebrać.
- Ej co to było?
Zapytałam po czym cicho westchnęłam. Szybko się przebrałyśmy, wyszłyśmy z budynku. Postanowiłyśmy iść jeszcze na kawę i jakieś ciacho, ruszyłyśmy w kierunku pobliskiej kawiarni i po 10 minutach byłyśmy na miejscu. Zamówiłyśmy kawę i ciacho. I tak zleciały mi kolejne 2 godziny z życia. Pożegnałyśmy się i każda szła w kierunku swojego domu. Wróciłam do domu po 30 minutach, było już dość późno. Od razu skierowałam się do łazienki, wzięłam kąpiel i ubrana w piżamę położyłam się do łóżka. Miałam kilka nieodczytanych wiadomości od Zbyszka, Piotrka, mamy i Michała. Po odpisywałam każdemu i zmęczona zasnęłam...
wtorek, 23 kwietnia 2013
~ . XVI Rozdział .
Rano ok godziny 9.00 do mojego pokoju wparował Paul, stanął w drzwiach i ubierał koszulkę.
- Wstawaj!
Powiedział i ubrał koszulkę. Z trudem podniosłam głowę aby sprawdzić która godzina, była 9.00 a na 10.00 mieliśmy trening.
- Pięć minut!
Powiedziałam i wskoczyłam pod kołdrę.
- Nie wstawaj!
Odparł stanowczo Lotman, podszedł do łóżka i pociągnął mnie za nogę.
- Ej! Krzyknęłam po czym zaczęłam kopać nogami. - Puszczaj! Dodałam po chwili, Paul mocno mnie pociągnął a ja upadłam na ziemię. - Aua... Powiedziałam. - Zabiję! Dodałam. Wstałam po czym pobiegłam za siatkarzem który wbiegł do swojego pokoju i się zamknął. - Heeh. Myślisz że ujdzie ci to na... Sucho. Ajj to się grubo mylisz... Odparłam rozbawionym głosem. Poszłam do siebie, wzięłam ubrania, weszłam do łazienki po czym zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Do torby włożyłam strój i trampki. Poszłam do kuchni, napiłam się soku. Wzięłam jabłko. Wyszliśmy z domu. Weszłam do samochodu brata, zapięłam pas. Zabrałam się za konsumowania jabłka. Drogą Paul coś do mnie mówił ale ja go nawet nie słuchałam. Po 15 minutach byliśmy pod halą, wyszłam z samochodu i weszłam do budynku. Szybko zjadłam owoc i weszłam do szatni, gdzie w stanikach paradowały już dziewczyny. Zaśmiałam się po czym szybko się przebrałam, spięłam włosy w wysokiego kucyka i wszystkie wyszłyśmy. Weszłyśmy na salę gdzie rozgrzewali się już siatkarze. Zrobiłyśmy krótką rozgrzewkę. Jak zwykle grałyśmy z chłopakami, co już powoli robiło się nudne, no ale cóż... Trenerzy podzielili nas na 4 drużyny i zaczęliśmy grać. Po 3 męczących godzinach mogliśmy iść do domu. Poszłam do szatni, szybko się przebrałam. Wyszłam z szatni po czym powędrowałam w kierunku szatni siatkarzy, usiadłam na ziemi i czekałam na Paul'a, ale zamiast niego koło mnie pojawił się Piotrek. Kucnął przede mną po czym chwycił mnie za rękę.
- Czyli mam rozumieć, że będziesz mnie teraz unikać tak?
Zapytał niepewnie.
- Nie. Dlaczego tak myślisz?
Zapytałam i posłałam mu delikatny a zarazem uroczy uśmiech.
- Nie odzywałaś się do mnie dziś na treningu, wczoraj mi nie odpisałaś... Więc myślałem że jesteś zła.
Odparł patrząc na mnie, cały czas trzymał mnie za rękę.
- Nie nie jestem zła. Ale musiałam to przemyśleć to co się stało...
Oznajmiłam patrząc na Piotrka. Uśmiechnęłam się do niego. Po chwili stanął obok nas Paul i z zaciekawieniem przyglądał się nam jak trzymamy się za ręce. Szybkim ruchem wzięłam ręce i wstałam. Spojrzałam na brata po czym delikatnie się uśmiechnęłam.
- Cześć.
Powiedziałam. Wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę samochodu. Weszłam i zapięłam pas.
- Milena, powiesz mi co jest między tobą a Piotrkiem, hm?
Zapytał siatkarz patrząc przed siebie.
- Niccc... Przeciągnęłam, spojrzałam na Paul'a który wrogo spojrzał na mnie. - Nie patrz tak na mnie. Przerażasz mnie. Dodałam po czym spuściłam wzrok.
- To powiedz mi...
Paul nie dawał za wygraną. Cicho westchnęłam.
- Sama nie wiem. Zaczęłam. - Wczoraj gdy odwoził mnie do domu mnie pocałował... Dodałam. Po chwili byliśmy w domu. Wyszłam z samochodu.
- Całowałaś się z nim? Zapytał zaskoczony i wyszedł z samochodu. - A co ze Zbyszkiem? Dodał po chwili. Weszliśmy do domu.
- No co ze Zbyszkiem? Bąknęłam. - Ej, ej powiesz mi co było między nim a tą Anią, z którą tańczył.jak byliśmy w Jastrzębiu. Dodałam. Miałam nadzieję że odpowiedź Paul'a będzie taka sama jak Achrema.
- Nic. Tylko tańczyli. A dlaczego pytasz?
Zapytał patrząc na mnie z ciekawością w głosie.
- Ta Ania jest w ciąży no i chce Zbyszka wrobić a to że on jest ojcem tego dziecka. Ale już teraz jestem pewna że między nimi do niczego nie doszło.
Powiedziałam. Poszłam do siebie. Położyłam torbę i usiadłam przed laptopem. Weszłam na facebook'a gdzie miałam wiadomość od Zbyszka.
Cześć. Jestem już w domu :). Tęsknię za tobą... ;***.
Cześć. Tak? No to świetnie. : ). Cieszę się bardzo. Musimy porozmawiać, przyjdę do ciebie dobrze?
Pewnie. Czekam.
Okej. Będę za kilka minut.
I na tym zakończyła się nasz rozmowa. Wyłączyłam laptopa. Wyszłam z pokoju.
- Idę, będę później.
Oznajmiłam i wyszłam z domu. Ruszyłam w kierunku domu Zbyszka. Po 20 minutach byłam na miejscu. Zapukałam i czekałam aż otworzy. Dziś zajęło to trochę więcej czasu. Zbyszek po chwili mi otworzył. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi.
- Cześć.
Odparłam krótko i z delikatnym uśmiechem.
- Usiądź. Yhm... Napijesz się czegoś?
Zapytał patrząc na mnie.
- Nie, nie dziękuję. Powiedziałam siadając. - Ech... Zbyszek siadaj. Dodałam po czym ręką poklepałam na wolne miejsce obok siebie. Zibi delikatnie się uśmiechnął i usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego po czym spuściłam wzrok.
- Co się stało? O czym chciałaś porozmawiać?
Zapytał patrząc cały czas na mnie i po chwili chwycił mnie za rękę. Ścisnął moją dłoń i spojrzał mi w oczy.
- Yhm... Więc... Zaczęłam. - Chciałabym cię... Przeprosić. Dodałam po chwili po czym ręką pogładziłam jego policzek. - Wybaczysz mi? Zapytałam po chwili i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Yhm... Ty powinnaś mi wybaczyć. Nie powinienem z nią w ogóle tańczyć.
Oznajmił. Przybliżył się do mnie po czym delikatnie a zarazem czule mnie pocałował, nie protestowałam. Oddawałam się jego pocałunkom. Strasznie mi tego brakowało, aby móc się do niego przytulić, pocałować go... Po chwili ręka Zbyszka powędrowała na moje plecy, zaczął powoli zdejmować ze mnie koszulkę, nie utrudniałam mu tylko pomogłam, zdejmując koszulkę. Powoli odpinałam jego koszulę i po chwili zdjęłam mu ją rzucając za siebie. Wodziłam palcem po brzuchu siatkarza całując go cały czas. Zbyszek zdjął ze mnie spodnie a następnie ja jego i rzuciłam gdzieś... Przewróciłam Zbyszka na plecy, leżałam na nim całując go po szyi, klatce piersiowej omijając krocze. Zbyszek nie wytrzymał i znów leżałam pod nim. Nigdy nie czułam czegoś takiego przy jakimkolwiek chłopaku. Zasnęłam wtulona w ramionach siatkarza, Zbyszek po chwili przykrył nas kołdrą...
- Wstawaj!
Powiedział i ubrał koszulkę. Z trudem podniosłam głowę aby sprawdzić która godzina, była 9.00 a na 10.00 mieliśmy trening.
- Pięć minut!
Powiedziałam i wskoczyłam pod kołdrę.
- Nie wstawaj!
Odparł stanowczo Lotman, podszedł do łóżka i pociągnął mnie za nogę.
- Ej! Krzyknęłam po czym zaczęłam kopać nogami. - Puszczaj! Dodałam po chwili, Paul mocno mnie pociągnął a ja upadłam na ziemię. - Aua... Powiedziałam. - Zabiję! Dodałam. Wstałam po czym pobiegłam za siatkarzem który wbiegł do swojego pokoju i się zamknął. - Heeh. Myślisz że ujdzie ci to na... Sucho. Ajj to się grubo mylisz... Odparłam rozbawionym głosem. Poszłam do siebie, wzięłam ubrania, weszłam do łazienki po czym zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Do torby włożyłam strój i trampki. Poszłam do kuchni, napiłam się soku. Wzięłam jabłko. Wyszliśmy z domu. Weszłam do samochodu brata, zapięłam pas. Zabrałam się za konsumowania jabłka. Drogą Paul coś do mnie mówił ale ja go nawet nie słuchałam. Po 15 minutach byliśmy pod halą, wyszłam z samochodu i weszłam do budynku. Szybko zjadłam owoc i weszłam do szatni, gdzie w stanikach paradowały już dziewczyny. Zaśmiałam się po czym szybko się przebrałam, spięłam włosy w wysokiego kucyka i wszystkie wyszłyśmy. Weszłyśmy na salę gdzie rozgrzewali się już siatkarze. Zrobiłyśmy krótką rozgrzewkę. Jak zwykle grałyśmy z chłopakami, co już powoli robiło się nudne, no ale cóż... Trenerzy podzielili nas na 4 drużyny i zaczęliśmy grać. Po 3 męczących godzinach mogliśmy iść do domu. Poszłam do szatni, szybko się przebrałam. Wyszłam z szatni po czym powędrowałam w kierunku szatni siatkarzy, usiadłam na ziemi i czekałam na Paul'a, ale zamiast niego koło mnie pojawił się Piotrek. Kucnął przede mną po czym chwycił mnie za rękę.
- Czyli mam rozumieć, że będziesz mnie teraz unikać tak?
Zapytał niepewnie.
- Nie. Dlaczego tak myślisz?
Zapytałam i posłałam mu delikatny a zarazem uroczy uśmiech.
- Nie odzywałaś się do mnie dziś na treningu, wczoraj mi nie odpisałaś... Więc myślałem że jesteś zła.
Odparł patrząc na mnie, cały czas trzymał mnie za rękę.
- Nie nie jestem zła. Ale musiałam to przemyśleć to co się stało...
Oznajmiłam patrząc na Piotrka. Uśmiechnęłam się do niego. Po chwili stanął obok nas Paul i z zaciekawieniem przyglądał się nam jak trzymamy się za ręce. Szybkim ruchem wzięłam ręce i wstałam. Spojrzałam na brata po czym delikatnie się uśmiechnęłam.
- Cześć.
Powiedziałam. Wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę samochodu. Weszłam i zapięłam pas.
- Milena, powiesz mi co jest między tobą a Piotrkiem, hm?
Zapytał siatkarz patrząc przed siebie.
- Niccc... Przeciągnęłam, spojrzałam na Paul'a który wrogo spojrzał na mnie. - Nie patrz tak na mnie. Przerażasz mnie. Dodałam po czym spuściłam wzrok.
- To powiedz mi...
Paul nie dawał za wygraną. Cicho westchnęłam.
- Sama nie wiem. Zaczęłam. - Wczoraj gdy odwoził mnie do domu mnie pocałował... Dodałam. Po chwili byliśmy w domu. Wyszłam z samochodu.
- Całowałaś się z nim? Zapytał zaskoczony i wyszedł z samochodu. - A co ze Zbyszkiem? Dodał po chwili. Weszliśmy do domu.
- No co ze Zbyszkiem? Bąknęłam. - Ej, ej powiesz mi co było między nim a tą Anią, z którą tańczył.jak byliśmy w Jastrzębiu. Dodałam. Miałam nadzieję że odpowiedź Paul'a będzie taka sama jak Achrema.
- Nic. Tylko tańczyli. A dlaczego pytasz?
Zapytał patrząc na mnie z ciekawością w głosie.
- Ta Ania jest w ciąży no i chce Zbyszka wrobić a to że on jest ojcem tego dziecka. Ale już teraz jestem pewna że między nimi do niczego nie doszło.
Powiedziałam. Poszłam do siebie. Położyłam torbę i usiadłam przed laptopem. Weszłam na facebook'a gdzie miałam wiadomość od Zbyszka.
Cześć. Jestem już w domu :). Tęsknię za tobą... ;***.
Cześć. Tak? No to świetnie. : ). Cieszę się bardzo. Musimy porozmawiać, przyjdę do ciebie dobrze?
Pewnie. Czekam.
Okej. Będę za kilka minut.
I na tym zakończyła się nasz rozmowa. Wyłączyłam laptopa. Wyszłam z pokoju.
- Idę, będę później.
Oznajmiłam i wyszłam z domu. Ruszyłam w kierunku domu Zbyszka. Po 20 minutach byłam na miejscu. Zapukałam i czekałam aż otworzy. Dziś zajęło to trochę więcej czasu. Zbyszek po chwili mi otworzył. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi.
- Cześć.
Odparłam krótko i z delikatnym uśmiechem.
- Usiądź. Yhm... Napijesz się czegoś?
Zapytał patrząc na mnie.
- Nie, nie dziękuję. Powiedziałam siadając. - Ech... Zbyszek siadaj. Dodałam po czym ręką poklepałam na wolne miejsce obok siebie. Zibi delikatnie się uśmiechnął i usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego po czym spuściłam wzrok.
- Co się stało? O czym chciałaś porozmawiać?
Zapytał patrząc cały czas na mnie i po chwili chwycił mnie za rękę. Ścisnął moją dłoń i spojrzał mi w oczy.
- Yhm... Więc... Zaczęłam. - Chciałabym cię... Przeprosić. Dodałam po chwili po czym ręką pogładziłam jego policzek. - Wybaczysz mi? Zapytałam po chwili i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Yhm... Ty powinnaś mi wybaczyć. Nie powinienem z nią w ogóle tańczyć.
Oznajmił. Przybliżył się do mnie po czym delikatnie a zarazem czule mnie pocałował, nie protestowałam. Oddawałam się jego pocałunkom. Strasznie mi tego brakowało, aby móc się do niego przytulić, pocałować go... Po chwili ręka Zbyszka powędrowała na moje plecy, zaczął powoli zdejmować ze mnie koszulkę, nie utrudniałam mu tylko pomogłam, zdejmując koszulkę. Powoli odpinałam jego koszulę i po chwili zdjęłam mu ją rzucając za siebie. Wodziłam palcem po brzuchu siatkarza całując go cały czas. Zbyszek zdjął ze mnie spodnie a następnie ja jego i rzuciłam gdzieś... Przewróciłam Zbyszka na plecy, leżałam na nim całując go po szyi, klatce piersiowej omijając krocze. Zbyszek nie wytrzymał i znów leżałam pod nim. Nigdy nie czułam czegoś takiego przy jakimkolwiek chłopaku. Zasnęłam wtulona w ramionach siatkarza, Zbyszek po chwili przykrył nas kołdrą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)