poniedziałek, 17 czerwca 2013

~ . XXXVIII Rozdział.

11. A ja dalej spałam. Jakiś cud że Igor mnie jeszcze nie obudził. Po chwili do mojego pokoju weszła Ola z małym na rękach.
- Wstawaj śpiochu.
Pogoniła mnie siadając na łóżko.
- Cicho być!
Powiedziałam zakrywając twarz poduszką.
- Ech mała. Masz gościa.
Oznajmiła patrząc na mnie, podniosłam się po czym spojrzałam na nią.
- Kto?
Zapytałam krótko i zaspanym głosem. Spojrzałam na synka po czym pocałowałam go w policzek.
- Michał, ubieraj się. A ja mu powiem że zaraz przyjdziesz.
Powiedziała z cwaniackim uśmiechem na twarzy.
- Michał? Oh... Dobrze, przebiorę się tylko.
Westchnęłam cicho. Aleksandra wyszła z mojego pokoju razem z Igorem. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam ubrania. Weszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Zrobiłam lekki makijaż a włosy spięłam w wysoki kok. Wyszłam z pokoju po czym weszłam do salonu gdzie siedział Michał, Ola z Igorem.
- Cześć. Aa gdzie jest Paul?
Powiedziałam z delikatnym uśmiechem patrząc na Kubiaka.
- Na treningu. Dobrze to ja wam nie przeszkadzam, porozmawiajcie sobie.
Powiedziała wychodząc z salonu po czym weszła do pokoju razem z Igorem.
- Oo cześć.
Odparł z uśmiechem po czym wstał i ucałował mój policzek. Usiedliśmy na kanapie. Spojrzałam na Michała.
- Stało się coś że przyjechałeś? Hm?
Zapytałam unosząc jedną brew ku górze. Michał się tylko uśmiechnął.
- Miałem wczoraj zadzwonić, ale kompletnie o tym zapomniałem. Więc wszystkiego najlepszego. Spóźnione ale szczere.
Powiedział z uśmiechem patrząc na mnie. Zaśmiałam się tylko.
- Nic się nie stało, dziękuję bardzo.
Odparłam uśmiechając się do siatkarza który wyciągnął coś z kieszeni, było to male pudełko z którego wyciągnął naszyjnik z literką M. Zawiesił mi go na szyi.
- Podoba ci się?
Zapytał z uśmiechem przyglądając mi się.
- Ojej ale ładny. Dziękuję bardzo.
Oznajmiłam po czym przytuliłam Michała do siebie.
- Nie ma za co. Przejdziemy się gdzieś hm?
Zapytał po chwili patrząc mi w oczy.
- Pewnie. Powiem tylko Oli, okej?
Powiedziałam. Wstałam z kanapy po czym weszłam do pokoju gdzie bawiła się Ola z Igorem.
- Jeest sprawa, a więc chciałabym się przejść z Michałem. Zaopiekujesz się Igorem na razie, hm?
Zapytałam patrząc na nią z nadzieją w oczach.
- Omm no nie wiem. Nie no idźcie.
Powiedziała. Ucałowałam jej policzek oraz Igora i wyszłam z pokoju. Weszłam do salonu.
- Możemy iść.
Powiedziałam wychodząc z domu a Michał zaraz za mną. Ruszyliśmy w kierunku parku. Spojrzałam kątem oka na Michała na którego patrzyły przechodzące obok dziewczyny.
- Oo Boże !
Krzyknęły jakieś dwie dziewczyny po czym podbiegły do Michała.
- Nie Boże tylko Michał.
Powiedział po czym się uśmiechnął.
- Możemy sobie zrobić z panem zdjęcie?
Zapytała jedna z nich patrząc na Kubiaka który kiwnął tylko głową. Dziewczyna poprosiła mnie abym zrobiła im zdjęcie , wzięłam jej komórkę po czym zrobiłam to zdjęcie.
- Proszę bardzo.
Powiedziałam dając jej telefon.
- Dziękuję.
Odparła krótko i z uśmiechem. Ruszyliśmy dalej przed siebie.
- Jaka rozpoznawalna twarz nawet w Rzeszowie no,no,no.
Oznajmiłam rozbawionym głosem. Michał puścił mi oczko po czym chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na nasze ręce po czym splotłam nasze palce i się uśmiechnęłam.
- A jak. Każdy mnie u zna nie wiedziałaś o tym? Zapytał dość poważnie ale po chwili się roześmiał. - Usiądziemy? Muszę ci coś powiedzieć. Powiedział trochę zmieszany głową wskazując na ławkę.
- Pewnie. Odparłam krótko. usiedliśmy na ławce. Przeniosłam wzrok na siatkarza. - To o co chodzi? Zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- Muszę ci to w końcu powiedzieć. Zaczął. - No więc... Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. Odparł po chwili.
- Dowiem się dzisiaj?
Przerwałam mu po czym cicho się zaśmiałam. Michał popatrzył na mnie.
- Prosto z mostu...
Westchnął cicho.
- No prosto z mostu.
Powiedziałam rozbawionym głosem. - Ej chwila? Co on się tak denerwuje, niech tylko tego nie mówi. Błagam... Pomyślałam.
- Okej. Kocham cię.
Powiedział trochę zmieszany patrząc na mnie. - Nie!!! Dlaczego? Pomyślałam patrząc na niego z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Co? Kochasz mnie? Nie Michał, nie,nie,nie. Ja nadal kocham... Zbyszka, nie odwzajemnię twojego uczucia. Przepraszam.
Odparłam. Wstałam po czym szybko ruszyłam w stronę domu. Po kilku minutach byłam na miejscu, wbiegłam do domu, w salonie siedziała Ola razem z Igorem. Po moim policzku poleciała łza.
- Ej mała co się stało?
Zapytała Ola przenosząc wzrok na mnie. Usiadłam obok Igora. Uśmiechnęłam się delikatnie do synka, przetarłam mokre policzki od łez.
- Michał powiedział mi...
- Że cię kocha?
Przerwała mi Ola patrząc na mnie. Skinęłam tylko głową, przyjaciółka tylko mnie przytuliła.
- Nie płacz już... Powiedziała odgarniając mi grzywkę za ucho. - Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Łatwo ci mówić, ja nadal kocham Zbyszka a Michał? Michał mnie kocha. To są najlepsi przyjaciele, rozumiesz to?
Odparłam patrząc na Olę a raz na synka.
- No tak... Prześpij się, a ja zabiorę Igora na spacer dobrze?
Zapytała po chwili z uśmiechem.
- A będzie taka dobra?
Zapytałam po chwili.
- Ej no raczej.
Powiedziała. Ucałowała mnie w policzek, włożyła Igora do wózka po czym wyszła z domu. A ja skierowałam się do swojego pokoju gdzie położyłam się na łóżku i po chwili zasnęłam zmęczoną już tą całą sytuacją...

czwartek, 13 czerwca 2013

~ . XXXVII Rozdział .

Przebudziłam się rano spoglądając na budzik który wskazywał godzinę 9.00.
- Ohoo... Dzisiaj urodziny, ciekawe kto o nich pamięta. I znów starsza o rok, ja cię to jest już dołujące...
Pomyślałam po czym cicho westchnęłam. Zwlekłam się z łóżka po czym podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej ubrania i weszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Zrobiłam sobie lekki makijaż i włosy spięłam w wysokiego kucyka. Igor jeszcze spał więc wyszłam z pokoju kierując się do kuchni gdzie siedział Paul.
- Dzień dobry.
Powiedziałam.
- Cześć.
Odpowiedział zajadając się kanapką.
- Nawet mój brat nie pamięta o moich urodzinach... No dlaczego?
Pomyślałam. Poczłapałam do lodówki, westchnęłam cicho. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Jadłam je patrząc na Paul'a.
- A może zapomniał i jeszcze mi złoży życzenia.
Pomyślałam, zjadłam śniadanie. Włożyłam miskę do zmywarki, poszłam do pokoju, usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa i weszłam na facebook'a gdzie miałam zaledwie kilka życzeń.
- Nikt mnie nie... Kocha.
Pomyślałam po czym zmarszczyłam czoło.Po chwili poczułam wibrację swojego telefonu na którym widniał napis " mama ", wyszłam z pokoju po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Cześć córeczko. Powiedziała dość cicho. 
- No cześć. 
- Wszystkiego najlepszego! Krzyknęła do słuchawki razem z ojcem a ja ją odsunęłam trochę.
- Ech dziękuję. 
- Nie ma za co kochanie. Nie obudziłam cię?
- Nie. Już nie spałam, spokojnie. 
Jeszcze chwilę porozmawiałam z mamą, pozdrowiłam przy tym ojca i się rozłączyłam.
- Przynajmniej rodzice złożyli mi życzenia...
Pomyślałam i znów weszłam do pokoju, po chwili obudził się Igor.
- Czeeeeść.
Przedłużyłam patrząc na synka z uśmiechem a ten się zaśmiał. Przebrałam go po czym nakarmiłam. Usiadłam znów na łóżku a synka położyłam obok siebie dając mu jakąś zabawkę. Po chwili dostałam wiadomość od Zbyszka.
- Wszystkiego Najlepszego ; * . 
- Dziękuję. 
- Co tam u was? 
Obiecałam sobie że nie będę z nim już pisać, ale no po prostu nie mogę tak.
- Ahh... Wszystko dobrze. Igor siedzi koło mnie i się bawi. A u Ciebie? 
- U mnie? To co zawsze... Tęsknię za wami. 
Znowu to samo? Sam tego przecież chciał.
- Ech... Wiesz co? Muszę już iść. Cześć ; ). 
Wylogowałam się po czym odłożyłam laptopa na szafkę. Spojrzałam na synka.
- Idziemy na spacer, hm?
Zapytałam patrząc na Igora, ten tylko zaklaskał w rączki. Włożyłam go do wózka i wyszłam z pokoju.
- Idę na spacer.
Poinformowałam Paul'a i wyszłam z domu. Ruszyłam w kierunku parku gdzie spędziłam jakąś godzinę. Weszłam do domu, gdzie siedziała Ola.
- Cześć. Co ty tu robisz?
Zapytałam patrząc na nią.
- Czekam na ciebie.
Powiedziała po czym ucałowała mnie w policzek i Igora również.
- Ona też zapomniała o moich urodzinach? No co jest?
Pomyślałam patrząc na nią.
- A gdzie jest Paul? Hmm?
Zapytałam po chwili.
- Aa gdzieś poszedł, chodź my też idziemy, co?
Zapytała uśmiechając się do mnie.
- Dopiero przyszłam, już mi się nie chce.
Oznajmiłam stanowczo.
- Nie odzywaj się. Idziemy.
Powiedziała. Wyszła czekając na mnie.
- No rusz się.
Pogoniła mnie. Westchnęłam cicho po czym wyszłam z domu zamykając go.
- Ale gdzie to chcesz iść?
Zapytałam po chwili dotrzymując jej kroku.
- Zobaczysz.
Odparła krótko. Spojrzałam na nią po czym podrapałam się po karku. Po chwili doszliśmy do jakiegoś niewielkiego budynku.
- Gdzie tyś mnie kurde zaprowadziła?
Zapytałam patrząc na nią jak wchodziła do środka.
- Cicho być i właź.
Powiedziała. Wzruszyłam bezradnie ramionami po czym weszłam do środka, było ciemno.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
Krzyknęli a ja odsunęłam się trochę w tył.
- Kurde a ja myślałam że zapomnieli...
Pomyślałam patrząc na wszystkich. Podszedł do mnie Paul po czym złożył mi życzenia, Agnieszka, Ola, aa no i reszta Resovii. Podziękowałam im. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się tego. Oczywiście musiałam zatańczyć z każdym z chłopaków, no bo co zrobisz? " Impreza " skończyła się ok 23.00. Pojechałam z Paul'em do domu. Po kilku minutach byliśmy na miejscu.
- Kurde a wiesz? Myślałam że zapomnieliście...
Powiedziałam po czym weszłam do domu. Igor już spał więc położyłam go do łóżeczka. Weszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic i wyszłam. Ubrałam tylko spodenki i luźną bluzkę po czym położyłam się do łóżka. Wzięłam tylko telefon gdzie miałam kilka nie przeczytanych wiadomości, od kilku chłopaków z Jastrzębia i od rodziny. Podziękowałam im i po chwili zmęczona zasnęłam...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

~ . XXXVI Rozdział .

Następnego dnia obudziłam się ok godziny 8.20. Zwlekłam się niechętnie z łóżka i podeszłam do płaczącego Igora. Uspokoiłam go tylko i znów położyłam do łóżeczka. Podeszłam do lustra.
- Boże jak ja wyglądam...
Mruknęłam pod nosem przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze. Wyglądałam jak... Potwór, dosłownie. Rozmazany makijaż, pod czerwienione oczy od płaczu. Westchnęłam cicho, wyciągnęłam z szafy ubrania i poczłapałam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i ubrana wyszłam. Zrobiłam tylko lekki makijaż a włosy spięłam w wysokiego kucyka. Wyszłam z pokoju zostawiając od chylone drzwi. Poszłam do kuchni gdzie zrobiłam sobie płatki z mlekiem i zaraz je zjadłam.
- Matko jaka ja byłam głodna...
Pomyślałam jedząc dalej zrobione przeze mnie śniadanie. Zjadłam je dość szybko i wstałam od stołu. Włożyłam miskę do zmywarki. Weszłam do salonu gdzie wskoczyłam na kanapę. Włączyłam TV skacząc po kanałach i szukając czegoś ciekawego. Ale co ja przecież mogłam znaleźć ciekawego i w miarę normalnego o tej godzinie? Zatrzymałam się na jednym gdzie leciała powtórka " Pierwszej Miłości " a co tam. Przeżyję. Westchnęłam cicho, patrząc na ten serial oczy same mi się zamykały. Zerwałam się z kanapy, ponieważ usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi gdzie ujrzałam Ignaczaka.
- Cześć młoda. Nie obudziłem Cię?
Zapytał po czym ucałował mnie w policzek i wszedł do domu.
- Yy cześć. Nie, nie obudziłeś. A stało się coś? Że tak szybko jesteś?
Zapytałam zamykając drzwi. Usiadłam na kanapie. Przeniosłam na niego wzrok.
- Nic. Nie odbierałaś, Paul też. Aa chciałem zapytać czy przejedziecie się z nami na basen?
Zapytał krótko i z uśmiechem. Uniosłam tylko brwi.
- Ach... Dzwoniłeś? Mam wyciszony więc nie wiem. A że Paul nie odbierał to nie wiem. Na basen powiadasz? Ja bym pojechała. A czy Paul pojedzie to nie wiem. Idź do niego i się zapytaj.
Powiedziałam jednym ruchem pokazując na jego pokój.
- Ale on śpi, nie będę go budził.
Oznajmił po czym cicho westchnął.
- Nie, nie. Nie śpi.
Powiedziałam choć dobrze wiedziałam że jeszcze śpi. - Aa tam taka niespodzianka. Nie musisz dziękować braciszku... Pomyślałam po czym się cicho zaśmiałam.
- Aa no dobra.
Odparł. Poszedł do jego pokoju. Z którego usłyszałam jak Paul kłóci się z Igłą że go obudził.-  Jeszcze się krew poleje i co? Pomyślałam, weszłam do pokoju Lotmana.
- Ej uspokój się. Igor śpi.
Powiedziałam. Oparłam się o ścianę, skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej i spojrzałam na niego wzrokiem " zabójcy ".
- No ale... Obudził mnie.
Wymamrotał pod nosem. Przetarł tylko twarz i spojrzał na Krzyśka który również popatrzył na mnie jak bym nie wiem co mu zrobiła.
- Ja mu powiedziałam że już nie śpisz. Taka tam niespodzianka od twojej kochanej siostrzyczki.
Powiedziałam rozbawionym głosem patrząc na brata. Ten wziął tylko poduszkę i rzucił we mnie.
- Czyli mam rozumieć że mnie kochasz i się nie gniewasz tak?
Zapytałam patrząc na niego cicho się śmiejąc. Paul machnął tylko ręką i pokazał palcem abym wyszła. Jako posłuszna siostra odwróciłam się tyłem do chłopaków i wyszłam, wróciłam się tylko. " Wyłoniłam " się z boku, spojrzałam na brata i wytknęłam mu język. Poszłam do swojego pokoju. Mały po chwili się obudził. Przebrałam go tylko. Poszłam do kuchni gdzie go nakarmiłam. Usiadłam z nim na kanapie, bawiłam się z nim. Patrząc na synka on strasznie przypominał mi Zbyszka, miał jego oczka. Po kilku minutach z pokoju Paul'a wyszedł libero.
- No i co dogadaliście się?
Zapytałam patrząc na przyjaciela.
- Ee... Tak. Będziemy o piętnastej u was. To na razie.
Powiedział i wyszedł. - " Będziemy " czyli on nie będzie sam... Ech, a wszystko mi jedno. Pomyślałam bawiąc się nadal z synkiem. Paul po chwili wyszedł z pokoju. Przeszedł koło mnie nic nie mówiąc.
- Obraziłeś się? Ej... Przepraszam.
Powiedziałam patrząc na niego. Położyłam synka trochę dalej na kanapie i podeszłam do Paul'a. Ten tylko cwaniacko się uśmiechnął do mnie i dźgnął mnie w bok. Westchnęłam cicho po czym puściłam mu oczko i wróciłam do Igora. Bawiłam się z nim jeszcze a potem poszłam z nim do siebie. Przed basenem weszłam jeszcze na Facebook'a , przejrzałam go z większa i się wylogowałam. Ubrałam tylko na siebie strój a na to spodenki i koszulkę, na nogi wsunęłam trampki. Do torby jeszcze wcisnęłam potrzebne rzeczy. Wzięłam synka na ręce i poszłam do salonu. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam trzymając Igora na rękach, przede mną stanął Ignaczak i połowa Sovi.
- Czeeeść.
Powiedziałam uśmiechając się do chłopaków.
- Cześć. Odparli jednogłośnie. - Gotowi? Zapytał po chwili Pit uśmiechając się do mnie. Skinęłam tylko głową.
- Lotman rusz te twoje cztery litery!
Krzyknęłam, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Paul zamknął tylko drzwi i wyszedł. Zeszliśmy na dół.
- Kto z kim jedzie?
Zapytałam przerywając kłótnię pomiędzy Lotmanem a Ignaczakiem na temat tej pięknej pobudki którą zaserwował Ignaczak Paul'owi.
- Jak chcecie.
Bąknął Lotman po czym skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Oo to ja jadę z....
Podeszłam do Olieg'a i uśmiechnęłam się do niego. Popatrzyłam na Igora i się do niego uśmiechnęłam. Tak więc jak chciałam jechałam z Achremem, wsiadłam do jego samochodu sadzając Igora na kolanach. Niestety musiałam jechać z tyłu bo wielki pan...Nowakowski usiadł z przodu. Na miejscu byliśmy po kilku minutach, wyszłam z samochodu trzymając i synka na rękach oraz torebkę z wszystkimi rzeczami.
- Pomoże któryś?
Zapytałam patrząc na nich. Jeden w końcu się zlitował. Podszedł do mnie Achrem i wziął ode mnie torbę.
- Dziękuję bardzo.
Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Weszliśmy do budynku po czym skierowaliśmy się do kasy aby kupić bilety. Kupiliśmy je i mogliśmy się iść przebrać. Weszłam do przebieralni trzymając synka na rękach. Zdjęłam tylko ubrania oraz ubrania od Igora które po chwili z trudem wcisnęłam do ciasnej szafki. Włosy spięłam w wysoki kucyk, synka wzięłam na ręce po czym wyszłam z przebieralni kierując się na basen gdzie czekali już siatkarze. Jako że Lotman stał przodem do basenu a tyłem do mnie, podeszłam do niego, popchnęłam go a ten wpadł do wody. Reszta chłopaków zaczęła się śmiać nie powiem ja również oraz Igor.I tak spędziliśmy 2 godziny na basenie. Byłam już strasznie zmęczona jedynie o czym marzyłam to się wykąpać i pójść spać. Poszliśmy do przebieralni. Przebrałam się oraz Igora. Wyszliśmy z przebieralni, skierowałam się w kierunku suszarek. Z większa je posuszyłam i razem z chłopakami wyszliśmy z budynku. Do domu jechałam już razem z Paul'em który całą drogę milczał. - Ohh pewnie się obraził. Pomyślałam patrząc na niego. Na miejscu byliśmy po kilku minutach, weszłam tylko do domu. Igor właśnie zasnął mi na rękach więc położyłam go tylko do łóżeczka. Ubrałam tylko jakieś spodenki i luźną koszulkę. Położyłam się zmęczona na łóżku i po chwili zasnęłam...
----------------------------------------------
Nareszcie skończyłam. Przepraszam że tak długo. Ale wena... Nie jest to najwyższych lotów ale jak zaczęłam go to już trzeba skończyć. Poooozdrawiam ;*****

niedziela, 26 maja 2013

~ . XXXV Rozdział.

Dni mijały wolno. Zbliżał się koniec sezonu, dziś miał odbyć się mecz pomiędzy Rzeszowem a Jastrzębiem. Obudziłam się ok godziny 8.30, zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Igor leżał w łóżeczku a kiedy do niego podeszłam zaczął śmiać się co również mnie rozśmieszyło. Ubrałam synka po czym poszłam do kuchni, zjadłam coś i nakarmiłam synka. Do kuchni po kilku minutach wparował Paul w bokserkach i bez koszulki.
- Mógłbyś oszczędzić takich widoków.
Odparłam rozbawionym głosem po czym się zaśmiałam. Lotman tylko się zaśmiał i ucałował mnie w policzek  a Igora w czoło. Och co za wujek. Wzruszające. Usiadłam na kanapie a synka położyłam obok siebie, oglądałam jakiś film co chwilę spoglądałam na Igora.
- Dzisiaj jest mecz, będziesz nie?
Zapytał krótko siatkarz siadając na kanapie  trochę dalej ode mnie.
- Yy... Tak, chyba tak.
Oznajmiłam z lekkim uśmiechem.
- Ej spokojnie braciszku. Ja nie gryzę.
Powiedziałam rozbawionym głosem uśmiechając się do niego. On tylko się zaśmiał i poczochrał mi włosy.
- Zabiję! Fajnie mi się układały...
Westchnęłam cicho po czym spuściłam wzrok. Paul się zaśmiał i poszedł do siebie. Ja jeszcze chwilę siedziałam z małym. Do meczu zostały jakieś 3 godziny więc poszłam się ubrać. Ubrałam się oraz Igora. Narzuciłam jeszcze na siebie jakiś sweterek. Małego włożyłam do wózka i wyszłam z domu.Ruszyłam wolnym krokiem w kierunku hali i na miejscu byłam po niespełna 20 minutach. Jeszcze przy wejściu rozmawiałam z panią Basią i tak mogłam iść na salę gdzie przywitałam się z wszystkimi chłopakami z Rzeszowa oraz z Jastrzębia omijając Martino.
- Cześć. Mam do ciebie niespodziankę, ale to dowiesz się w trakcie meczu.
Powiedział zadowolony Michał patrząc na mnie.
- No powiedz teraz. Nie lubię czekać.
Powiedziałam stanowczo.
- Musisz wytrzymać. Dasz radę.
Oznajmił po czym musnął mój policzek. Westchnęłam cicho, udawałam obrażoną ale nie specjalnie mi to wyszło bo po chwili się zaśmiałam.
- Dobrze, idę zająć miejsce.
Oznajmiłam. Poszłam gdzieś usiąść. Po kilku minutach na boisko weszli siatkarze i ustawili się na swoich miejscach. Pierwszy set dla Rzeszowa, zawodnicy mają krótką przerwę a w między czasie na sali słychać głos jakiegoś gościa.
- Mamy dobrą wiadomość dla kibiców Rzeszowa. W następnym sezonie na pozycji przyjmującego wystąpi zawodnik Jastrzębskiego Węgla... Michał Kubiak!
Słysząc to myślałam że szlak mnie weźmie. Jak bym miała o nim zapomnieć? Nadal kochałam Zbyszka a teraz Michał będzie blisko mnie tym bardziej do czego doszło jak byłam w Jastrzębiu. Jak tak można? No ja się pytam. Zakryłam twarz w dłoniach i cicho westchnęłam. Mecz skończył się pomyślnie dla Asseco Resovi która wygrała 3:1. Uściskałam każdego z Resoviaków gratulując im. Chciałam iść już do domu, co bym miała tutaj robić. A Igor był strasznie senny, tak więc kierunek dom. Ale nie powiodło się ponieważ zatrzymał mnie Michał.
- To była ta... Niespodzianka?
Zapytałam po chwili patrząc na siatkarza.
- Tak? Podoba ci się?
Zapytał patrząc to raz na mnie a raz na Igora. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo podbiegło do niego mnóstwo fanek prosząc o zdjęcie bądź autograf.
- To ja ci nie przeszkadzam. Muszę już iść, mały jest zmęczony.
Powiedziałam po czym wyszłam z sali.
- Zostań chwilę!
Krzyknął za mną ale ja już nie usłyszałam. Michał został i rozdawał autografy i "pozował " o zdjęć. Wyszłam z hali. Skierowałam się w stronę domu, szłam wolnym krokiem przy tym Igor zasnął co mnie niezmiernie ucieszyło. W domu byłam po dwudziestu minutach, weszłam i położyłam od razu Igora w łóżeczku. Wskoczyłam na swoje ukochane łóżko którego mi tak brakowało a nie widziałam się z nim zaledwie kilka godzin. Igor smacznie spał więc weszłam dobie na facebook'a którego nie przeglądałam zaledwie 2 dni a miałam pełno powiadomień i wiadomości. Nie zgadniecie od kogo. Od Zbyszka.Nie miałam największej ochoty odpisywać na jego wiadomości.Po odpisywałam reszcie omijając Bartmana. Wyłączyłam laptopa i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam tylko na Igora który przewracał się z jednego boku na drugi, poprawiłam mu kocyk i poszłam otworzyć drzwi. Stał tam Michał. Nie powiem, nie spodziewałam się go a Paul'a, może zapomniał kluczy a jednak.
- Cześć.
Odparł krótko. Zrobiłam mu miejsce a ten wszedł do środka.
- Hej. Co tu robisz?
Zapytałam uśmiechając się do niego delikatnie. Usiedliśmy na kanapie.
- Chłopaki poszli świętować z wygranymi.
Powiedział siadając tak blisko mnie że nasze ciała dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
- Aaa. A to nie świętujesz z nimi? Jesteś tego pewien ze chcesz tu grać?
Zapytałam patrząc na niego.
- Nie, po co. Tak jak najbardziej chcę tu grać. Jest tylko jeden powód tego że tak zdecydowałem. Ty już wiesz jaki.
Mówiąc to gładził mój policzek i po chwili zaczął mnie całować. Nie wiem dlaczego ale odwzajemniałam jego pocałunki. Boże ale ja jestem głupia! Kocham Zbyszka a całuję jego najlepszego przyjaciela. Staczam się. Co jest ze mną? Ale brakuje mi jakiegokolwiek pocałunku aby ktoś mnie przytulił, ale dlaczego akurat jest to Michał. Przez to zniszczę przyjaźń Michała i Zbyszka. Oderwałam się od niego niechętnie. Ale oderwałam.
- Nie Michał. Proszę cię...
Powiedziałam dość cicho. Do moich oczu napłynęły łzy. Dlaczego te uczucia są takie mieszane. No dlaczego? Michał westchnął cicho.
- Yy. Przepraszam za to.
Powiedział trochę zmieszany.
- Pójdę już.
Dodał po chwili milczenia, wstał z kanapy i wyszedł z domu całując mnie w policzek.
- Cześć.
Powiedziałam. Odprowadziłam go wzrokiem. Po moich policzkach poleciały łzy. Przebrałam się tylko w jakieś luźne ubrania i wskoczyłam na łóżko.
- Boże dlaczego? Nie jestem warta ani uczucia Zbyszka ani Michała. Co jest ze mną?
Pomyślałam. Po moich policzkach poleciały łzy. Może najlepiej być samym? Nie. Każdy potrzebuje kogoś z kim może o wszystkim porozmawiać, przytulić, pocieszyć... Pocałować. Jest przecież miliony dziewczyn na świecie a oni wybrali właśnie mnie? Dlaczego to tak jest? Zakryłam głowę poduszką szlochając. Kilkanaście minut później zasnęłam...

-----------------------------------------------------------------------

O mamusiu. Skończyłam ten rozdział. Dawno nic nie dodawałam za co przepraszam, jestem za leniwa do tego jeszcze urodziny. Jutro, wtorek i w środę mnie nie będzie jadę na trzydniową do Warszawy tak więc wiecie jak jest... W czwartek wolne, piątek też więc coś się pojawi. Tak myślę ;*** JUSTYNA PRZEPRASZAM ZE TAK DŁUGO <3

czwartek, 16 maja 2013

~ . XXXIV Rozdział.

Obudziły mnie rano wpadające promienie do mojego pokoju. Zwlekłam się niechętnie z łóżka po czym poczłapałam do szafy z której wyciągnęłam ubrania. Poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrana wyszłam. Zrobiłam luźnego kłosa który lekko opadał na moje lewe ramię i lekki makijaż. Chwilę potem obudził się Igor, przebrałam go, wyszliśmy z pokoju. Postanowiłam się gdzieś jeszcze przejść. Zjadłam coś po czym nakarmiłam synka. Położyłam go do wózka i tak wyszłam z domu. Drogą myślałam co mam dziś robić, kolejny dzień który się będę nudzić, więc pomyślałam o Oli.
- Halo? 
- Czeeść. Co robisz? 
- Ogółem to się nudzę. 
- To się ubieraj i za dziesięć minut jestem u ciebie.
- Ej, ej ale po co? 
- Idziemy na spacer, zakupy. Pasuje? 
- Pewnie. To idę się ubrać. 
- Pa.
Skierowałam się w stronę domu Oli i po kilku minutach byłam na miejscu. Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy.
- Cześć.
Powiedziała po czym ucałowała mnie w policzek.
- Hej.
Odparłam krótko i z uśmiechem. Ruszyliśmy w stronę centrum.
- Aaa między tobą Piotrkiem coś jest? Ale szczerze jak na... Spowiedzi.
Oznajmiłam z uśmiechem. Policzki Oli przybrały lekko różowego koloru.
- Jesteśmy razem.
Powiedziała po czym się szczerze uśmiechnęła.
- Ooo wiedziałam. Gratulacje. Odparłam po czym puściłam jej oczko i się zaśmiałam. - A od kiedy?
- Od wczoraj.
Oznajmiła. Bardzo się z tego cieszyłam, bo Olę kochałam jak siostrę a Piotrka? Piotrka też tylko że jako przyjaciela. I wiedziałam że będą do siebie pasować. Po chwili byliśmy już w centrum... I tak kolejne 4 godziny z życia spędziłam na zakupach. Teraz kierunek kawiarnia. Na upragnionym miejscu byłyśmy po niespełna 10 minutach. Na szczęście Igor już spał, do naszego stolika podszedł młody, nie powiem przystojny kelner, zamówiłyśmy kawę i ciacho. Podziękowałam i zabrałam się za konsumowanie ciastka. I tak do tego spędziłam jeszcze 1,5 godziny. Pożegnałam się z przyjaciółką i ruszyłam w kierunku domu do którego nie doszłam,ponieważ zostałam zatrzymana przez...Ignaczaka.
- Cześć. 
- No cześć. Odpowiedziałam.
- Mam do ciebie sprawę.
- Jaką? Zapytałam trochę się tego obawiając.
- Jadę z Iwoną do jej znajomych więc... 
- Więc? Miałabym się Dominiką i Sebastianem zająć tak? Wtrąciłam się.
- Właśnie, czyli się zgadzasz? Zapytał jakby nigdy nic.
- No nie wiem. Powinnam za to zarabiać... No ale dobrze. 
- Tak? A ile chcesz? 
- Żartowałam. Przyprowadzisz ich tak? 
- Tak, tak. To o siedemnastej ci ich przyprowadzę, wrócimy późno więc mogą zostać na noc? 
- Tak mogą, spokojnie. 
- No to fajnie. Dzięki, nie wiem co bym bez ciebie zrobił. 
Powiedział po czym ucałował mnie w policzek. Weszłam do domu, na kanapie siedział już Paul.
- Cześć braciszku. Powiedziałam z uśmiechem, ucałowałam go w policzek. - Co dziś robisz?
- Cześć. A czemu pytasz? Agnieszka ma przyjść.
Powiedział z uśmiechem.
- No to dobrze się składa. Pomożecie mi z Dominiką i Sebastianem.
Odparłam po czym posłałam mu szczery uśmiech.
- Co?!
Zapytał trochę głośniej.
- Uspokój się. Igor śpi.
Powiedziałam zaglądając do wózka.
- Dobra, dobra...
Bąknął pod nosem. Ucałowałam jego policzek.
- Wiesz jak cię kocham nie? Więc mi pomożesz.
Oznajmiłam stanowczo i poszłam do pokoju. Małego położyłam w łóżeczku. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic i po kilku minutach wyszłam ubrana. Spięłam włosy w luźnego koka, po tym usłyszałam dzwonek do drzwi, wyszłam z pokoju zostawiając odchylone drzwi, otworzyłam drzwi gdzie stał Ignaczak z Dominiką i Sebastianem. Chwilę jeszcze porozmawiałam z siatkarzem a potem się pożegnałam. Razem z jego dziećmi weszłam do salonu gdzie siedział Paul, trochę z tego nie zadowolony. Po kilku minutach przyszła jeszcze Agnieszka.
- Pójdziemy na plac zabaw?
Zapytała Dominika patrząc na mnie z nadzieją w oczach. Po tym nie mogłam im odmówić.
- No dobrze, ale chwilę okej? Powiedziałam po czym puściłam jej oczko. - Idę z nimi na chwilę, więc jak coś popilnujcie Igora. Oznajmiłam patrząc na Agnieszkę i Paul'a, którzy tylko przytaknęli i... I zajęli się sobą. Wsunęłam tylko na nogi trampki i wyszłam razem z Dominiką i Sebastianem. Po drodze spotkałam jeszcze Marcina, którego poprosiłam aby poszedł z nami bez namysłu się zgodził. Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Usiadłam z Marcinem na ławce a Dominika z Sebastianem polecieli a huśtawki. Rozmawiałam z Marcinem co chwilę spoglądając na dzieci. I tak spędziliśmy tutaj jakąś godzinę, poszliśmy do domu oczywiście odprowadził nas Marcin, przed domem pożegnałam się z nim dając mu buziaka w policzek. Weszliśmy do domu, gdzie w salonie siedziała Agnieszka wtulona w Paul'a którzy oglądali jakiś film.
- I co mały wstał?
Zapytałam patrząc na nich.
- Nie nie, cały czas śpi.
Poinformowała mnie brunetka i się uśmiechnęła. Zjadłam coś razem z dziećmi Ignaczaka i tak potem oni zasnęli. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam krótki prysznic, ubrałam się w piżamę. Była dopiero gdzieś godzina 20.00 a ja byłam już strasznie zmęczona, wyszłam z łazienki. Położyłam się do łóżka i po kilku minutach zasnęłam...

-----------------------------------------------------------------------------

Ooo mamo beznadziejny ;<... Ale takie życie ;((. Zapraszam do czytania i komentowania ;**

niedziela, 12 maja 2013

~ . XXXIII Rozdział .

Następnego dnia obudziłam się ok godziny 8.20. Wyszłam z łóżka po czym od razu podeszłam do łóżeczka, Igor jeszcze spał. Wzięłam ubrania z szafy i poszłam do łazienki gdzie zrobiłam poranną toaletę i po kilku minutach ubrana wyszłam. Po chwili Igor się obudził, ubrałam synka po czym wyszłam z nim z pokoju. W salonie siedziała już mama, a obok kanapy stała walizka.
- Oo dobrze że już wstałaś. Chciałam się pożegnać bo szybko was nie odwiedzę, ale ty możesz to przecież zrobić.
Oznajmiła z uśmiechem.
- Aa o której masz samolot? Zapytałam z nutką ciekawości w głosie. - Oj no wiesz mamo? Szybko nie przyjadę, Igor jest za malutki i w ogóle ale jak będzie starszy na pewno przyjedziemy.
- Za półtorej godziny.
Powiedziała patrząc na wnuka z uśmiechem.
- No to pójdę z tobą. Tylko nakarmię małego, sama coś zjem i możemy iść.
Oznajmiła. Nakarmiłam synka, zjadłam kanapkę. Położyłam Igora do wózka, wyszłyśmy z domu. Skierowałyśmy się w stronę lotniska drogą jeszcze rozmawiałyśmy i tak po jakiś 40 minutach byłyśmy na miejscu. Siedziałam tutaj jeszcze z mamą z 30 minut i tak musiałam się pożegnać, bo wiedziałam że nie szybko znów przyjedzie. Kobieta jeszcze pożegnała się z wnukiem. Przytuliłam ją i odeszłam. Postanowiłam przejść się na trening chłopaków tak samo jak i dziewczyn. Na hali byłam po 30 minutach, weszłam do środka i od razu skierowałam się na salę. Stanęłam z boku patrząc na chłopaków i dziewczyny, strasznie się za nimi stęskniłam, może nie wliczam tu Paul'a czy Agnieszkę bo widuję ich codziennie. Po chwili gdy dziewczyny mnie zauważyły podbiegły do mnie, to znaczy od razu zajrzały do wózka aby zobaczyć Igora, po tym leciały komentarze typu " jaki słodki, oo ale uroczy chłopczyk, ma podobne oczka do Ciebie " to właśnie mnie rozśmieszyło.
- Dziewczyny wracajcie do gry!
Krzyknął już zdenerwowany trener, dziewczyny posłusznie się odwróciły i weszły na boisko. Usiadłam na jakieś ławce patrząc na trening, co chwilę spoglądałam na synka. Po 30 minutach trening się zakończył, chłopaki poszli do szatni a dziewczyny podeszły do mnie. Zaczęły wypytywać mnie jak to jest być mamą.
- Same spróbujcie.
Oznajmiłam z uśmiechem. Zaśmiałam się patrząc na dziewczyny co również je rozśmieszyło. Chwilę porozmawiałyśmy i dziewczyny poszły do szatni. Wyszłam z sali po czym skierowałam się w stronę wyjścia gdzie miałam miłe powitanie, a to przez Olę która na mnie wpadła.
- Ej spokojnie. Gdzie ci się tak śpieszy?
Zapytałam patrząc na zdyszaną przyjaciółkę.
-Idę na te zajęcia z tańca. Chodź też. Pośmiejesz się ze mnie, wiem że to lubisz.
Oznajmiła po czym się zaśmiała.
- Uwielbiam to, więc pewnie że pójdę i tak nie mam co robić.
Powiedziałam. Ruszyliśmy w kierunku szkoły i na miejscu byłyśmy po 10 minutach. Ola od razu pobiegła do szatni aby się przebrać a ja weszłam na salę. Usiadłam na jakieś ławeczce i z uwagą przyglądałam się tancerzom. Po chwili z szatni wyszła Aleksandra, zawiązała jeszcze trampki i doszła do reszty. Uśmiechnęłam się patrząc na nich. Na początku zaczęli od krótkiego rozciągania, wszyscy się rozciągali a Marcin usiadł obok mnie.
- Cześć.
Odparł krótko i z lekkim uśmiechem.
- Hej.
Oznajmiłam i odwzajemniłam ten gest. Młody mężczyzna wstał i spojrzał do wózka.
- Podobny do ciebie.
Powiedział i puścił mi oczko.
- Ja bym bardziej powiedziała że do jego ojca no ale dobrze.
Odparłam po czym cicho się zaśmiałam.
- Aa masz ochotę potem się gdzieś przejść? Kawę na przykład?
Zapytał niepewnie patrząc na mnie. Boże dlaczego akurat ja? Pomyślałam.
- Yhm... No dobrze.
Powiedziałam po czym się delikatnie uśmiechnęłam. Marcin się ucieszył.
- Dobra to ja idę do nich a potem przyjdę.
Odparł z uśmiechem. Wstał i poszedł do tancerzy. Uśmiechnęłam się lekko do Marcina, z uwagą przyglądałam się ich układowi który był jednym słowem : zajebisty. I tak siedziałam z jakieś 1,5 przyglądając się im. Ola wyszła ale nie sama tylko z Piotrkiem a do mnie doszedł Marcin. Wyszliśmy ze szkoły, skierowaliśmy się w stronę pobliskiej kawiarni i tak drogą rozmawialiśmy. Nawet tego nie żałuję że się zgodziłam, dogadujemy się świetnie, mamy sporo wspólnych tematów i to wystarcza. Jakieś 3 godziny spędziłam w jego towarzystwie i mogę stwierdzić że bawiłam się... Świetnie. Staliśmy przed domem jeszcze rozmawiając.
- Świetnie się bawiłam i dziękuję.
Odparłam z uśmiechem patrząc na Marcina.
- Ja też, i mam nadzieję że jeszcze to powtórzymy.
Powiedział odwzajemniając ten gest.
- Ja też mam taką nadzieję. Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia.
Oznajmiłam. Ucałowałam jego prawy policzek i weszłam do domu. Igor właśnie zasnął, ostrożnie wyciągnęłam go z wózka i położyłam go do łóżeczka. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam długą godzinną kąpiel i wyszłam w samej bieliźnie po czym się przebrałam. Po chwili usłyszałam swój telefon, tylko jak zwykle nie wiedziałam gdzie go posiałam, po chwili znalazłam go pod poduszkami, nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
- Halo? 
- Cześć. Tu Zbyszek.
- Aa cześć, stało się coś że dzwonisz? 
- Można powiedzieć że tak. 
- Aa co? Zapytałam trochę zaniepokojona. 
- Zostaję tutaj na dwa lata, nie będę was w ogóle odwiedzał.
- Co?! Krzyknęłam. Wyszłam z pokoju.- Żartujesz sobie? No żart ci się udał. 
- Nie, nie żartuję. Nie wiem jak wytrzymam bez Igora... I ciebie. 
- Proszę cię. Gdyby ci na nas zależało zostałbyś tutaj a nie wyjeżdżałbyś. Nie chodzi mi już o mnie ale o Igora. 
- Milena proszę. Tak wyszło...
- Nie dzwoń już! Cześć. 
Powiedziałam stanowczo, do moich oczu napłynęły łzy. Po policzkach poleciały słone kropelki. Przetarłam policzki. Weszłam do pokoju, zakryłam twarz w dłoniach. Byłam cała zapłakana. Schowałam twarz w poduszce i po chwili zasnęłam...

sobota, 11 maja 2013

~ . XXXII Rozdział .

Obudziłam się następnego dnia ok godziny 8.20 wtulona w ramionach siatkarza. Uśmiechnęłam się po czym wyszłam z łóżka. Poszłam do łazienki gdzie zrobiłam poranną toaletę i wyszłam. Spięłam włosy w wysoki kucyk, zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z pokoju po czym skierowałam się do salonu, wzięłam telefon gdzie miałam 5 nieodebranych połączeń od Zbyszka, 3 od mamy i 1 od Paul'a. Westchnęłam cicho i odłożyłam telefon na miejsce. Usiadłam na kanapie, po chwili do salonu wszedł Michał w samych bokserkach.
- Hej. Odparłam krótko i z uśmiechem. - Jak się spało? Zapytałam po chwili.
- Cześć. Dobrzeee...
Przeciągnął i się zaśmiał.
- Pojadę już do domu ii dziękuję.
Odparłam z uśmiechem. Ucałowałam go w policzek, wzięłam torebkę.  Chciałam wyjść ale Michał objął mnie w talii.
- Chyba aż tak ci się nie śpieszy co?
Zapytał i się uśmiechnął.
- Aż tak nie no ale, stęskniłam się za Igorem więc wiesz.
Powiedziałam rozbawionym głosem.Spojrzałam na siatkarza, ten przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Odwzajemniłam jego pocałunek.
- Muszę już iść. Przyjedź znowu ale z chłopakami.
Powiedziałam. Pocałowałam go w policzek i wyszłam. Ruszyłam w kierunku przystanku gdzie na miejscu byłam po 10 minutach. Na autobus musiałam czekać 20 minut, usiadłam na ławce. Do uszu włożyłam słuchawki, siedziałam słuchając muzyki i tym samym czekając na autobus. Przyjechał po 20 minutach, kupiłam bilet i usiadłam na wolnym miejscu. Całą drogę słuchałam piosenek. Po 3 godzinach byłam w Rzeszowie. Wyszłam z autobusu.
- Nareszcie.
Powiedziałam do siebie. Skierowałam się do domu, na miejscu byłam po 15 minutach. Weszłam do domu, w salonie siedziała mama.
- Cześć. Odparłam krótko i z uśmiechem. - Mały śpi? Zapytałam po chwili.
- Cześć... Córeczko. Tak śpi.
Powiedziała. Poszłam do siebie, weszłam po cichu do pokoju. Położyłam torebkę na łóżku, podeszłam do łóżeczka i spojrzałam na synka. Uśmiechnęłam się. Weszłam do łazienki gdzie wzięłam półgodzinną kąpiel i wyszłam w bieliźnie. Po chwili Igor się obudził szybko się ubrałam. Wzięłam synka na ręce i się uśmiechnęłam lekko bujając go na rękach. Postanowiłam przejść się z nim na spacer, ubrałam go i położyłam do wózka. Poinformowałam tylko mamę że idę na spacer.
- Zaczekaj, pójdę z tobą.
Powiedziała. Wzięła tylko torebkę i ubrała buty. Wyszłyśmy z domu.
- Aa co jest między tobą a Zbyszkiem co?
Zapytała. No skąd ja wiedziałam że o to zapyta, mogłam się tego domyśleć.
- Mamo proszę cię. Przestań mnie wypytywać o wszystko. Jestem przecież dorosła.
Powiedziałam stanowczo patrząc na synka.
- Jesteś moją córką, będę się cały czas o ciebie... Martwić i o Paul'a też. Wiem że coś jest nie tak więc pytam.
Oznajmiła patrząc raz na mnie a raz na Igora.
- No tak. Masz rację... Westchnęłam cicho. - Nie jestem już ze Zbyszkiem. On teraz gra w... Turcji, więc taki związek nie ma sensu przecież. Dodałam po chwili.
- A od kiedy? Kochasz go?
Zapytała patrząc na mnie.
- Z miesiąc temu wyjechał. No tak kocham go, ale jakoś muszę o nim zapomnieć, tak? Oznajmiłam i delikatnie się uśmiechnęłam. - Możemy zmienić już temat? Zapytałam po chwili.
- Tak,tak.
Powiedziała i się uśmiechnęła. Skierowałyśmy się w stronę kawiarni i na miejscu byłyśmy po 5 minutach. Weszłyśmy do środka, usiadłyśmy przy wolnym stoliku, zamówiłyśmy kawę i cicho. Po kilku minutach do naszego stolika przyszedł młody kelner z naszym zamówieniem. Podziękowałam i zabrałam się za pyszne ciacho, bynajmniej wyglądało pysznie.
- Mm pyszne.
Powiedziałam uśmiechając się. I tak jakieś 3 godziny spędziłyśmy poza domem. Wróciłyśmy ok godziny 18.00. Weszłam do domu. Mały już spał, wyciągnęłam go tylko z wózka i położyłam do łóżeczka. Poszłam do łazienki wzięłam krótki prysznic i ubrałam piżamę. Usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa i weszłam na facebook'a gdzie od razu zaczął do mnie pisać Zbyszek.
- Cześć ; ) 
- Hej. 
- Jak Igor? 
- Dobrze, właśnie śpi ; * A u ciebie? 
- Nie jest najlepiej. Tęsknię za wami...
- Ech...Musze kończyć, zmęczona jestem. Pa ; *. 
Wylogowałam się z portalu i wyłączyłam laptopa. Poszłam jeszcze coś zjeść, zrobiłam sobie kanapki. Zjadłam je i napiłam się soku pomarańczowego prosto z kartonu. Poszłam do pokoju, położyłam się tylko na łóżku i zaraz zasnęłam.